piątek, 27.05.2016

Nie prag­nij być lep­szym od in­nych, naj­pierw bądź sa­mym sobą. Fiodor Dostojewski

Czy nie przyjemnie byłoby żyć w świecie, w którym każdy może być sobą?

Ty możesz to osiągnąć, wystarczy tylko chcieć! Oto 5 wskazówek, które pomogą Ci w osiągnięciu tego celu.

1. Przestań siebie osądzać

Nie jesteś ideałem i nigdy nie będziesz, nie ma ludzi doskonałych. Jeżeli spojrzysz we własne wnętrze z pełną akceptacją tego co się w nim znajduje, zobaczysz kim na prawdę jesteś. Znajdziesz swoje wewnętrzne piękno a to pomoże Ci w spokoju i zgodzie ze sobą podążać przez życie.

2. Pozwól sobie na błędy

Porażki są wpisane w nasze życie, kształtują nas i mobilizują do dalszego i lepszego działania. Za każdym razem, gdy popełnisz błąd, zadaj sobie pytanie, czego Cię to nauczyło. Zastanów się, co możesz zrobić lepiej, aby następnym razem go uniknąć i jak wykorzystać sytuację na swoją korzyść. Bądź wdzięczny za swoje porażki, ponieważ dzięki nim stajesz się lepszy/a.

3. Spisuj swoje doświadczenia

Spróbuj przez trzy dni spisywać swoje myśli do małego pamiętnika. Zobaczysz ile masz sobie do powiedzenia i o jak wielu rzeczach o sobie nie wiesz. Pisanie pamiętnika jest jak terapia. Naucz się nazywać emocje i rozmawiać o nich ze sobą. Więcej o tym, dlaczego i jak prowadzić swój pamiętnik przeczytasz tutaj.

4. Zmierz się ze swoimi lękami

Nie pozwól, aby lęki dominowały w Twoim życiu i definiowały Ciebie! Przestań o nich myśleć, spraw aby stały się częścią historii i wymarz je ze swojej przyszłości. Zrób coś, czego do tej pory się bałeś/aś i pokonuj lęki jeden po drugim. Zobaczysz, że stracą swą moc jak tylko przestaniesz w nie wierzyć.

5. Uwierz w swoje marzenia

Nie pozwól sobie wmówić, że jesteś słaby/a! Jeżeli tylko chcesz, możesz osiągnąć wszystko. Musisz tylko uwierzyć. Uwierzyć w siebie, w swoje marzenia. Będziesz zdumiony/a wewnętrznymi siłami jakie posiadasz i rzeczami do których jesteś zdolny/a. Pamiętaj, że to strach przed samym celem jest głównym powodem porażki. Gdy uwierzysz w swoje marzenia, zobaczysz, że i inni zaczną w nie wierzyć.

Daj sobie szansę i przekonaj się ile wewnętrznej siły daje pełna akceptacja siebie. Zacznij już teraz i napisz co zmienisz w swoim życiu aby zawsze być sobą.

wtorek, 24.05.2016

pomidor w szkole

artykuł

Opisywałem ostatnio na czym polega metoda pomidora – mam nadzieję, że udało Ci się przeczytać, ponieważ dzisiaj pokażę Ci, dlaczego ta metoda działa i jest tak bardzo skuteczna. Okazuje się, że każdy z nas, przez długi czas z niej korzystał, czy tego chciał czy nie. Każdego dnia przez wiele lat używaliśmy metody pomidora – a może to sama metoda celowo opiera się na systemie który znamy i używamy od małego?

Dla krótkiego przypomnienia, metoda pomidora porządkuje nasz system pracy a u jej podstaw leży założenie, że człowiek nie jest zdolny do bycia wysoko produktywnym stosując wielozadaniowość. Dlatego też przez określony, stały czas (na przykład 20 albo 45 minut) powinniśmy zajmować się jedynym i tylko jednym tematem / zdaniem, a po upływie założonego czasu zrobić sobie 5-10 minutową przerwę. Co 3-4 pomidory (czyli okresy pracy) następuje jedna dłuższa przerwa. Czy nie przypomina Ci to pewnego schematu z dzieciństwa? Zastanów się. Mała podpowiedź:

8:00 – 8:45 Język Polski

8:45 – 9:45 przerwa

9:45 – 10:30 Matematyka

10:30 – 10:40 przerwa

10:40 – 11:25 Biologia

11:25 – 11:45 przerwa

i tak dalej…

Chyba już wiesz co mam na myśli? 🙂 Tak, cała nauka w szkole oparta jest na technice pomidora. Każda lekcja trwa dokładnie 45 minut, a kończy się i zaczyna dzwonkiem. Lekcja to jeden i tylko jeden temat – matematyka to matematyka, wf to wf. Po każdej lekcji jest krótka przerwa a co trzy lekcje mamy przerwę dłuższą. System oświaty, nauczyciele, rodzice, wszyscy przez długie lata przyzwyczajali nas do takiego systemu i dlatego teraz, po latach, powrót do niego jest tak bardzo skuteczny i przede wszystkim: zapewnia nam wysoki komfort i spokój psychiczny. Jesteśmy do takiego trybu przyzwyczajeni.

Francesco Cirillo opracowując w 1992 roku metodę pomidora, prawdopodobnie nie zdawał sobie sprawy z faktu, że w gruncie rzeczy sięgnął tylko do przyzwyczajeń z dzieciństwa. Faktem jednak jest, że to dzięki niemu system ten zaczął być tak powszechnie stosowany w pracy przez osoby, które już dawno skończyły szkołę. Polecam Ci jeszcze raz artykuł o metodzie pomidora – jeżeli zastosujesz ją w swojej pracy, gwarantuję, że będziesz mógł wspiąć się na wyżyny swojej produktywności – i tego Ci życzę.

sobota, 21.05.2016

Weekend to dla wielu osób czas odpoczynku po całym tygodniu ciężkiej pracy. Jeżeli nie musisz pracować w sobotę i niedzielę, domyślam się, że lubisz wtedy poleżeć trochę dłużej w łóżku i wyspać się jak należy. Przecież to tylko dwa krótkie dni i potrzebujesz tej nagrody za cały tydzień wczesnego wstawania do pracy, prawda?

Zastanów się jednak, dlaczego z całego tygodnia poniedziałki (a szczególnie poniedziałkowe poranki) są najtrudniejsze i najcięższe. Jeżeli Twoja odpowiedź brzmi: ponieważ znowu muszę wstać rano i iść do pracy – to masz rację. I musisz uświadomić sobie, że to właśnie Ty sprawiasz, że poniedziałki są tak trudne do przejścia.

Nasz organizm nie lubi drastycznych zmian w żadnej kwestii, ani jedzenia, ani snu i zawsze potrzebuje kilku dni, żeby przestawić się na nowy rytm. Jeżeli przez pięć dni w tygodniu wstajesz wcześnie rano a weekend jest dla Ciebie czasem leniuchowania w łóżku, to sobota oraz poniedziałek są dniami w których zachodzi najbardziej drastyczna zmiana.

Z tego samego powodu, Twoim ulubionym dniem jest zapewne piątek, w którym organizm jest najlepiej dostosowany do całotygodniowego rytmu. Takie sobotnie i poniedziałkowe zmiany mają bardzo negatywny wpływ na Twoje samopoczucie, a co za tym idzie, produktywność i zdolność do odpoczynku.

Proponuję Ci poświęcenie jednego weekendu i wykonanie małego testu. Jeżeli zastosujesz się do kilku moich wskazówek, być może ten testowy weekend, będzie jednym z Twoich najlepszych, a poniedziałkowe wyjście do pracy przestanie być takie straszne.

Zaplanuj weekend wcześniej

Weekendy należy planować dokładnie w ten sam sposób, w jaki planujesz swoje dni pracy. Pamiętaj jednak, aby zrobić to odpowiednio wcześniej – w czwartek, najpóźniej w piątek. Jeżeli przystąpisz do tego w sobotę, to okaże się, że gotowy plan powstanie zbyt późno aby go zrealizować. Jeżeli prowadzisz swój dziennik, być może w zaplanowaniu weekendu, pomoże Ci przegląd przemyśleń z ostatnich kilku dni.

