Tag: ogrzewanie

piątek, 03.10.2025

to ciekawe, że na takie podsumowania zawsze nachodzi mnie ochota po tych samych zajęciach, po tych czwartkowych zajęciach modern jazzu. być może właśnie po nich takiego podsumowania potrzebuję. w sumie dobrze, że sięgam wtedy po mikrofon i sam z sobą to omawiam, dyskutuję, przeżywam w ten sposób. to były kolejne zajęcia, kolejne trudne zajęcia. dziwny dzień w ogóle, ponieważ ostatnie dni, ostatni tydzień to była taka utrata kontroli u mnie. traciłem kilka rzeczy, na chwilę przynajmniej. nie miałem samochodu przez parę dni.

są takie zimniejsze czasy, a ja nie mam ogrzewania. ze względu na prace, które musiałem wykonać z kaloryferem i z salą taneczną, którą sobie tworzę. czekałem na osobę, która miała mi to podłączyć, a spóźniała się bardzo – trwało to już tydzień. nie mam ogrzewania i jest to dziwny moment. plus kilka rzeczy się nałożyło. od tygodnia też nie byłem praktycznie na żadnych zajęciach na siłowni – pierwszy raz chyba od półtora roku mam taką przerwę.

fajne w tym dniu są te tańce i to, jak się dzisiaj czuję. jestem trochę rozregulowany, więc w pierwszej części zajęć ciężko było mi się skupić, ale o dziwo jestem z siebie zadowolony. myślałem w połowie, że to będą słabe zajęcia, a jednak widziałem postęp. są takie dni, gdzie widzę walkę, i są dni, gdzie widzę postęp. dzisiaj widziałem postęp – rzeczy, których się po sobie nie spodziewałem, nawet mi wychodziły.

wracam w tej chwili do zimnego domu i zastanawiam się, jak to przeżyć. jak to w głowie sobie poukładać. oczywiście, jak to zwykle bywa, w trudniejsze dni, po trudniejszych zajęciach, kusi mnie, żeby skręcić na jakieś dobre, fajne jedzonko wieczorne, co wiem, że będzie złe. ostatnio miałem taki dowód – wracając, bez samochodu, bez ogrzewania, wstąpiłem do mcdonalda. zjadłem coś i rano zegarek mi pokazał, że miałem podwyższone tętno w nocy. kolejny dowód, że złe jedzenie jest złe. nie wiem, czemu cały czas potrzebuję dowodów, ale za każdym razem je dostaję.

może się nigdy nie nauczę, a może właśnie raz na jakiś czas potrzebuję się poduczyć. szkoda tylko, że kosztem zdrowia. jak to stefan powiedział: postarzałeś się tej nocy o dwie noce. sabotaż totalny. a dzisiaj znowu mnie kusi, żeby skręcić. zastanawiam się, jak to pokonać właśnie teraz, w tej chwili. może ten mikrofon, który wziąłem do ręki, pomoże. żeby wrócić spokojnie do domu, zjeść coś lekkiego i iść spać, tak jak powinienem.

mieć spokojny, dobry sen. zdrowy, bo w niskiej temperaturze, ale bez najedzenia się pod korek, jak czasem potrafię. rozmawiając sam ze sobą czuję, jak emocje mi opadają, jak się uspokajam. to jest cel nagrywania, tego dziennika. cieszę się, że to działa. że sięgam po mikrofon w takich chwilach i potrafię się uspokoić. mam nadzieję, że wrócę spokojnie do domu i to będzie koniec mojego dnia.