czasami, aby wprowadzić większe zmiany w życiu, trzeba zacząć od czegoś małego.
jak zmiana kierunku, pozycji w jakiej śpisz.– a więc cypiać do góry nogami, tak po prostu..
zacznij od tej małej rzeczy i zobacz, co się stanie.
a jeśli to nie zadziała, spróbuj czegoś innego.
zmienić kolejną małą rzecz.
coś w końcu pyknie.
coś kliknie.
i ta jedna mała rzecz stanie się wierzchołkiem góry lodowej, rozpocznie lawinę zmian.
spróbuj. ja próbuję. mała rzecz.
poniedziałek, 20.10.2025
czy znowu zmieniłem nazwę bloga? być może. czy tym razem jest prawdziwie zarąbista? o tak 😎 nie mam pojęcia jak mogłam na to nie wpaść na samym początku. moja nowa (ale trochę stara) marka, filozofia, motto, znak, nazwa: wasfine.life
w tym odcinku zastanawiam się, jak zmieniają się moje myśli i podejście, gdy zmieniam narzędzia, technologie, jedzenie albo nawet samochód. opowiadam o eksperymencie sprzed lat, kiedy porzuciłem apple na rzecz microsoftu, o rozważaniach nad przejściem do googla, o tym, jak zmiana aplikacji czy diety potrafi przewietrzyć głowę. to o odwadze do testowania, o ciekawości świata i o tym, że każda zmiana — nawet tymczasowa — uczy czegoś o sobie.
mam takie przemyślenia na temat technologii. jestem użytkownikiem, chyba tak to mogę powiedzieć, może fanem? chyba niekoniecznie. użytkownikiem produktów apple. bardzo je lubię, ale nie dlatego, że pochodzą od apple, tylko dlatego, że to wszystko bardzo fajnie działa razem ze sobą. jestem też osobą, która potrafi wejść w ten ekosystem, w ten czy w jakikolwiek inny, i iść całościowo w tę stronę. dzięki temu czerpię sporo korzyści z tego, że to wszystko ze sobą współpracuje.
tak jest w przypadku urządzeń apple, mam ich sporo i one ładnie ze sobą działają. tak jest też w przypadku mojego systemu bloga — systemu fajne życie, który tworzę. oparty o wordpressa i wszystkie natywne dodatki tworzone przez firmę automattic, czyli moduł jetpack. to wszystko ze sobą współpracuje, więc sytuacja jest podobna.
kiedyś, lata temu, postanowiłem zamienić na jakiś czas urządzenia apple na produkty microsoftu. to były jeszcze czasy, gdy microsoft produkował swoje telefony po przejęciu nokii. zamieniłem wtedy ipad’a i macbook’a na komputer surface. wszystko działało świetnie. zmieniłem nawet zegarek apple watch na fitbit — i to też było całkiem fajne, mimo że to już inna firma.
jestem więc osobą, która lubi wchodzić w systemy całościowo. używać wszystkiego, co się da, by zobaczyć pełen obraz.
ostatnio chodzi mi po głowie, choć wiem, że to może zły pomysł, zamiana części urządzeń apple na ekosystem googla. bo google ma swój telefon, chromebooka, tablet z androidem, i ma też swoją sztuczną inteligencję — gemini — bardzo dobrze zintegrowaną z całym ekosystemem. a to mnie kusi, bo sztuczna inteligencja jest dziś dla mnie kluczowa. chatgpt pomaga mi tworzyć system fajne życie, bloga, podsumowania, całe moje życie właściwie. więc myślę sobie, że może pójście w stronę googla pozwoliłoby to wszystko lepiej połączyć.
ale wiem też, że to byłoby kosztowne, czasochłonne i pewnie niepotrzebne. rozsądek mówi, żeby zostać przy tym, co mam.
mimo to lubię te rozważania. bo każda taka zmiana — nawet tylko w głowie — to rodzaj rewizji. taki reset. jak zmiana aplikacji do zadań. dzięki niej przemyślałem cały swój system pracy, usunąłem rzeczy nieistotne, zostawiłem tylko to, co naprawdę ważne.