Noc

Aby w sobotni poranek poczuć się maksymalnie wypoczętym, odpowiednio zaplanuj piątkowy wieczór. Wieczorne rytuały mają bardzo istotny wpływ na to jak czujemy się rano. Więcej na ten temat przeczytasz w moim innym wpisie o tu.

W sobotę wstań normalnie

Nie wyłączaj budzika na sobotę – wstań dokładnie o tej samej porze co w poniedziałek, wtorek i każdy inny dzień, w którym idziesz do pracy. Zobaczysz, że przyjdzie Ci to łatwo – Twój organizm jest przyzwyczajony do takiego rytmu po kilku dniach pracy. Szybko zorientujesz się, że nie czujesz zmęczenia a poranek jest dużo lepszy niż w jakąkolwiek inną sobotę, w którą śpisz prawie do południa.

Zamiast do pracy, przygotuj się do wypoczynku

Planując swój weekend, zacznij od samego początku. Dostosuj poranny rytuał z tygodnia pracy na weekendowy. Przemyśl, które czynności możesz powielić a które należy zamienić na wersję weekendową. Jeżeli jedną z pierwszych rzeczy, jakie wykonujesz rano jest poranna kawa – zrób to również w sobotę. Nie zapomnij o śniadaniu o regularnej porze. Natomiast sam moment wyjścia do pracy możesz zamienić na poranny spacer – dzięki temu przygotujesz swój organizm do weekendu dokładnie w ten sam sposób jak przygotowujesz go codziennie do pracy.

Podejmuj nowe wyzwania

Weekend to również idealny czas na nowe wyzwania. Jeżeli w Twoim porannym rytuale w normalne dni pracy brakuje gimnastyki, sobota jest idealnym dniem aby ją wprowadzić, może będzie to dobry początek czegoś nowego w Twoim życiu. Może poranny spacer będzie początkiem przygody z bieganiem? Nie bój się podejmować nowych wyzwań w weekend – zacznij przyzwyczajać do nich swój organizm już w sobotę – dzięki temu w poniedziałek masz dużą szansę je kontynuować.

Realizuj zadania… domowe

Prowadzisz listę rzeczy do zrobienia w domu? Nie? Skąd więc będziesz wiedzieć, co masz do zrobienia? Sprzątanie w garażu, na balkonie albo w szafie z ubraniami – napewno jest wiele rzeczy na które nie masz czasu w normalne dni pracy. Weekend jest idealnym czasem na ich realizację. Możesz podzielić weekend na dzień pracy domowej i dzień wspólnego wyjścia z rodziną, np. do kina albo muzeum.

Weekend jest po to aby odpocząć. Pamiętaj jednak, że odpoczynek nie koniecznie oznacza spanie do południa i spędzenie całego weekendu przed telewizorem. Spraw by sobota i niedziela były równie produktywne co pozostałe dni tygodnia a jednocześnie pozwoliły Ci maksymalnie odpocząć. Życzę Ci tego!

Jak wygląda Twój produktywny weekend? Podziel się swoimi przemyśleniami i wskazówkami w komentarzach i powodzenia 🙂

piątek, 20.05.2016

Skoro czytasz ten wpis, domyślam się, że nie wiesz jeszcze, czym jest technika pomidora. Istnieje też druga możliwość – wiesz, ale nie udało Ci się jej wprowadzić w życie. W jednym i drugim przypadku sporo tracisz. I to każdego dnia. Jeżeli jednak poważnie potraktujesz temat, który opisuję i spróbujesz chociaż przez jeden dzień zastosować się do rad, które zamierzam Ci przekazać, jestem pewien, że uda Ci się całkowicie zmienić i uporządkować swoje życie. Kilka prostych, opisanych kroków może skutecznie przeorganizować Twój każdy dzień i pomóc Ci zwiększyć swoją wydajność i produktywność, niezależnie od tego, czy jesteś redaktorem w czasopiśmie, gospodynią domową czy programistą. Zacznijmy więc! Odłóż na 15 minut wszystko to, czym się aktualnie zajmujesz i zobacz jak poukładać na nowo swoje codzienne czynności.

Czym jest technika pomidora?

Technika ta jest totalnym i pełnym zaprzeczeniem wbijanemu nam od dawna do głowy systemu wielozadaniowości. Otóż Panie i Panowie, niestety nie potrafimy i nie jesteśmy w stanie robić dwóch rzeczy jednocześnie. Nasze umysły zaprogramowane są do wykonywania tylko jednej czynności w danej chwili i każdy, kto twierdzi, że potrafi więcej – jest w błędzie. Można nauczyć się szybkiego przełączania pomiędzy jednym i drugiem zadaniem, ale nie jesteśmy w stanie wykonywać dwóch rzeczy naraz. Nie dasz rady pisać listu do znajomego i jednocześnie jechać na rowerze. Nie jesteś w stanie czytać książki i jednocześnie gotować obiadu (i nie polecam próbowania!). Możesz próbować, ale gwarantuję, że odbije się to na jakości i szybkości wykonywania zadań. Możesz być w pełni skupieni tylko i wyłącznie na jednym zadaniu a technika pomidora może Ci w tym pomóc. Pomodoro Technique – tak brzmi oryginalna i pełna nazwa metody, którą w 1992 roku opracował Włoch, Francesco Cirillo. Swoją nazwę zawdzięcza kuchennemu minutnikowi w kształcie pomidora. U nas w Polsce, częściej używany jest minutnik w kształcie jajka, który informuje nas, kiedy minie czas potrzebny, aby nasze śniadaniowe jajko na miękko było gotowe. Na świecie to jednak właśnie pomidor jest symbolem kuchennego odmierzania czasu. Czy domyślasz się już, na czym polega cała zabawa w zarządzanie czasem z pomidorem? 🙂

Grasz w pomidora?

Tak, naszą pracę możemy potraktować jak grę. Aby się przyłączyć, potrzebujesz jedynie paczki (czyli listy) z zadaniami do wykonania, coś do odmierzania czasu i trochę wiary, że to Ci pomoże.

  1. Cały proces najlepiej jest zaczynać na samym początku dnia, gdy siadamy do naszych codziennych obowiązków (w pracy czy w domu). Jeżeli jednak zaczniesz w środku dnia – ok, lepiej późno, niż wcale. Weź sobie proszę coś do pisania i jakiś notatnik, ewentualnie otwórz czystą kartkę w programie na komputerze czy tablecie, i wypisz wszystkie zadania, jakie masz dzisiaj do wykonania. Staraj się posortować ją według ważności tak, aby te najważniejsze były na samej gorze listy.
  2. Przygotuj swój odmierzacz czasu (domyślam się, że możesz ustawić sobie minutnik w smartfonie albo tablecie) i ustaw na nim czas 25 minut.
  3. Start! Bierz pierwsze zadanie z listy i włączaj zegar. Cała filozofia gry w pomidora polega teraz na tym, że przez najbliższe 25 minut możesz zajmować się tylko i wyłącznie tym jednym zadaniem z samego szczytu listy. Spróbuj na ten czas wyłączyć program do poczty e-mail i wyciszyć dzwonek w komórce. Skup się tylko i wyłącznie na tym jednym zadaniu – to tylko 25 minut, dasz radę. Jeżeli w trakcie odliczania czasu wykonasz pierwsze zadanie z listy, bez żadnej przerwy, przechodź do kolejnego.
  4. Gdy twój minutnik poinformuje Cię, że minęło już 25 minut, możesz (a nawet musisz!) oderwać się od pracy. Zostaw swoje zadanie w takim stanie, w jakim się znajduje – nawet jeżeli jest tylko rozpoczęte. Jeżeli jesteś mechanikiem i naprawiasz samochód a w momencie skończenia odliczania zaczął wylewać się olej z naprawianego samochodu – zostaw, niech się leje – Tobie właśnie udało się zaliczyć jednego pomidora! 🙂 Nie ważne, czy udało Ci się skończyć zadanie numer 1 z listy, czy nie. Teraz najważniejsze jest, aby oderwać się od pracy i zrobić sobie 5-minutową przerwę – ani minuty dłużej, ani krócej. Ustaw swój minutnik na 5 minut i włącz odliczanie. I nie waż się w tym czasie nawet zerkać w kierunku wykonywanych wcześniej prac! Masz 5 minut przerwy, wykorzystaj ją.
  5. Gdy przerwa dobiegnie końca, szybko ustaw licznik na 25 minut i ponownie siadaj to najwyższego zadania z utworzonej na początku listy. Być może będzie to dokładnie to samo, które udało Ci się jedynie rozpocząć podczas pierwszego pomidora, a może jesteś już przy czwartym? Nie ma to znaczenia. Ważne jest, aby zajmować się tą czynnością dokładnie przez 25 minut.
  6. Gdy wykonasz 4 pomidory, musisz zrobić sobie dłuższą, 15-30-minutową przerwę. Twój umysł raz na jakiś czas potrzebuje dłuższego oderwania, aby się zregenerować. Polecam kilka prostych ćwiczeń albo wyjście na spacer. Po zakończeniu przerwy ustawiasz ponownie minutnik na 25 minut i wykonujesz kolejne zadania z listy.

