siedzę sobie w kawiarni ( @green cafe nero ), piszę, myślę, planuję resztę dnia, uspokajam się. wchodzi grupa młodych dziewczyn. siedem, może osiem dziewczynek, dziewięć może dziesięć lat. ach, robią tyle hałasu, biegają wszędzie, ekscytują się darmową szklanką wody, którą dostały od baristy, zamawiają małe kawy czy cokolwiek to było. i są wszędzie.
patrzę na nie i myślę – co za wspaniały sposób na spędzanie czasu z przyjaciółmi. i jestem zazdrosny. zazdrosny o tę energię, takie życie, o taką aktywność i szczęście. chciałabym tak żyć. cóż, właściwie staram się tak żyć. i żyję. z tym samym poziomem energii. jednak wokół mnie ciężko o ludzi w moim wieku, którzy też chcą tak żyć – którzy chcą się ruszać, śmiać, biegać jak te dziewczynki.
mam nadzieję, że gdy dorosną, nie zamienią się w tych zmęczonych, wyczerpanych, siedzących, wiecznie odpoczywających dorosłych. mentalnie, a może energetycznie, bliżej mi do tych dziesięcioletnich dziewczynek niż do „moich ludzi”.
Odkryj więcej z tomorrow was fine
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.