muszę przyznać, że od początku tego roku moje życie, albo raczej zadowolenie z życia, znacząco się poprawiło. choć przecież i wcześniej było na całkiem wysokim poziomie. wpływ na to ma wiele rzeczy, ale jedną z ważniejszych, dzięki której całość tak ładnie się spina, jest miejsce, w którym mieszkam. chyba w końcu zniknęło poczucie tymczasowości i mam coś, na czym mogę budować stabilną przyszłość. fundament jest ważny, a ja chyba go odnalazłem. i choć wiem, że pewnie przyjdzie moment, w którym ten stan może się zmienić (albo ja zechcę go zmienić), to teraz cieszę się i delektuję moją sytuacją.