I już. To koniec całego procesu poprawianie Twojej wydajności. Od początku do samego końca Twojej codziennej pracy stosuj technikę pomidora – pod koniec dnia zobaczysz efekty. Jest tylko kilka zasad, których musisz się trzymać:

  1. Przerwę możesz zacząć TYLKO w momencie, kiedy zadzwoni minutnik, nie wcześniej. Jeżeli ktoś próbuje Ci przeszkodzić, albo przerwać wykonywanie zadania, grzecznie poproś, aby poczekał kilka-kilkanaście minut do końca odliczania.
  2. Jeżeli masz zadanie wymagające dużej ilości czasu, podziel je na mniejsze części. Niech trwa 4 albo 5 pomidorów. Po jakimś czasie przestaniesz widzieć duże zadania, zobaczysz tylko liczbę pomidorów potrzebnych do jego wykonania.
  3. Jeżeli zadanie jest krótsze niż jeden pomidor, dołącz do niego kolejne, aby cały pomidor był wypełniony.
  4. Nie skracaj i nie wydłużaj pomidorów w ciągu dnia. Jeżeli chcesz, możesz ustalić sobie czas trwania jednego pomidora na 40 minut zamiast 25, a krótkie przerwy np. na 10 minut – decyzję o takiej zmianie musisz jednak podjąć na samym początku dnia i staraj się nie zmieniać jej w kolejne dni. Pamiętaj, każdy następny pomidor musi trwać dokładnie tyle samo.
  5. Nie pozwól, aby coś Cię rozpraszało podczas trwania pomidora i wykonywania danego zadania. Wszystko inne może poczekać.
  6. Nie pomijaj, nie skracaj i nie wydłużaj przerw. Po każdym pomidorze rób 5-minutową przerwę a po 4 pomidorach – dłuższą. To żelazna zasada. Pozwoli to maksymalnie wykorzystać potencjał Twojego umysłu. Te kilkuminutowe przerwy są niezwykle istotne dla całego procesu.
  7. Każde wykonane zadanie skreślaj albo odznaczaj w inny sposób – niech Twój umysł wie, że metoda działa i lista się skraca 🙂
  8. Nie próbuj używać techniki pomidora w wolnym czasie – podziel sobie dzień na pracę i czas po pracy. Nie ma znaczenia, czym się zajmujesz, możesz być gospodynią domową albo księgowym. Twój dzień i tak składa się z części, którą nazywasz codzienną pracą i czasem wolnym.
  9. Na koniec dnia weź do ręki swoją listę z wykonanymi zadaniami i ciesz się, ile udało Ci się zrobić 🙂

Gdy uda Ci się opanować technikę pomidora, możesz również pomyśleć o usprawnieniach. W Internecie znajdziesz bardzo wiele aplikacji, które pomogą Ci w realizacji zadań zgodnie z metodą, którą Ci opisałem. Możesz również poszukać aplikacji, którą zainstalujesz w swoim smartfonie. Takie aplikacje będą za Cienie pamiętały jaka przerwa teraz wypada i ile powinna trwać.

Pamiętaj, aby nie nie zrażać się pierwszymi porażkami. Metoda pomidora brzmi bardzo prosto, ale jej pełne i poprawne wprowadzenie do życia jest niezwykle trudne. Nie możesz się jednak poddawać i rezygnować po pierwszych niepowodzeniach. Jeżeli opisywane czasy nie są dla Ciebie odpowiednie, eksperymentuj, dostosuj je do siebie – ważne, aby udało Ci się trzymać kilku żelaznych zasad.

Technika pomidora ma jeszcze jedną, ogromną zaletę. Dzięki niej każdego dnia tworzysz swój własny dziennik pracy (ostatnio pisałem o prowadzeniu dziennika prywatnego – o tu)! Tak, dokładnie tak. Spisując każdego dnia zadania do wykonania, a następnie odznaczając je od góry jako wykonane, zapisujesz swój dziennik. Po tygodniu, miesiącu czy nawet kilku latach, bez problemu odczytasz, co dzisiaj robiłeś, w jakich godzinach i kolejności.

Spróbuj przez kilka dni popracować z techniką pomidora – i koniecznie napisz w komentarzach o efektach i swoich odczuciach. Jeżeli wpis wydał Ci się ciekawy i pomocny, udostępnij go dalej, aby więcej osób mogło z niego skorzystać.

poniedziałek, 16.05.2016

Z czym kojarzy Ci się pisanie pamiętnika lub dziennika? Z dzieciństwem i podstawówką? Wiele osób tak właśnie postrzega spisywanie wspomnień – jak szkolną zabawę. Tymczasem jest to jedna z najlepszych metod przyspieszenia swojego rozwoju i porządkowania siebie! Pozwala na przełamanie schematu codziennego myślenia i analizę myśli – dzięki niej łatwiej można docenić to co udało się już osiągnąć. Zarówno dziennik, jak i pamiętnik, pozwalają złapać dystans do codziennych spraw i ostudzić buzujące po całym dniu emocje. Szkoda, że większość z nas porzuca pisanie pamiętnika razem ze szkołą.

Na czym polega różnica?

W teorii pamiętnik i dziennik różnią się mocno. Pamiętnik, jest zbiorem zapisanych myśli, które chcielibyśmy zapamiętać (ha – nazwa mówi sama za siebie). Dziennik natomiast z założenia jest szeregiem uporządkowanych chronologicznie zapisów prowadzonych regularnie z dnia na dzień. Również forma zapisu jest różna – w pamiętniku piszemy w formie pierwszo- lub drugoosobowej, zwracając się jak do innej osoby, często też komentujemy opisywane zdarzenia. Dziennik jest bardziej formalny, uporządkowany i wymaga regularności i konsekwencji a forma zazwyczaj jest pierwszoosobowa.

Żadna z opisanych form nie była jednak dla mnie wystarczająca i odpowiednia – lub inaczej: moja wizja opisywania dnia, nie mieściła się w żadnej z tych ram. Prowadzę więc coś w rodzaju dzienniko-pamiętnika 🙂 czyli tworu pomiędzy dziennikiem a pamiętnikiem. Zaczerpnięta z dziennika regularność i powtarzalna forma, wraz ze swobodą, rodzajem treści i formą narracji, jakie mieszczą się w ramie pamiętnika, tworzy dla mnie idealną, prostą do uzupełniania formę, którą (przy odrobinie chęci) każdy da radę utrzymać. Mój osobisty notes jest więc raz pamiętnikiem a innym razem dziennikiem – z tego też powodu, używam jak widzisz w tym wpisie obydwu nazw.

Dlaczego warto?

Jedno chciałbym Ci uświadomić: prowadzenie dziennika lub pamiętnika jest absolutnie dla każdego – bez względu na wiek, płeć, stan materialny czy wykształcenie. Jeżeli uda mi się namówić Cię do spisywania swoich myśli, zobaczysz jak bardzo pozytywnie wpłynie to na Twoje życie – poprawi jego jakość i sprawi, że poczujesz się szczęśliwszy. Nauczysz się:

Spostrzegawczości

Opisując miniony dzień w pamiętniku, przeżywasz wszystkie wydarzenia raz jeszcze. Po jakimś czasie zauważysz, że zapamiętujesz coraz więcej szczegółów, stajesz się bardziej spostrzegawczy/a, zaczynasz dostrzegać zarówno pozytywne jak i negatywne strony każdej sytuacji.