takie przeprogramowanie przydaje się też w życiu. zmiana samochodu, diety, sposobu pracy — to zawsze coś uruchamia.
pamiętam, jak lata temu przesiadłem się ze sportowego bmw do fiata multipli. totalny kontrast. i nagle otworzył się nowy świat. inaczej jeździłem, inaczej myślałem, inaczej się zachowywałem. odkryłem inny styl życia, inne tempo, inne rzeczy.
takie drastyczne zmiany potrafią otworzyć oczy i rozpocząć nową bajkę. i właśnie cieszę się, że mam w sobie tę gotowość — do zmian, do prób, do wchodzenia w coś nowego, nawet tylko na chwilę.
tak było z dietą pudełkową, którą stosowałem ponad dwa lata. i z okresem, gdy byłem wegetarianinem przez pół roku. oba te doświadczenia dużo mnie nauczyły o jedzeniu, o zakupach, o ciele.
ta zmiana na microsoft trwała rok. po roku zatęskniłem za płynnością macbooka i wróciłem do apple. ale to doświadczenie było bezcenne. surface był wtedy hybrydą — pół tablet, pół laptop — i to też było ciekawe.
teraz wiem, że z macbooka będę korzystał coraz mniej, aż w końcu przestanę. ipad staje się centrum mojego świata.
i może właśnie o to chodzi — żeby próbować, zmieniać, wracać, testować. bo nawet jeśli coś się nie sprawdzi, to zawsze czegoś nas uczy.
Koniec
wtorek, 23.09.2025
jakie to dziwne, że każdy mój krok w tył, każda wpadka, potknięcie, daje mi nowego i jeszcze większego powera do tego, by iść do przodu, by wprowadzać zmiany, by coś poprawić, usprawnić albo i zmienić totalnie. to tak, jakby te wpadki były mi niezbędne do rozwoju. co więc się stanie, gdy wyeliminuję wszelkie potknięcia…? zatrzymam się w tym rozwoju i nie będę szedł już do przodu? to dopiero paradoks, ideał prowadzi do porażki?
dopiero mówiłem o mojej walce, którą toczę z jedzeniem. właściwie nie z jedzeniem, z samym sobą, bo to tutaj jest problem. a po raz kolejny nadziałem się na swoją słabą silną wolę i po raz kolejny trafiłem nie tam gdzie trzeba, to znaczy do kfc. i zastanawiam się cały czas, w którym momencie zrobiłem błąd, że tam wylądowałem. oczywiście jest dzisiaj kolejny dzień i tego żałuję, ponieważ już czuję, że będzie to słabszy energetycznie dzień, a tego nie chcę i tego nie lubię. będzie to dzień, w którym będę próbował odpokutować wczorajsze gorsze jedzenie, odpokutować podwójną dawką ćwiczeń, dzisiaj mega zdrowym jedzeniem, pewnie też dłuższym jakimś postem po tym wczorajszym gorszym żarciu. i to jest też stały schemat, który się powtarza już od dawna i chociaż zdarza się już teraz bardzo rzadko, to jednak się powtarza i to nadal jest dla mnie problem. i teraz znam siebie i wiem, że jedyną drogą dla mnie do rozwiązania tego problemu jest radykalne i całkowite wyeliminowanie raz na zawsze konkretnych dań, restauracji, miejsc, w których się zamawia jedzenie. po prostu pozbycie się tego raz na zawsze. koniec.
