Tag: technologia

poniedziałek, 20.10.2025

totalnie nie podoba mi się wygląd nowego Pro – zwłaszcza w tym pomarańczowym kolorze. ale iPhone Air? Wspaniały design, wykonanie, kolory. nawet mniejsza bateria mi nie przeszkadza – całkowicie bym w niego poszedł… ale brakuje jednej rzeczy. i dla mnie jest to coś, z czego nie jestem w stanie zrezygnować: aparat makro.

używam go codziennie w moim iPhonie 15 Pro Max. głównie do robienia zdjęć etykiet jedzenia z bliska, z odległości zaledwie kilku centymetrów. bez tej funkcji Air po prostu nie nadaje się dla mnie. i to jest trochę bardzo do bani. , popraw Aira to w przyszłym roku.

poniedziałek, 13.10.2025

uwielbiam: nowy slide over w ipados. przygotowany jest fenomenalnie. się postarało! aktualnie trzymam w slide over – moje narzędzie do organizacji zadań. docelowo widzę już w tym miejscu (nieistniejącą jeszcze) aplikację do obsługi systemu fajne życie. gdybym jeszcze mógł tam wsadzić spotify – byłoby idealnie. ale i tak cieszę się tym, co już dostałem! mega ułatwienie, wciąż potrafi sprawiać mi drobne przyjemności.

poniedziałek, 06.10.2025

uwielbiam: mojego dużego ipada. kiedyś, lata temu, miałem już 13-calowy model i szczerze mówiąc – męczyłem się z nim niemiłosiernie. po kilku miesiącach z ulgą wróciłem wtedy do mniejszej, 10-calowej wersji. a dziś… po tylu latach przerwy, znów mam przed sobą dużego ipada i odbieram go zupełnie inaczej. jak komputer. perfekcyjny komputer. żałuję, że przez tamte dawne doświadczenia tak długo zwlekałem z zakupem nowego, 13-calowego ipada air. bo przez te lata zmieniło się wszystko – i sprzęt, i ja, i sam system. ipados nie jest już tylko mobilną zabawką. to pełnoprawny, cudownie wolny system, który – w połączeniu z ipadem – daje mi poczucie swobody, jakiego nie daje żaden zestaw.

praca nad tworzeniem mojego bloga daje mi ogromną satysfakcję. sam blog wygląda coraz lepiej — przynajmniej dla mnie — i coraz bardziej staje się moim systemem życia (nie cierpię tego zwrotu, ale nic lepszego nie oddaje tego, co naprawdę robię). to projekt tak ogromny, że momentami ciężko mi nad nim zapanować. a odkąd przy kodzie zaczęła pomagać mi ai, mogłem w końcu totalnie uwolnić wyobraźnię i tworzyć funkcjonalności, o których zawsze marzyłem. bez żadnych ograniczeń. bajka.

w tym odcinku zastanawiam się, jak zmieniają się moje myśli i podejście, gdy zmieniam narzędzia, technologie, jedzenie albo nawet samochód. opowiadam o eksperymencie sprzed lat, kiedy porzuciłem apple na rzecz microsoftu, o rozważaniach nad przejściem do googla, o tym, jak zmiana aplikacji czy diety potrafi przewietrzyć głowę. to o odwadze do testowania, o ciekawości świata i o tym, że każda zmiana — nawet tymczasowa — uczy czegoś o sobie.


mam takie przemyślenia na temat technologii. jestem użytkownikiem, chyba tak to mogę powiedzieć, może fanem? chyba niekoniecznie. użytkownikiem produktów apple. bardzo je lubię, ale nie dlatego, że pochodzą od apple, tylko dlatego, że to wszystko bardzo fajnie działa razem ze sobą. jestem też osobą, która potrafi wejść w ten ekosystem, w ten czy w jakikolwiek inny, i iść całościowo w tę stronę. dzięki temu czerpię sporo korzyści z tego, że to wszystko ze sobą współpracuje.

tak jest w przypadku urządzeń apple, mam ich sporo i one ładnie ze sobą działają. tak jest też w przypadku mojego systemu bloga — systemu fajne życie, który tworzę. oparty o wordpressa i wszystkie natywne dodatki tworzone przez firmę automattic, czyli moduł jetpack. to wszystko ze sobą współpracuje, więc sytuacja jest podobna.