Otwierać i zamykać każdy dzień

Czytałeś mój wpis o tym jak ważne jest odpowiednie przygotowanie snu? Jeżeli nie, możesz przejść do niego o tu. Każdego dnia przez naszą głowę przechodzi tysiące myśli i emocji. Czasem na koniec dnia czujemy niepokój, jesteśmy zdenerwowani, smutni, przygnębieni – i nie potrafimy znaleźć żadnego konkretnego powodu takiego stanu. Wieczorne spisywanie myśli w pamiętniku to wspaniała możliwość zamknięcia dnia, odłożenia go na bok i przygotowanie się do snu.

Równie cenne będzie sięganie do pamiętnika zaraz po przebudzeniu – poranne przemyślenia przelane na papier (lub klawiaturę – jak wolisz), pomogą Ci przygotować się do nowego dnia. Dzięki temu uda Ci się nakreślić małe cele które chcesz i jesteś w stanie osiągnąć.

Wyrażać emocje

Tak wiele osób ma problem z wyrażaniem emocji. Codzienne próby opisania swoich uczuć w pamiętniku, pozwalają nie tylko sięgać coraz dalej w głąb siebie, określać przyczyny stanu w jakim się znajdujesz ale również uczą Cię rozmawiać ze sobą, o sobie. Zadanie to może wydawać się na pożor proste, lecz w praktyce okazuje się często ciężką do pokonania barierą. Jeżeli jednak uda Ci się ją sforsować, odkryjesz w sobie nowe pokłady energii i siły do dalszego działania.

Spisywać swoją historię

Czy zdarza Ci się czasami powiedzieć „kiedyś z pewnością napiszę o tym książkę!”? Zastanów się jednak, czy dajesz sobie jakąkolwiek na to szansę? (Zakładam, że nie prowadzisz jeszcze swojego dziennika.) Czy w przyszłości będziesz mógł opowiedzieć swojemu dziecku jakie były Twoje uczucia przed egzaminem, ślubem albo zaraz po jego narodzeniu? Prowadząc regularnie pamiętnik albo dziennik, możesz nie tylko tworzyć, ale i spisywać historię swojego życia.

W jakiej formie i gdzie?

Musisz zadać sobie to pytanie i szczerze na nie odpowiedzieć. Forma w jakiej będziesz pisać swój pamiętnik jest niezwykle ważna – będzie Cię ona motywowała albo zniechęcała do dalszego pisania. Pamiętaj, aby nie wybierać rozwiązania które chciałbyś używać, tylko takie, które możesz użyć. Twoim dziennikiem może być zarówno papierowy zeszyt, jak i smartphone, tablet albo komputer. Możesz również pisać na małych karteczkach i wkładać je do jednego pudełka. Liczy się systematyczność – formę dobierz odpowiednią dla siebie.

Dla mnie najlepszym rozwiązaniem na pisanie w pamiętniku okazała się aplikacja w iPhone – jest zawsze przy mnie, a gdy wstaję rano i załatwię swoje poranne czynności toaletowe, wstawiam wodę na kawę i siadam z nim przy stole spisując poranne myśli i przygotowując się psychicznie do nadchodzącego dnia. Wieczorem, po rodzinnej kolacji, chowam się na 15 minut w pokojach moich córek (które w tym samym czasie oglądają zazwyczaj bajki na dobranoc) i spokojnie przystępuję z iPhonem do analizy mojego dnia.

Używam do tego aplikacji Grid Diary (strona wwwApp Store), którą zainstalowałem zarówno w iPhonie, jak i iPadzie. Wszystkie moje myśli przechowywane są w chmurze i synchronizują się pomiędzy urządzeniami. Aplikacja dostępna jest tylko i wyłącznie na urządzenia mobilne Apple.

Mogę Ci również polecić dość popularną aplikację Day One (strona wwwApp StoreMac App Store), dostępną dla iPhonea, iPada i Maca. Zarówno Grid Diary, jak i Day One, są aplikacjami płatnymi, jednak z mojej perspektywy, korzyści jaki przyniosły (używałem wcześniej Day One, więc musiałem zakupić obydwie) spowodowały że zakup z czasem stał się bardzo opłacalny.

Jeżeli używasz urządzeń z systemem Android, ciekawym rozwiązanie będzie dla Ciebie z pewnością aplikacja Journey – Diary, Journal (Strona wwwGoogle Play Store). Dostępna jest również wersja online i dedykowana aplikacja dla komputerów Mac (aplikacja dla systemów Windows jest podobno w drodze). Jeżeli chcesz używać jej tylko i wyłącznie na smartphonie i nie przeszkadzają Ci (rozpraszające!) reklamy, to możesz używać wersji darmowej. Jeżeli jednak chcesz faktycznie zaangażować się w pisanie dziennika lub pamiętnika, będziesz prawdopodobnie musiał zainwestować.

Alternatywnym rozwiązaniem dla urządzeń z systemem Android, może być użycie aplikacji Diaro (strona wwwGoogle Play Store). Diaro oferuje także możliwość zarządzania swoim pamiętnikiem z poziomu strony www.

Bardzo ciekawe podejście do prowadzenia dziennika dają nam aplikacje nie do końca do tego przeznaczone, jak Microsoft OneNote czy Evernote. Obydwa programy teoretycznie przeznaczone są do zapisywania w nich notatek, jednak w praktyce, idealnie sprawdzają się jako środowisko do prowadzenia pamiętnika lub dziennika. Co więcej – obydwie są bezpłatne (Evernote posiada też rozszerzone, płatne pakiety, ale na potrzeby pamiętnika wersja podstawowa jest wystarczająca) i dostępne są na większości platform mobilnych i systemów operacyjnych. Dodatkowo, i Evernote, i Microsoft OneNote oferują dostęp do notesów z poziomu strony www – możemy więc pisać na każdym komputerze podłączonym do internetu, bez konieczności instalowania aplikacji. Bardzo ciekawą opcją opisywanych dwóch usług jest możliwość dodawania notatek poprzez wysłanie ich w treści wiadomości e-mail na specjalny adres. Taka wiadomość zamienia się automatycznie w nową notatkę i trafia bezpośrednio do Evernote lub OneNote. Pomyśl – możesz pisać swój dziennik poprzez pisanie wiadomości – to prawie jak rozmowa, tyle, że z samym sobą.

Warto również rozważyć rozwiązania jakie oferują nam serwisy internetowe przeznaczone do prowadzenia dzienników i pamiętników. Jednym z nich jest serwisów LifeTile – polecam Ci abyś obejrzał krótki film promocyjny na stronie www, inspiruje do pisania.

Jeżeli nie potrafisz zaufać chmurze, serwisom online, czy aplikacji na smartphona, pamiętaj, że do pisania pamiętnika, wystarczy Ci zwykły notatnik w komputerze, program Word, czy klient poczty e-mail. Możesz przecież założyć sobie specjalny adres e-mail, na który będziesz mógł/mogła pisać do siebie wiadomości ze wspomnieniami – na przykład pamietnikgrzegorza(małpa)gmail.com. I już. Siadasz co wieczór i wysyłasz maila, które porządkują się same według dat i czekają tylko na przeczytanie w przyszłości.

Mój system

Długo szukałem odpowiedniej dla siebie drogi do prowadzenia pamiętnika. Zaczynałem dawno temu, korzystając z Evernote, przez długi czas próbowałem też używać (masowo chwalonej w internecie) aplikacji DayOne, jednak efekty mojej pracy były mizerne. Opracowany przeze mnie system nie motywował mnie do pisania i często zdarzało mi się pominąć jeden, czy kilka wpisów.

Dopiero aplikacja Grid Diary pozwoliła mi poprowadzić mój pamiętnik w sposób dla mnie odpowiedni. Czym mnie urzekła?

Po pierwsze, aplikacja sama przypomina mi, gdy spóźniam się z pisaniem. Robi to w bardzo fajny sposób – wysyłając mi komunikaty informujące, że dodanie kolejnego wpisu nie zajmie mi przecież więcej niż 5 minut. Takie upomnienie często bardzo pomaga. Po drugie, gdy otwieram aplikację, nie dostaję pustej kartki (tak najczęściej jest w przypadku większości tego typu usług), tylko siatkę składającą się z 8 pól. W każdym polu znajduje się jedno pytanie pomagające zacząć pisać. Pytania te można oczywiście ustalić sobie samemu. Moje prowadzenie dziennika polega więc na odpowiadaniu na pytania. Czy to nie jest proste? 🙂

Ustawione przeze mnie w aplikacji pytania dotyczą między innymi tego za co jestem wdzięczny po dzisiejszym dniu lub co chciałbym poprawić jutro. Mogę odpowiadać jednym wyrazem, zdaniem albo rozpisywać długie wywody. Aplikacja pomaga mi być systematycznym i ułatwia prowadzenie dziennika – a najczęściej nie mam na to tyle czasu, ile chciałbym poświęcić każdego dnia. Jeżeli jesteś posiadaczem iPhonea, polecam również Tobie sprawdzenie tej aplikacji. Jeżeli używasz smartphona z systemem Android, koniecznie sprawdź opisaną aplikację Journey – Diary, Journal.

