hmm, , do której chodzę ostatnio na zajęcia na siłowni, nazywa mnie na zajęciach „grześ” i jednoczenie podczas każdych zajęć dopowiada: „o, zobaczcie jak grześ robi to ćwiczenie” albo „tą trudniejszą wersję pewnie wykona tylko grześ”. i potem cała grupa często się śmieje: „no tak, grześ to da radę, ale to nie dla nas”. co ta ze mnie zrobiła 🙂 oficjalnie: foch. nieoficjalnie: fajnie, miło, lubię to :))


Odkryj więcej z tomorrow was fine

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.