kiedyś, lata temu, postanowiłem zamienić na jakiś czas urządzenia apple na produkty microsoftu. to były jeszcze czasy, gdy microsoft produkował swoje telefony po przejęciu nokii. zamieniłem wtedy ipad’a i macbook’a na komputer surface. wszystko działało świetnie. zmieniłem nawet zegarek apple watch na fitbit — i to też było całkiem fajne, mimo że to już inna firma.

jestem więc osobą, która lubi wchodzić w systemy całościowo. używać wszystkiego, co się da, by zobaczyć pełen obraz.

ostatnio chodzi mi po głowie, choć wiem, że to może zły pomysł, zamiana części urządzeń apple na ekosystem googla. bo google ma swój telefon, chromebooka, tablet z androidem, i ma też swoją sztuczną inteligencję — gemini — bardzo dobrze zintegrowaną z całym ekosystemem. a to mnie kusi, bo sztuczna inteligencja jest dziś dla mnie kluczowa. chatgpt pomaga mi tworzyć system fajne życie, bloga, podsumowania, całe moje życie właściwie. więc myślę sobie, że może pójście w stronę googla pozwoliłoby to wszystko lepiej połączyć.

ale wiem też, że to byłoby kosztowne, czasochłonne i pewnie niepotrzebne. rozsądek mówi, żeby zostać przy tym, co mam.

mimo to lubię te rozważania. bo każda taka zmiana — nawet tylko w głowie — to rodzaj rewizji. taki reset. jak zmiana aplikacji do zadań. dzięki niej przemyślałem cały swój system pracy, usunąłem rzeczy nieistotne, zostawiłem tylko to, co naprawdę ważne.

takie przeprogramowanie przydaje się też w życiu. zmiana samochodu, diety, sposobu pracy — to zawsze coś uruchamia.

pamiętam, jak lata temu przesiadłem się ze sportowego bmw do fiata multipli. totalny kontrast. i nagle otworzył się nowy świat. inaczej jeździłem, inaczej myślałem, inaczej się zachowywałem. odkryłem inny styl życia, inne tempo, inne rzeczy.

takie drastyczne zmiany potrafią otworzyć oczy i rozpocząć nową bajkę. i właśnie cieszę się, że mam w sobie tę gotowość — do zmian, do prób, do wchodzenia w coś nowego, nawet tylko na chwilę.

tak było z dietą pudełkową, którą stosowałem ponad dwa lata. i z okresem, gdy byłem wegetarianinem przez pół roku. oba te doświadczenia dużo mnie nauczyły o jedzeniu, o zakupach, o ciele.

ta zmiana na microsoft trwała rok. po roku zatęskniłem za płynnością macbooka i wróciłem do apple. ale to doświadczenie było bezcenne. surface był wtedy hybrydą — pół tablet, pół laptop — i to też było ciekawe.

teraz wiem, że z macbooka będę korzystał coraz mniej, aż w końcu przestanę. ipad staje się centrum mojego świata.

i może właśnie o to chodzi — żeby próbować, zmieniać, wracać, testować. bo nawet jeśli coś się nie sprawdzi, to zawsze czegoś nas uczy.

środa, 01.10.2025

nie podoba mi się w nowym to, że aplikacje odinstalowuje się przez ich kasowanie (fizyczne skasowanie z folderu „aplikacje”). do tej pory odbywało się to przez kliknięcie znaczka „usuń” na dedykowanej liście aplikacji, przez co cały proces wydawał się być czymś więcej, niż tylko skasowaniem plików z folderu (choć de facto mogło tylko to się dziać). no nie wiem, to tak nie w stylu – taki krok w tył. kasowanie plików jest takie surowe, to coś zupełnie innego niż dotychczasowe „odinstalowywanie”. albo przynajmniej inaczej wygląda. mam nadzieję, że to poprawią..

Koniec

poniedziałek, 22.09.2025

widziałem w końcu na żywo nowe iphone’y i inne nowe sprzęty od apple. mam trochę przemyśleń na ich temat:

  • iphone 17 (zwykły) – telefon jak telefon, nudny, mam fajniejszy (15 pro max)
  • iphone 17 pro max pomarańczowy. ten, którym wszyscy się zachwycają. no dla mnie on w tym kolorze jest paskudny. totalnie mi się nie podoba.
  • iphone air – przepiękny, choć nie aż tak cienki jak się spodziewałem. chyba za dużo się nasłuchałem o nim. nie zmienia to faktu, że bardzo mi się podoba, jednak nie na tyle abym zdecydował się na wymianę. przynajmniej w tej chwili.
  • apple watch 11. niewiele różni się od mojej 9-ki. choć planowałem wymianę w tym roku, to być może uda mi się pociągnąć z tym moim jeszcze rok, może w 2026 będzie lepszy moment na wymianę. niemniej jednak, jak mój aktualny watch nie wytrzyma, z przyjemnością założę nową wersję 🙂
  • słuchawki airpods pro 3. mam wersje pro 2 i jestem z niej mega zadowolony. nie planuję wymiany, chyba, że życie ma inne plany – jeżeli moje aktualne zaczną się psuć, również wymienię z przyjemnością na nową, lepszą wersję pro 3. jednak bez ciśnienia, nie są aż taka rewelacja.

jej, aż się sam sobie dziwię jak zdrowe podejście mam do tych nowych sprzętów 🙂 rok temu żałowałem, że nie wymieniłem sprzętów, w tym roku – mimo większych zmian – totalnie nie mam takich odczuć. a przecież teraz zmiany są większe a teoretycznie sprzęty są bardziej atrakcyjne. no cóż, póki co, bez szału i zakupów.

niedziela, 07.09.2025

mój nowy, duży to super sprawa. uwielbiam go i mega cieszę się, że go kupiłem. czasem tylko łapię się na tym, że trochę żałuję wyboru air’a zamiast pro… ale zaraz potem pytam siebie – po co mi właściwie pro? największą niedogodnością air’a jest brak face id. jest tylko touch id – i kurczę, chyba nie warto dopłacać do samej tej funkcji. touch id też działa w miarę spoko, da się zaakceptować. choć w ipadzie mini używa się go naturalniej – tam palec zawsze jest blisko przycisku. w dużym air, 13-calowym, ten ruch jest już mniej wygodny, bo iPada najczęściej mam w podstawce albo na kolanach, a nie w dłoni. za to klawiatura ekranowa i samo pisanie na dużym ipadzie – bajka. wygoda nieporównywalna. drugi minus air’a to tylko dwa głośniki (w pro są cztery). różnicę słychać, szczególnie w porównaniu z moim mniejszym pro. ale to też do zaakceptowania. ogólnie – świetny zakup. długo się wahałem, a teraz mam poczucie, że mogłem zdecydować się na niego wcześniej.

Koniec roku 2025
Koniec

czwartek, 07.11.2024

Zastanawiam się, czy mogę nazwać siebie maniakiem kontrolowania mojego stanu zdrowia. Z jednej strony nie biegam do lekarza z każdym katarem, właściwie to od lat u żadnego nie byłem. W ciągu ostatniej dekady gabinet lekarski odwiedziłem łącznie może ze dwa razy, a może i raz. Mam tu na myśli odwiedziny w roli pacjenta, nie jako rodzica pacjenta. Nie choruję zbyt często, nie potrzebuję zwolnień od lekarza, nie wykonuję też regularnych badań lekarskich – nie mam potrzeby więc regularnego odwiedzania gabinetu. Z drugiej jednak strony, staram się na wiele różnych sposobów kontrolować stan mojego zdrowia, ciała. Korzystam z inteligentnej wagi, która dostarcza mi całkiem sporo różnych danych na temat mojego ciała, zapisuję w moim dzienniku wszelkie, nawet drobne zmiany, jakie zachodzą w moim ciele, porównuję je z poziomem mojej energii, samopoczuciem, planuję bardzo dokładnie sen – by zmaksymalizować korzyści, jakie z niego mam, śledzę i analizuję poziom aktywności, ale i koncentracji w ciągu dnia, a i w końcu, przy pomocy zegarka Apple Watch, mierzę od groma różnych parametrów mojego ciała, życia, codzienności – od pulsu, częstości oddechów, temperatury ciała, głośności otoczenia, asymetrii chodu, długości kroku w chodzie, oparcia dwunożnego, wydajności kardio, spalonych kalorii, wykonanych w ciągu dnia kroków, godzin stania, minut ćwiczeń, liczby pokonanych pięter, czasu spędzonego w świetle dziennym, minut poświęconych na ćwiczenia oddechowe i wielu, wielu innych parametrów. Właściwie to prawie wszystkie z nich mierzone są bez mojego czynnego udziału, automatycznie – właśnie dzięki zegarkowi od Apple. Nie przeglądam wyników tych wszystkich pomiarów, otrzymuję jedynie powiadomienia, gdy któryś z nich zaczyna odstawać od normy. Na przykład, gdy w nocy temperatura mojego ciała, puls, czy częstość oddechów stają się podwyższone. Jest to niezwykle istotne, ponieważ dzięki temu, oraz wpisom w moim dzienniku, mogę powiązać takie objawy, z przyczynami ich występowania. Dzięki temu widzę jak ogromny wpływ to, co jem, ma na moje ciało, samopoczucie, czy sen. Odkrywam takie drobiazgi, jak zwiększona asymetria chodu, podczas nieodpowiedniego noszenia plecaka, wpływ temperatury i wilgotności w mieszkaniu (mierzą to głośniki HomePod w moim mieszkaniu) na natlenienie mojej krwi itd. Jest tego bardzo dużo. Jednak, jak wspomniałem, wszystko mierzy się automatycznie, ja muszę tylko wyciągać odpowiednie wnioski i wprowadzać zmiany w moim życiu – takie, które wyeliminują te drobne problemy, które w dłuższej perspektywie mogłyby doprowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych. Mam tu na myśli moją starość. Chcę jej dożyć – to pierwsze, a po drugie – chcę, aby była ona komfortowa. Zresztą dzięki tym wszystkim pomiarom, mocno poprawiłem też jakość mojego dzisiejszego życia.