Jak zacząć?

Tu i teraz! Weź kartkę i długopis, albo komputer czy telefon i zacznij pisać! Właśnie ta chwila jest najlepsza aby zacząć. I nie przejmuj się, jeżeli za pierwszym razem napiszesz tylko jedno „Dzień dobry pamiętniku”. Ważne jest, aby udało Ci się zaglądać do niego każdego dnia – z czasem zobaczysz że zaczną się w nim pojawiać coraz dłuższe myśli. Napisz proszę w komentarzach, czy moje przemyślenia pomogły Ci w rozpoczęciu Twojej przygody z pamiętnikiem lub dziennikiem.

Życzę Ci powodzenia!

czwartek, 12.05.2016

Tapeta na pulpicie w komputerze to dość indywidualna sprawa. Jeżeli jednak nieodpowiednio ją dobierzesz, produktywność Twojej pracy zacznie spadać. To samo dotyczy dużej ilości ikon na pulpicie oraz brak ładu i składu w ich ustawieniu. Rozwiązaniem mogą być zestawy tapet, które można zmieniać w zależności od dnia, nastroju i ilości pracy do wykonania. Chciałbym Ci dzisiaj pokazać mój zestaw czterech tapet, które wykonałem dla siebie i używam na przemian. Czy będą one pomocne i dla Ciebie? Daj znać w komentarzach!

Tapeta 1 – Trzy obszary

Zawsze staram się, aby na moim pulpicie było jak najmniej ikon – czyste biurko sprzyja czystemu umysłowi. Nie zawsze jednak jest to możliwe. Są czasem takie dni, kiedy do mojej skrzynki mailowej co chwilę wpada nowa wiadomość a telefon nie przestaje dzwonić (znacie to?). Efektem takiego dnia jest jeden wielki bałagan na pulpicie. Po pewnym czasie doszedłem do wniosku, że na takie dni potrzebuję pewnego grupowania wpadających na mój pulpit ikon. Podział musiał być jednak na tyle prosty i skuteczny, abym nie musiał następnego dnia zastanawiać się co zrobić z każdym widocznym dokumentem. Po kilku próbach, doszedłem do wniosku, że mój pulpit powinien składać się z trzech grup:

  • Ikony stałe, które chce, aby zostały na pulpicie. Jest to na przykład ikona dysku mojego komputera, ewentualnie dysków zewnętrznych które podłączam. Mam w tej grupie również PDF z prezentacją do której bardzo często zerkam i do której chciałbym mieć bardzo prosty dostęp a nie chce umieszczać jej na dole w docku (używam komputera Mac, w Windowsie odpowiednikiem jest pasek z menu Start)
  • Ikony, które chciałbym aby z pulpitu zniknęły, ale nie mogę ich skasować bo są mi dalej potrzebne. Wymagają więc one przetworzenia następnego dnia lub w późniejszym czasie.
  • Ikony-chwilówki – tak nazywam dokumenty, które wrzucam na pulpit ponieważ chciałbym mieć do nich łatwy dostęp przez najbliższe 15-20 minut a potem można je spokojnie skasować. Dobrym przykładem jest na przykład załącznik z wiadomości e-mail, który dostałem od klienta, który to będę musiał kilka razy otworzyć, coś poprawić i odesłać.

Opracowałem więc dla siebie tapetę na takie okazje i dni. Ma ona ukryte w sobie 3 strefy, w których mogę umieszczać pliki z opisanych wyżej grup a następnego dnia łatwo mogę przeanalizować które pliki mogę od razu usunąć a nad którymi muszę chwilkę posiedzieć, aby umieścić je w odpowiednich katalogach mojego archiwum. Nie będą Ci sugerował która grupa może być umieszczona w danej strefie tapety – sami do tego dojdziecie a przestawianie i ustawianie ikon spowoduje, że już na wstępie kilku z nich się pozbędziecie (daj znać, czy zadziałało!) 🙂

Tapeta 2 – Nie cierpię ikon!

Tapeta która zaproponuję Ci teraz ma tylko dwa zadania – wyglądać ładnie bez ikon i wyglądać okropnie z ikonami. Jeżeli dochodzę do wniosku, że mój pulpit za bardzo się „zabałaganił” a nie mam czasu na jego porządkowanie, wtedy ustawiam sobie tą właśnie tapetę i czekam. Czekam aż zalegające i niepasujące na niej ikony tak mnie zdenerwują, że przerwę swoją pracę, uporządkuję je (czytaj: zlikwiduję prawie wszystkie) i powrócę do dalszej pracy ciesząc się z ciekawego i czystego pulpitu. Co sądzicie o takim pomyśle? 🙂

Tapeta 3 – Inspiracja metodą Kanban

Wiesz, co to jest kanban? Kanban to opracowana w Japonii metoda zarządzania produkcją, polegająca na dzieleniu pracy na części i etapy. Dosłowne znaczenie słowa Kanban to szyld lub tabliczka z napisem informującym. Metoda ta pozwala w prosty sposób zaplanować i wizualizować przepływ materiałów w złożonym procesie tworzącym jeden większy projekt. W tym przypadku oznacza to, że widoczne pionowe paski – na mojej kolejnej tapecie – będą odpowiadały kolejnym procesom produkcyjnym lub zadaniom. Trochę przypomina to sposób zastosowany w przypadku pierwszej tapety, jednak tym razem pól jest znacznie więcej, a co za tym idzie – również liczba sposobów grupowania się zwiększyła. A grupy możesz tworzyć dowolnie i inaczej w zależności od danego dnia i liczby zadań do wykonania. Warto pamiętać o grupach takich jak: nowe rzeczy do posortowania; aktualnie pracuję nad; do skasowania różne stałe itp.

Tapeta 4 – Power up!

Tą tapetę zostawiam sobie zawsze na chwile, gdy potrzebuję przyspieszyć. Dodaje mi ona zawsze sporego kopa w działaniu i powoduje, że zadania, które wymagają ode mnie szczególnej kreatywności i wysiłku psychicznego, przychodzą mi łatwiej i szybciej. Czysty niebieski kolor i biały samolot na środku – to połączenie sprawia, że pulpit staje się bardzo czysty i otwiera w umyśle pokłady kreatywności. Pamiętaj jednak, aby nie zasłaniać ikonami samolotu, który ma być w tym przypadku jak światełko w tunelu i cel do osiągnięcia i powinieneś go widzieć za każdym razem jak spojrzysz na swój pulpit.

Pobierz produktywne tapety

To tyle. Cztery tapety na 4 różne nastroje i dni. Pamiętaj, aby nie ograniczać się tylko do jednej na swoim pulpicie – zmieniaj je. Dzięki czemu Twój umysł będzie przestawiał się na inny tryb pracy w zależności od tła. Jedno będzie dobre do monotonnej, ale wymagającej zorganizowania pracy a inne, gdy potrzebujesz stworzyć coś nowego.

wtorek, 10.05.2016

Chyba wszyscy przyznacie mi rację, że dzielimy się na dwie grupy: jedni podnoszą się rano z łóżka wraz z pierwszym sygnałem budzika (a czasem nawet 5 minut przed) a drudzy mogą przez dwie godziny spać i przez sen wciskać w budziku przycisk „drzemka” nie potrafiąc zorganizować sobie produktywnych poranków. Kończy się to zazwyczaj w biegu przez cały dzień próbując nadrobić stracony czas. Ja, niestety, zaliczam się do grupy drugiej i sam przez długi czas próbowałem poradzić sobie z powolnym, porannym wstawaniem tak, aby móc o świcie przygotować sobie cały nadchodzący dzień. Pierwszym kluczem do sukcesu, okazało się dokładne zaplanowanie nie tyle porannego wstawania, co właśnie zasypiania i snu. Chciałbym przedstawić Ci kilka porad, które pozwolą Ci odpowiednio przygotować się do spokojnego i efektywnego snu oraz znacznie ułatwią poranne wstawanie.