ucięcie tego totalnie. jeżeli jakiś mcdonald’s czy kfc nie jest w zgodzie ze mną, z moimi celami, z moimi wartościami, to powinienem to raz na zawsze uciąć. i w sumie lubię te dni, gdy po jakiejś porażce, a wczorajszy dzień traktuję jako porażkę, następuje mobilizacja. na fali tej mobilizacji wiem, że jestem w stanie osiągnąć fajne rzeczy. po to też nagrywam ten podcast, ten dziennik – żeby to sobie organizować, żeby o tym mówić, żeby przypominać sobie jaki jest mój cel i jakie kroki podejmuję, żeby go osiągnąć. a moim dzisiejszym krokiem będzie, chyba już kolejny raz, ale ucięcie na stałe tych fast foodów, których nie chcę i nie lubię. ostatnio, gdy podjąłem taką decyzję, wytrzymałem dosyć długo, nie jedząc nic fast foodowego. i myślałem wczoraj, gdzie to się rozsypało, w którym momencie – i już wiem, że był to moment, w którym z moimi córkami zamówiliśmy sobie pizzę do domu. i to był błąd, który spowodował, że przerwałem mój ciąg, moje postanowienie, moją własną deklarację. ten jeden mały wyjątek sprawił, że odblokowały mi się pewne schematy w głowie i już byłem gotowy na ponowne wyjście do fast foodowego miejsca, co się przydarzyło właśnie wczoraj.
na szczęście dzisiaj jest kolejny nowy dzień, a ja mogę podejmować kolejne nowe decyzje, zaczynać po raz kolejny i właśnie to robię. próbuję po raz kolejny odciąć się od fast foodów, od kfc i innych tego typu miejsc. bo patrząc na moje życie sprzed 6 lat, to ten wczorajszy wybryk nie był jakoś mega zły. nie jest tak, że jem to codziennie, ale mimo wszystko przyzwyczaiłem mój organizm do innego trybu i wymagam od niego bardzo wiele codziennymi treningami. wiem, że nie chcę mu dostarczać takiego jedzenia jak wczoraj, bo potem moje ciało nie da mi tego, czego od niego oczekuję.
żeby ciało mi służyło i pomagało w osiągnięciu moich celów, muszę o nie dbać jak najlepiej. nie będę w stanie spełnić moich marzeń, jeżeli nie będę dbał o ciało tak bardzo, jak dużo od niego wymagam. dlatego po raz kolejny muszę to uciąć, po raz kolejny muszę o tym ze sobą rozmawiać, pisać, mówić, tłumaczyć sobie, podejmować decyzje. pamiętam, że jak rzucałem palenie, to rzucałem przez 2 lata, aż w którymś momencie powiedziałem: przestajesz rzucać palenie. i w tym momencie je rzuciłem. tak samo muszę zrobić z innymi rzeczami. muszę powiedzieć sobie, że to się dokonało, że nie jestem w trakcie, tylko już to zrobiłem.
tak jak głupi przykład chodzenia po domu bez kapci. dopiero gdy wyrzuciłem kapcie z domu, całkowicie się przestawiłem. podobnie było, gdy przechodziłem ze zwykłej szczoteczki do zębów na soniczną – dopiero wyrzucenie starej sprawiło, że się przestawiłem. takie drobne rzeczy pokazują, jak działa mózg i jak warto znać siebie, żeby wprowadzać zmiany.
i wiem, że jeżeli chcę nie jeść niezdrowych rzeczy, to muszę je całkowicie wyciąć. powiedzieć, że już więcej nie zjem w mcdonaldzie, w kfc, w maxie i na tym poprzestać. nie rozważać tego ani za tydzień, ani za miesiąc, ani w wyjątkowych sytuacjach. koniec, kropka. ta opcja została wymazana i to jest wyjście. takie radykalne, być może trudne, ale jedyne rozsądne, żeby osiągnąć moje cele.
i to nie są poświęcenia, to są decyzje. bo co ja poświęcam? chwilową, pozorną przyjemność. to się już dokonało. rzuciłem to.
zazwyczaj nie odpowiadam na #pytania podrzucane mi przez aplikację wordpress. w sumie sam nie wiem dlaczego tak tego unikam, chyba mam obawy przed mechanizmami, które cokolwiek mi narzucają. #wolność, #niezależność, brak ograniczeń – stały się dla mnie wręcz chorobliwą obsesją. jednak fajne życie to również wychodzenie ze strefy komfortu, walka z ograniczeniami – ale tymi wewnętrznymi, moimi ograniczeniami. to również #zmiana – jedno ważne słowo, które od lat towarzyszy mi każdego dnia. to zmiana dzisiejsza, ale też wiara w to, że mogę się zmienić i jutro, że mogę coś poprawić, być lepszy. że wszystko (co zależy ode mnie) zależy ode mnie. odkrycie tego tak bardzo mnie uwolniło – i chciałbym, aby pomogło również uwolnić się każdemu, kto zechce przeczytać jakikolwiek tekst na moim blogu.
