nie lubię czekać w domu na wszelkie dostawy, #przesyłki, kurierów. nawet w sobotę o 6 rano, gdy teoretycznie nie powinienem się nigdzie spieszyć, czuję, że zaplanowana dostawa z tak mocno mnie ogranicza, sprawia, że muszę być w gotowości, oczekiwać, zaplanować to dzień wcześniej, być przygotowany na odbiór. choć akurat robi to mega dobrze – dają mi najpierw możliwość wyboru okienka czasu dostawy, więc mogę bardzo dokładnie wybrać godzinę, a 15 minut przed samą dostawą dostaję powiadomienie z informacją za ile minut będzie u mnie kierowca, plus mogę na bieżąco śledzić na mapie kierowcę razem z zaktualizowanym czasem dostawy. co jednak nie zmienia faktu, że nie lubię takiego uwiązania w domu 🙂 ALE! wiem, że jest to dla mnie mega dobre ćwiczenie – takie na rozluźnienie i odpuszczenie. na chwilowy brak kontroli nad sytuacją. i chyba raz na jakiś czas (a może nawet częściej), powinienem ćwiczenie to powtarzać.


Odkryj więcej z tomorrow was fine

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.