wczoraj byłem trzy razy na zajęciach na siłowni i na każdych z nich instruktorzy wymyślili że „dla odmiany weźmy sobie te wielkie piłki” (zmowa jakaś?!) i właśnie na nich ćwiczyliśmy. i za każdym razem były „brzuszki”. dużo brzuszków. potem, na dokładkę, również postanowiła wzmocnić nasze brzuszki na zajęciach „skoki i piruety”. oj dzisiaj czuję każdy „zrobiony brzuszek” 🙂 idę to porozciągać 😉


Odkryj więcej z tomorrow was fine

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.