Miej cierpliwość. Wszystkie rzeczy są trudne, zanim staną się łatwe. – Saadi
Przy odpowiedniej ilości cierpliwości, konsekwencji i poświęcenia, możliwe jest pokonanie każdej przeszkody. Nieważne, jak trudne coś może się wydawać, nie poddawaj się. Próbuj dalej, a w końcu się uda.
Cierpliwość jest kluczem do sukcesu i ważne jest, by pamiętać, że potrzeba czasu, aby rzeczy się zadziały, wydarzyły. Nie zniechęcaj się, nie bądź przytłoczony, gdy nie widzisz wyników od razu. Z cierpliwością możesz sprawić, że Twoje marzenia staną się rzeczywistością.
Nawet największe sukcesy składają się z małych kroków. Kiedy ćwiczysz cierpliwość, możesz podzielić duży cel na łatwe do wykonania i osiągalne zadania. Możesz poświęcić czas na zdobycie umiejętności i wiedzy niezbędnej do osiągnięcia sukcesu.
Z cierpliwością i ciężką pracą, możesz stworzyć życie, którego pragniesz dla siebie.
Życie po prostu jest. Trzeba płynąć wraz z nim. – Jerry Brown
Wróciłem do nagrywania Morning Pages. Jerry Brown i jego słowa mnie do tego zainspirowały.
Świat wokół nas pełen jest ciągłej zmiany. Czasem szybciej, czasem wolniej, ale nieustannie coś się dzieje, stale zaskakuje nas coś nowego. Żyjemy w wiecznym pędzie i pośpiechu, próbujemy wprowadzać w naszą codzienność nowe rozwiązania, które mają zapewnić nam lepsze i szczęśliwsze życie, chcemy coś poprawiać, usprawniać, modyfikować. Lubimy jednak mieć poczucie kontroli, szczególnie nad zmianami. Lecz dobrze jest rozumieć, że nie możemy kontrolować każdej sytuacji, w której się znajdziemy, każdej zmiany, która nas dotyka. Gdy sobie to uświadomimy, będziemy mogli po prostu usiąść i płynąć wraz z życiem. Nie ma sensu z nim walczyć. Czasem jedyne, co możemy, to obserwować, jak zmienia się nasze życie i zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby jak najlepiej je wykorzystać – życie i zmiany, jakie w nim następują.
Nawet jeśli nie potrafimy przyjąć, pogodzić się ze zmianami, nie znaczy to, że one nas ominą. Są one nieuniknioną częścią naszej opowieści.
Zmiana wisi w powietrzu. Czuję to. Choć w tym roku ja sam nie zmieniam się tak bardzo, to widzę, że wszystko naokoło pędzi ku zmianom. To aż nieprawdopodobne, ale gdzie się ostatnio nie obejrzę, następują zmiany, każdy coś poprawia, usprawnia.
Dzisiaj dowiedziałem się też, że za kilkanaście, może kilkadziesiąt dni, zamkną pewne miejsce – takie, które znalazłem rok temu, a które już zdarzyło odegrać bardzo ważną rolę w moim życiu. Pozwoliło mi zrozumieć, jak wiele zależy ode mnie. Pozwoliło mi zrozumieć, że wszystko zależy ode mnie. Pozwoliło mi wielokrotnie pokonywać moje własne ograniczenia, dało mi czas na myślenie. Pozwoliło mi poznać ludzi, prawdziwych, pełnych pasji ludzi. Szczerze mówiąc (pisząc), to chyba właśnie w tym miejscu spotkałem najbardziej wypełnioną pasją ludzi w moim życiu. I tą pasją oni mnie zarazili. Zobaczyłem, że nie liczy się wiek, nie liczy się waga, płeć, że ograniczenia zwyczajnie nie istnieją. Cieszę się, że tak chętnie przyjęli mnie i ugościli. A teraz to miejsce znika. Ot tak, bo ktoś zdecydował, że powstanie tam coś zupełnie innego.