Kawa tylko do południa

W drugiej połowie dnia staraj się nie pić mocnej kawy, herbaty, a nawet coli. Wszystkie te produkty zawierają pobudzającą kofeinę, która jeszcze przez długi czas po wypiciu będzie działała w Twoim organizmie i nie pozwoli Ci wypocząć podczas snu.

Tylko krótkie drzemki

Jeżeli lubisz ucinać sobie drzemki w ciągu dnia, postaraj się, aby nie trwały one dłużej niż 15-20 minut. To spokojnie wystarczy, aby Twój organizm szybko się zregenerował po większym wysiłku, ale nie zaburzy rytmu dnia i nocy, co pozwoli Ci spokojnie położyć się wieczorem i zasnąć.

Zadbaj o wieczorną dietę

Postaraj się, aby ostatnie posiłki dnia były lekkostrawne i pozbawione cukru i kofeiny – polecam Ci drób, ryby, ciepłe mleko z miodem, ewentualnie lody albo kawałek gorzkiej czekolady. Produkty te bogate są dodatkowo w tryptofan – aminokwas, który podnosi nieco poziom serotoniny, czyli hormonu który pozwala nam się odprężyć.

Świeże powietrze poprawi Twój sen

Przed snem wybierz się na dłuższy spacer, a przed wyjściem zadbaj o wietrzenie sypialni – nawet jeżeli nie zachęca do tego pogoda za oknem. Świeże powietrze pomoże ci szybciej zasnąć. Pamiętaj – optymalna temperatura w pomieszczeniu powinna wynosić około 19-20 stopni Celsjusza. Znacznie poprawi to Twój jakość Twojego snu oraz zapobiegnie rozprzestrzenianiu się zarazków.

Stała pora zasypiania

Staraj się kłaść spać o tej samej porze każdego dnia – Twój organizm szybko przyzwyczai się do takiego rytmu i po jakimś czasie zauważysz, że 15 minut przed „umówioną” godziną, ciągnie się już do łóżka.

Oczyść swój umysł

Pamiętaj, że sypialnia to miejsce gdzie śpisz a nie rozmyślasz o problemach. Powiedz o tym swojemu partnerowi / partnerce. Ustalcie wspólnie, że wieczorem nie rozmawiacie na poważne tematy. To bardzo ważne, abyś kładł się do łóżka z paczką pozytywnych myśli. Nie oglądaj też przed snem horrorów, kryminałów, które trzymają w napięciu, podnoszą tętno i rozbudzają. Zamiast tego zrób sobie w głowie listę 3 zadań, które chciałbyś zrealizować następnego dnia. Będziesz o nich pamiętał po przebudzeniu.

Niebieskie światło największym wrogiem snu

Musisz wiedzieć, że większość urządzeń, po które zapewne sięgasz przed snem – smartphone, tablet, komputer, telewizor – emitują niebieskie światło, które hamuje wydzielanie melatoniny – związku organicznego odpowiedzialnego w naszym organizmie między innymi za zasypianie. Staraj się więc na godzinę przed pójściem spać nie używać żadnego z tych urządzeń. Zadbaj również o to, aby podczas zasypiania w sypialnie nie było urządzeń emitujących niebieskie światło.

Leki na sen nie rozwiązują problemu…

…tylko go maskują. Jeżeli masz problemy z zasypianiem i wydaje Ci się, że tylko leki są w stanie pozwolić Ci spokojnie zasnąć, może musisz jeszcze raz spokojnie przeczytać i przeanalizować mój wpis? Czasem jeden drobny błąd albo niedopatrzenie może popsuć nam całą noc.

Alkohol i sen

Staraj się nie sięgać przed snem po alkohol. Działa on bardzo negatywnie na nasz sen i sprawia, że po przebudzeniu jesteśmy bardzo zmęczeni. Jeżeli chciałbyś dowiedzieć się więcej dlaczego tak się dzieje, polecam Ci obejrzenie wideo #1-RazNaJakiśCzas – krótkiego filmu o alkoholu i jego nieporządanych działaniach. Dowiesz się również z niego, jak możesz maksymalnie ograniczyć negatywne skutki alkoholu w Twoim organizmie.

To tyle jeżeli chodzi o moje porady dotyczące szybkiego i dobrego zasypiania. Jeżeli masz inne przyzwyczajenia i zasady – podziel się nimi w komantarzach!

poniedziałek, 09.05.2016

Jak wygląda Twoja skrzynka odbiorcza z wiadomościami e-mail? Skoro tu jesteś, domyślam się, że zalegają w niej różne (w większości pewnie ważne) wiadomości, które czekają tylko aż ktoś się nimi zajmie. Jak w takim przypadku osiągnąć inbox zero i pozbyć się ciągłego uczucia wielu niedokończonych spraw? Chciałbym pokazać Ci kilka wskazówek jak zbliżyć się do tego celu.

Wskazówka 1 – Odwróć kolejność wiadomości e-mail, aby najpierw widzieć najstarsze.
Większość z nas wyświetla wiadomości e-mail w tradycyjny sposób – najnowsze wiadomości na górze a najstarsze na dole. Spróbuj na jeden dzień odwrocić tą kolejność tak, aby na samej gorze listy, były te najstarsze wiadomości. Zobaczysz, że duża większość tych najstarszych wiadomości, powinna już dawno przenieść się do skrzynki z archiwum lub do kosza. Daję głowę, że w większości przypadków, najstarsze wiadomości dotycząc spraw już załatwionych albo takich, na których załatwienie jest już za późno. Taki układ pomoże Ci szybciej rozprawiać się zarówno ze starymi, jak i nowymi wiadomościami e-mail – sprawi, że podświadomie będziesz chciał jak najszybciej uporządkować skrzynkę odbiorczą, aby widzieć najnowsze wiadomości (czyli te na dole listy).

Wskazówka 2 – Wyłącz powiadomienia o nowych wiadomościach
Czy pomyślałeś/aś w tej chwili: „tego się nie da zrobić! każda wiadomość, którą dostaję jest bardzo ważna i nie mogę pozwolić sobie na taką niewiedzę”?Wiele osób tak reaguje. Jednak zastanów się – czy nie lepiej wyznaczyć sobie samemu godziny w których regularnie sprawdzasz skrzynkę odbiorczą? Będziesz wtedy przygotowany nie tylko do samego sprawdzania ile wiadomości do Ciebie przyszło, ale również do przetworzenia i załatwienia każdej z nich. Dzięki temu Twój poukładasz sobie pracę i zaplanujesz sobie czas na wykonanie i archiwizację otrzymanych maili tak, aby nie zalegały w skrzynce odbiorczej.

Wskazówka 3 – Zamieniaj e-maile w zadania
Tak! Większość wiadomości, które otrzymujesz dasz radę zamienić w zadania i umieścisz w swojej prywatnej liście zadań – dzięki temu same wiadomości będą mogły trafić ze skrzynki odbiorczej do archiwum. Jest bardzo wiele narzędzie, które pomagają w takim przerabianiu wiadomości. Ja, do spisywania swoich zadań do wykonania, używam Nozbe, dzięki temu każdą otrzymają wiadomość mogę przesłać sobie dalej na dedykowany tylko mnie adres e-mail, co spowoduje dodanie jej do mojej listy zadań. Możesz oczywiście używać innych programów i usług – wiele z nich stara się zaproponować jakieś rozwiązanie pozwalające na zamianę wiadomości e-mail w zadania.

Wskazówka 4 – Jeżeli wiadomość nie jest zadaniem tylko notatką, tak właśnie ją potraktuj
…i przechowuj w odpowiednim do tego programie. Ja używam do tego celu programu OneNote. Jest on moim elektronicznym mózgiem. Trzymam tu zarówno maile od moich klientów, część haseł (używam również dedykowanego narzędzia do przechowywania haseł), wszelkie kupony (np. o darmowej kawie w Starbucks – przychodzą one mailem), pierwsze szkice wpisów do bloga itd. itd..