Chyba więc jestem, przynajmniej w pewnym stopniu, maniakiem kontrolowania mojego ciała i stanu zdrowia. I pewnie dlatego tak bardzo zainteresował mnie, znaleziony w internecie, artykuł na temat firmy Throne. Jest to medyczny startup, który stworzył urządzenie do badania… kupy. Urządzenie instaluje się w toalecie, z boku muszli klozetowej i ma ono na celu zbieranie (w niewidoczny sposób) i analizowanie próbek kału. Autor artykułu, Marcin Gontarski, opisuje to w następujący sposób:

Throne to dosyć intrygujący startup. Inżynierowie opracowali urządzenie, które będzie badać nasz kał. Będzie analizował materiał za pomocą kamery i wykorzysta wsparcie AI. (…) Będzie robić zdjęcia twojej kupy. To jak wyglądają nasze odchody może świadczyć o stanie naszych jelit i przyszłościowo dać cenne wskazówki, jak poprawić nasze zdrowie. Dzięki aplikacji prześledzimy skład naszego kału. (…) Zebrane dane zostaną umieszczone na skali stolca Bristol, która potrafi określić jakość materiału. Poda również trendy, co między innymi pozwoli nam dostosować odpowiedniej diety, aby polepszyć nasze statystyki. Pomoże również w pierwszych rozpoznaniach chorób takich jak choroba Leśniowskiego-Crohna, wrzodziejące zapalenie jelita grubego i IBS.

Takie urządzenie idealnie wpisuje się w mój świat. Mały drobiazg, który mierzy tak ogromnie ważny element, jak jakość odchodów. I choć wielu to może wydać się śmieszne, to ja jestem przekonany, że dane dostarczane przez Throne mogłyby znacząco przyczynić się do poprawy jakości mojego życia, jak i mojego celu spokojnego dożycia (przynajmniej) 90 lat.

Mimo ogromnego potencjału i szeregu korzyści, jakie widzę w urządzeniu, jakim jest (czy będzie) Throne, nie planuję jego zakupu. Myślę, że nie jest to jeszcze ten etap, nie ta cena (500 dolarów) i nie ta skala przedsięwzięcia. Jednak ogromnie się cieszę, że powstają takie startupy i urządzenia. Teraz chyba muszę poczekać, aż gigant, taki jak np. Apple, kupi firmę Throne wraz z całą ich technologią i wprowadzi pomiary kału do… no może nie do zegarka, ale jakiegoś innego smart-urządzenia. Prawdziwie na to czekam.

Koniec roku 2024
Koniec

czwartek, 12.05.2022

Technologia, która zmieniła nasze życie. To znaczy… moje i Piotrka życie. Zastanawiamy się, bez jakich urządzeń nie możemy żyć, które z nich wywarły na nas największy wpływ. Czy wyobrażamy sobie życie/świat bez technologii? Bez komputera, telefonu, mikrofalówki, czajnika elektrycznego? Którego z używanych dziś urządzeń pozbylibyśmy się w pierwszej kolejności, a które zostawilibyśmy, gdybyśmy musieli wybrać tylko jedno z nich?

Linki

Muzeum Dźwięków

Tu posłuchasz 🐽 PiG Podcastu