Dowiedziałem się o tym dwie godziny temu. Pierwsze, co przyszło mi do głowy, gdy się o tym dowiedziałem: gdzie ja się teraz podzieję? Co będzie z tymi ludźmi, którzy tu pracują, którzy są tu codziennie? Poczułem smutek.
Jednak nie minęła nawet godzina, gdy na moją twarz powrócił uśmiech. Przypomniałem sobie bowiem, że ta zmiana – jak z resztą każda inna – może przynieść garść dobrych rzeczy. Mnie oraz osobom, z którymi się tam widuję, którzy tam pracują. Nie lubimy zmian, szczególnie gdy przychodzą z zaskoczenia. Jeżeli to my sami powodujemy zmiany – łatwiej nam się z nimi pogodzić, ale kto ktoś decyduje za nas… wtedy jest nieco gorzej. Jednak zmiana może – i nawet powinna – przynieść coś dobrego. Trzeba tylko umieć z niej skorzystać. Spojrzeć na nią jak na okazję – do zmiany. Gdy noc zmienia się w dzień – to nasza okazja do zrobienia czegoś nowego.
Niech każda zmiana w Twoim życiu przyniesie coś fajnego!
Jest taka rzecz, która jako jedyna w życiu przynosi mi ZAWSZE coś pozytywnego.
Właściwie, nie jest to rzecz, tylko czynność. A może stan? W każdym razie, jeżeli jest odpowiednio przemyślana, przygotowana i wykonana, zawsze przynosi coś dobrego. Choć bardzo często bronimy się przed nią rękami i nogami, to bez niej tkwilibyśmy dalej w epoce kamienia łupanego. Mało kto jest na nią gotowy, mało kto jej pragnie. Mało kto też wie, jak wielkim uzależnieniem potrafi być. Jest jak najlepszy nałóg, najciekawsza niespodzianka, a zarazem lekarstwo na wszelkie zło, niepowodzenia i zły humor. Może być drogą do rozwoju, ale może też doprowadzić do upadku. To ZMIANA.
Cenię prywatność użytkowników
Używam plików cookie, aby poprawić jakość przeglądania, wyświetlać reklamy lub treści dostosowane do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz analizować ruch na stronie.
Kliknięcie przycisku „Akceptuj wszystkie" oznacza zgodę na wykorzystywanie przeze mnie plików cookie.
Dostosuj preferencje dotyczące zgody
Niezbędny
Zawsze aktywne
Niezbędne pliki cookie mają kluczowe znaczenie dla podstawowych funkcji witryny i witryna nie będzie działać w zamierzony sposób bez nich. Te pliki cookie nie przechowują żadnych danych umożliwiających identyfikację osoby.
Funkcjonalny
Funkcjonalne pliki cookie pomagają wykonywać pewne funkcje, takie jak udostępnianie zawartości witryny na platformach mediów społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcje stron trzecich.
Analityka
Analityczne pliki cookie służą do zrozumienia, w jaki sposób użytkownicy wchodzą w interakcję z witryną. Te pliki cookie pomagają dostarczać informacje o metrykach liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.
Wydajność
Wydajnościowe pliki cookie służą do zrozumienia i analizy kluczowych wskaźników wydajności witryny, co pomaga zapewnić lepsze wrażenia użytkownika dla odwiedzających.
Reklama
Reklamowe pliki cookie służą do dostarczania odwiedzającym odpowiednich reklam i kampanii marketingowych. Te pliki cookie śledzą odwiedzających w witrynach i zbierają informacje w celu dostarczania spersonalizowanych reklam.