Jeżeli uda Ci się regularnie korzystać z tych rad, dość szybko powinieneś osiągnąć upragniony stan Inbox ZERO. Powodzenia!

april 2016
środa, 13.04.2016

Impreza, przyjęcie, wesele, spotkanie ze znajomymi w pubie a czasem nawet spotkanie firmowe czy konferencja. Zakładając, że na wszystkich występuje alkohol, często następstwem łączącym te wydarzenia jest kac, nazywany również – kociokwikiem.

Najczęściej opisywany jest jako zwykłe „złe samopoczucie”, w rzeczywistości jednak objawy kaca to coś o wiele więcej – wyschnięte gardło i usta, osłabienie, zmiany nastroju, zaburzenia koncentracji, nudności i wymioty, ból głowy, zmęczenie, nadmierne pocenie, drgawki, wrażliwość na światło, dźwięki i dotyk, ból mięśni, odwodnienie. Wszystko to bardzo często towarzyszy spożywaniu nadmiernej ilości alkoholu, czego efektem jest właśnie kac.

Skąd jednak bierze się kac? Oczywiście jest on efektem spożywania napojów alkoholowych, których głównym składnikiem jest etanol, czyli alkohol etylowy, który to odpowiada u nas za stan tak zwanego upojenia alkoholowego. W momencie spożywania alkoholu, następuje jego bardzo szybkie wchłanianie do krwioobiegu, i to już bezpośrednio po spożyciu – poczynając od samej jamy ustnej, poprzez żołądek i jelito czcze. Im bardziej alkoholowy jest napój, tym szybciej alkohol jest wchłaniany – zwłaszcza na pusty żołądek, gdy nie może być rozcieńczony zalegającym w przewodzie pokarmowym pożywieniem.

Alkohol jest bardzo łatwo wchłaniany także przez nasz mózg – do którego dostaje się wraz z krwią. Najwyższe stężenie etanolu w ośrodkowym układzie nerwowym występują w ciągu pierwszej godziny po spożyciu alkoholu –  oznacza to, że w tym czasie zachodzą w naszym organizmie największe zaburzenia psychiczne i zachowania.

Alkohol powoduje w organizmie także zaburzenia biochemiczne – najczęściej zmiany w stężeniach elektrolitów – obniżenie poziomu potasu, wapnia, magnezu i fosforanów, wynikające z niedożywienia oraz powodowanego przez alkohol zmniejszonego ich wchłaniania, a zwiększonego wydalania.

Proces redukcji alkoholu etylowego przebiega głównie w wyniku metabolizmu w wątrobie. Częstym efektem sporego spożycia alkoholu jest więc upośledzenie wątroby a konkretnie syntezy glukozy w wątrobie, co prowadzić może do obniżenia poziomu glukozy we krwi a w efekcie do hipoglikemii. Alkohol wydalany jest też w mniejszym stopniu z wydychanym powietrzem, moczem i potem – wtedy jednak w postaci nieprzetworzonej. Stąd charakterystyczny zapach osoby spożywającej alkohol. Innym zaburzeniem mogącym występować u osoby spożywającej alkohol w nadmiernej ilości przez długi czas, może być kwasica ketonowa, zwana również cukrzycową, i dla diabetyka chorego na cukrzycę typu I, może stanowić bezpośrednie zagrożenie życia. Powodem tego powikłania jest niedożywienie w jakie powoduje częste spożywanie dużych ilości alkoholu. Zbyt duża dawka wypitego alkoholu może być także przyczyną ostrego zatrucia, co może doprowadzić do niewydolności oddychania i krążenia, a następnie do śmierci.

Oczywiście objawy te dotyczą spożywania alkoholu etylowego. Istnieją również inne rodzaje alkoholu, na przykład metanol, czyli alkohol metylowy. Metanol wchłania się tak samo dobrze jak alkohol etylowy. Po dostaniu się do krwi, trafia do tkanek i kumuluje się w narządach najbardziej uwodnionych jak na przykład gałka oczna. Sam alkohol metylowy nie jest szkodliwy i jest on dość szybko spalany w organizmie człowieka. Wysoko toksyczne są jednak dwa produkty powstające w wyniku jego bardzo szybkiego metabolizowania – formaldehyd i kwas mrówkowy. Uszkadzają one komórki denaturując, czyli ścinając, białka i uszkadzając nerwy, szczególnie wzrok. Alkohol metylowy niszczy więc nasz centralny układ nerwowy, wątrobę, nerki oraz serce co w efekcie prowadzi do śmierci. Dawką śmiertelna może być już nawet 30 ml alkoholu metylowego, czyli równowartość alkoholu etylowego w 75 g czterdziestoprocentowej wódki. Niedużo?

Jednak – wróćmy do etanolu, jest znacznie bezpieczniejszy i jest duża szansa, że jego duże spożycie skończy się dla nas jedynie nieprzyjemnym kacem. Przyjrzyjmy się dokładnie objawom kaca i dlaczego właściwie występują.

Osłabienie i zmiany nastroju to najbardziej powszechne z objawów – pojawia się przez wątrobę, która w wyniku absorpcji alkoholu produkuje tłuszcz i kwas mlekowy, zaburzając wchłanianie cukru. Trzustka dodaje swoje i odpowiada za nudności, wymioty oraz czasem ból, jest to wynik zwiększonego wydzielania soków trawiennych. Alkohol przenika do żołądka, podrażniając nabłonek komórkowy. Pobudza również produkcję kwasu chlorowodorowego w żołądku a jednym ze sposobów pozbycia się toksyn przez organizm jest – wymiotowanie. Pękające w mózgu naczynia krwionośne powodują nieznośny ból głowy a zaburzenia snu i całodniowe uczucie niewyspania funduje nam gruczoł przysadki uwalniający niewłaściwe ilości hormonów, zaburzając rytm dobowy organizmu.

Za nadmierne pocenie się, drgawki oraz wrażliwość na światło, dźwięk i dotyk odpowiedzialny jest centralny system nerwowy, który w wyniku spożycia dużej ilości alkoholu doznaje chemicznego przedawkowania. Podrażnione alkoholem nerki źle absorbują wodę, co z kolei powoduje zwiększone wydalanie moczu i odwodnienie. A z kolei w wyniku odwodnienia pojawiają się wyschnięte gardło i usta. Warto zauważyć, że gdy spożywamy alkohol, doświadczamy efektów działania etanolu, a dopiero potem, trzeźwiejąc – aldehydu octowego. Proces trzeźwienia oznacza, że alkohol rozkłada się do aldehydu, co z kolei zwiastuje kaca.

Słowo kac pochodzi od niemieckiego słowa Katzenjammer, które to utworzone zostało ze słów Katzen czyli koty, oraz Jammer czyli nędza, jęki, nieszczęście. Razem daje nam to właśnie koci skowyt, zawodzenie oraz… kociokwik.

Stężenie alkoholu we krwi zależy od wielu czynników. Są to na przykład ilość wypitego alkoholu, masa i budowa ciała, płeć, ogólny stan zdrowia i indywidualne cechy osobnicze. Nie da się więc ustalić bezpiecznej dawki spożycia alkoholu, po której unikniemy następstwa w postaci kaca. Dla jednych może to być pół butelki wódki, na innych zadziałają już dwa drinki.

Są osoby twierdzące, że kac występuje tylko po niektórych rodzajach alkoholu, niektórzy upierają się, że wino nie powoduje kaca – oczywiście to mit. Również wino może powodować opisywane już objawy. Co więcej, wino zawiera dodatkowo taninę, która u niektórych osób może potęgować ból głowy.

Warto również pamiętać, że alkohole słodowe, jak na przykład whisky, będą powodowały silniejsze reakcje niż te zawierające alkohol w czystszej postaci. Istnieją również teorie, że w przypadku spożywania różnych rodzajów napojów alkoholowych, należy zachować odpowiedni kolejność, co złagodzi późniejsze występowanie kaca – oczywiście, teorie te są błędne. Na intensywność kaca wpływają nie kolejność spożywania napojów, a ilość wypitego alkoholu. Nie ma więc znaczenia, czy zaczynasz od piwa i kończysz na wódce, czy startujesz od whisky a kończysz na winie. Faktem jednak jest, że samo mieszanie rodzajów napojów alkoholowych nie może skończyć się dla nas dobrze a efekty takich połączeń z pewnością poczujemy następnego dnia.

