och, fajne pytanie, w mojej głowie od razu tworzą się fajne wizje 🙂 z resztą, wiele razy wyobrażałem sobie, że prowadzę sklep. właściwie to nie tyle sklep, co… kawiarnię, może nawet coś więcej. moje fajne miejsce w ogóle nie przypominałoby typowej kawiarni. poza kawą, przygotowywaną pewnie na różne sposoby – w zależności od mojego nowego pomysłu na nią – byłyby tan przekąski, może większe dania. menu bardzo często by się zmieniało. to byłoby miejsce. z płynnym menu, potrawy i napoje ewoluowałyby razem ze mną, stawałyby się zdrowsze, lepsze, smaczniejsze, odważniejsze. tak, dokładnie tak widzę moją przyszłość: prowadzę sobie taką dziwaczną kawiarnię, prowadzę dalej bloga opisując moje fajne życie, rano i popołudniami kawiarnia zamieniałaby się w salę fitness albo taneczną, gdzie odbywałby się zajęcia. ba, nawet mógłbym niektóre z nich prowadzić! 🙂 i nawet nie potrzebowałbym tam tłumów, wystarczyłyby mi pojedyncze osoby, które chciałby w tym dziwnym tworze uczestniczyć razem ze mną 🙂 najlepsze jest to, że otwierając takie miejsce, zrobiłbym to głównie dla siebie – a to sprawia, że nie ma opcji, aby coś nie wyszło, jeżeli innym nie spodobałby się ten pomysł. ach, tak właściwie to ja powoli, bardzo powoli, realizuję sobie ten plan… za dwa tygodnie sala taneczna (przerobiona z garażu) będzie gotowa. potem kawiarnia…?


Odkryj więcej z tomorrow was fine

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.