Spożywając alkohol, powinniśmy zawsze pamiętać, że możemy wykonać kilka czynności, które mogą znacząco złagodzić objawy kaca, musimy tylko trzymać się pewnych reguł.

Pierwszą z nich, i jako jedyną eliminującą 100% przypadków kaca, jest abstynencja. Zapobiega zarówno dolegliwościom które doświadczymy w trakcie spożywania alkoholu, jak i tym, które występują nieco później, zazwyczaj po przebudzeniu. Gdy jednak pierwsza metoda nie zadziała, kolejną jest nawadnianie organizmu w trakcie spożywania alkoholu. Wypicie szklanki wody pomiędzy piwami albo drinkami, pozwala stopniowo nawadniać organizm i redukować całkowitą ilość spożywanego alkoholu. Warto jest też na samym początku zjeść porządny posiłek – najlepiej tłusty. Spowalnia to absorpcję alkoholu. Trzeba jednak pamiętać, że jezeli przypomnimy sobie o zjedzeniu posiłku już po wypiciu alkoholu, przed samym pójściem spać – nic nam to już nie pomoże.

Równie nieskuteczne będzie branie przed samym snem tabletki przeciwbólowej – po przebudzeniu się, nie będzie już ona działać a jej połączenie z alkoholem może nie wpłynąć na nas najlepiej. Tabletka przeciwbólowa ewentualnie pomoże, gdy zażyjemy ją dopiero po przebudzeniu. Należy jednak unikać acetaminofenu, czyli paracetamolu – alkohol zaburza bowiem proces przetwarzania paracetamolu przez wątrobę, co może doprowadzić nawet do jej trwałego uszkodzenia albo przynajmniej stanu zapalnego. Częstym sposobem na kaca, stosowanym w trakcie spożywania alkoholu jest spory wysiłek fizyczny – tańce, szaleństwo na parkiecie lub zmęczenie się w inny sposób. Tak, takie metody przyspieszają metabolizm alkoholu, mogą jednak wywoływać zaburzenia krążenia i błędnika a nawet nudności co będzie już początkiem wczesnego kaca.

Podczas picia alkoholu warto za to wspomagać się witaminą C – w postaci soku z owoców, czy chociaż tabletki. Witamina c znacząco przyspiesza rozkład alkoholu i razem z wodą można spożywać ją zarówno przed, w trakcie, jak i po spożyciu alkoholu. Ciekawym sposobem na zapobieganie kaca jest też spożywanie szparagów. Jak dowiedli naukowcy z Institute of Medical Science i Uniwersytetu Krajowego w Korei Południowej, aminokwasy i minerały znajdujące się w pędach i liściach młodych szparagów mogą łagodzić objawy kaca oraz uchronić komórki wątroby przed szkodliwymi metabolitami alkoholu. Należy je jednak zjeść przed rozpoczęciem spożywania alkoholu.

W aptekach można też nabyć wiele różnych leków i suplementów diety, które mają łagodzić objawy kaca blokując działanie szkodliwych enzymów, które powstają w wyniku spożywania alkoholu lub takie, które zawierają w sobie kwas acetylosalicylowy działający głównie przeciwbólowo. Niestety, ich skuteczność nie została potwierdzona a ich rzekome działanie dotyczy tylko za każdym razem pojedynczych objawów kaca, zostawiając nas z całą masą innych dolegliwości – nie wspominając już o efektach ubocznych działania samych leków. Lepiej więc zostawić leki w aptece i skupić się na innych, bezpieczniejszych sposobach.

Co jednak zrobić, gdy po obudzeniu się przypominamy sobie, że nie piliśmy poprzedniego dnia wody, nie zażywaliśmy witaminy c i nie udało nam się zjeść na początku odpowiedniego posiłku? Podstawowym sposobem łagodzenia objawów kaca będzie ponownie woda – jest ona podstawą każdej terapii i skuteczne nawadnianie organizmu powinno stopniowo łagodzić objawy dnia następnego. Kolejnym wspaniałym, często niedocenianym sposobem jest miód – a w nim potas, fruktoza i antyutleniacze, które to nie tylko skutecznie zmniejszą objawy kaca, ale też dodadzą potrzebnej energii. Można go jeść łyżeczką prosto ze słoika, na kanapce ale również z gorącą wodą w postaci napoju. Warto do niego dodać również witaminę c, która jest kolejnym antidotum na skutki spożycia zbyt dużej ilości alkoholu. Potas i witaminę c szybko uzupełnią też owoce, na przykład banan i jabłko. Można pić soki ze świeżo wyciśniętych owoców, jednak w przypadku dolegliwości żołądkowych, będących efektem spożycia alkoholu, kwasy zawarte w soku ze świeżych owoców, mogą dodatkowo podrażnić nasz żołądek. Niedobór potrzebnych witamin uzupełni w naszym organizmie również kwas buraczany – czyli sok z kiszonych buraków. Można go pić po posiłku a aby nieco uprzyjemnić jego smak, można dodać do niego sok ze świeżo wyciśniętego jabłka. Kolejnym pożytecznym sokiem będzie sok z pomidorów, który również uzupełni potas w naszym organizmie i pomoże zapanować nad drżącymi rękami i kołataniem serca. Gdy wypite soki pomogą na część objawów kaca, ale w prezencie spotęgują problemy żołądkowe, warto wtedy sięgnąć po miętę i rumianek. Bedą one miały również dobry wpływ na nasz stan psychiczny i pomogą z ociężałą głową.

Zajrzyjmy w karty historii i aby dowiedzieć się, jak nasi przodkowie radzili sobie w czasach, gdy nauka nie była rozwinięta do do tego stopnia co dzisiaj. Na przykład, jedną z metod stosowaną niegdyś na dzikim zachodzie było spożywanie króliczych odchodów, które zawierają dużo kluczowych soli i składników odżywczych. Dzisiaj na szczęście zastępuje nam to zwykły banan. Niegdyś w Ameryce Północnej panowało przekonanie, że ze skutkami przedawkowania alkoholu najlepiej poradzimy sobie zlizując z ciała własny pot, „przeżuwając go”, a następnie wypluwając. Miało to symbolizować pozbycie się z ciała toksyn, które dostały się do organizmu wraz z alkoholem. Metoda nie miała żadnych podstaw naukowych i opierała się jedynie na wierzeniach.

Z kolei rzymski pisarz Pliniusz Starszy utrzymywał, że zjedzenie dwóch surowych sowich jaj postawi na nogi każdego z problemem kaca. Sposób ten, w nieco zmodyfikowanej wersji, przyjął się też w późniejszych czasach, gdy specjalnością krajów anglosaskich stała się tak zwana Ostryga Prerii, czyli koktajl z żółtek jaj, sosów Worcestershire i tabasco, szczypty soli, pieprzu i ostrej papryki.

Brytyjski pisarz i poeta, Kingsley Amis, polecał jeszcze inny sposób na kaca – wypłakanie się, co pozwalało oczyścić duszę i ciało a w efekcie eliminowało kaca. Jonathana Goddarda, XVII-wieczny angielski lekarz opracował metodę walki z kacem, polegającą na wypiciu koktajlu zwanego Goddard’s Drops. Składał się on ze szczypty sproszkowanej żmii, amoniaku i czaszki niedawno powieszonej osoby. Wynalazek ten nigdy nie przyjął się w szerszym użytku. Anglicy na przełomie XVIII i XIX wieku opracowali więc nową metodę – sadzą. Twierdzili oni że porcja sadzy rozpuszczona w mleku, może skutecznie pomóc w walce z kacem. Częściowo można było przyznać im rację, ponieważ węgiel do dzisiaj jest używany powszechnie jako środek poprawiający trawienie i wchłaniający liczne toksyny. Środek ten jako antidotum na szczęście również nie przetrwał próby czasu i metoda szybko została porzucona.

Najciekawszy sposób walki z kacem opracowali chyba jednak Sycylijczycy, którzy wierzyli, że aby odzyskać utracone wraz ze spożyciem alkoholu, męskie cechy – energiczność, siła, odwaga, należy zjeść suszonego, byczego penisa.

Są jeszce dwie stare metody walki z kacem, które w wielu miejscach i środowiskach, przetrwały do dnia dzisiejszego. Jedna to „Na kaca najlepsza jest praca” a druga „Czym się zatrułeś, tym się lecz”. Czy są warte sprawdzenia? To pytanie pozostawię bez odpowiedzi.