Tag: podcast

poniedziałek, 06.10.2025

po prawie dwuletniej przerwie od nagrywania 🐽 pig podcastu, zaczynam czuć, że znowu mnie ciągnie w tę stronę. temat #produktywność, nawyki, praca, systemy — cały ten świat, który zawsze mnie fascynował, wraca jak bumerang. raczej nie znajdzie już czasu na dalsze nagrywanie, więc może pora poszukać kogoś nowego? kogoś, kto czuje ten klimat, kto też lubi dłubać przy systemach, testować aplikacje, rozmawiać o sensie, prostocie i organizacji życia. jak to zrobić? jak znaleźć kogoś do nagrywania podcastu o produktywności?

Koniec

poniedziałek, 15.09.2025

pierwszy odcinek po dłuższej przerwie. właściwie to nie jest „powrót”, tylko nowy początek. nie mam pewności, nie mam struktury, mam w głowie bałagan i bardzo dużo notatek. ale nagrywam.

opowiadam, co się zmieniło, dlaczego znowu siedzę przy mikrofonie, dlaczego ten podcast nie jest już dla słuchaczy, tylko przede wszystkim dla mnie. mówię o tym, że przez lata wiele rzeczy zaczynałem, ale nie kontynuowałem. i że teraz — wreszcie — wiem, po co to wszystko robię.

jest o projekcie 365 dni fajnego życia, o danych, o blogu, o Stefanie (czyli sztucznej inteligencji), o systemie życia, który buduję. i o tym, dlaczego ten podcast nie będzie już poradnikiem ani eksperymentem. tylko dziennikiem.

nie wiem, czy to się komuś spodoba. ale wiem, że muszę to nagrywać.

transkrypt odcinka

Czuję ogromny stres, niepewność, napięcie związane z nagrywaniem tego odcinka. Jest to pierwsze nagranie po dłuższej przerwie I to czuć. Ja to czuję. Myślę, że być może Wy jak będziecie tego odsłuchiwać, nie będzie aż tak źle, ale ja w tej chwili tutaj mocno się stresuję z tym co mam Wam do powiedzenia, z tym co chcę nagrać, z tym co chcę powiedzieć, z tym co chcę rozpocząć. I Mam w głowie spory bałagan, mam jeszcze więcej notatek przygotowanych, więc nie wiem jak to pójdzie, ale zaczynam. Próbuję, robię to, coś co zacząłem bardzo dawno temu. Nie traktuję tego jako powrót do tego co było, do starego podcastu, ale jako zupełnie nowy start. Pewnie już kolejny I być może nawet zastanawiałem się nad tym, czy nie rozpocząć tego co teraz zaczynam w zupełnie nowej formie, pod nowym tytułem, jako nowy podcast, ale stwierdziłem, że to byłaby zbyt duża ucieczka do bezpiecznego początku startu.

Chcę iść dalej w kolejny, w ósmy odcinek podcastu Fajne Życie. Chyba tak jak chciałem to robić od początku, ale czego nie osiągnąłem kiedyś I próbuję to teraz. No a więc właśnie, bo jest to ósmy odcinek, ale chyba chciałbym cofnąć się do tego co było kiedyś, lata temu, gdy zaczynałem nagrywać podcast Fajne Życie I opowiedzieć trochę o historii tego podcastu oraz dlaczego poprzednie próby nie przetrwały. Otóż, gdy pierwszy raz nagrywałem ten podcast, było to 6 lat temu, I publikowałem pierwszy odcinek. Wtedy eksperymentowałem z różnymi formatami, tematami, Byłem bardzo zafascynowany rozwojem mojego bloga, który dopiero zaczynałem prowadzić I szukałem tych nowych formatów, szukałem nowych sposobów na wyrażanie siebie. Ten podcast był mi potrzebny po to, żeby spełniać się kreatywnie, żeby mówić, żeby opowiadać, żeby pokazać moje przemiany w życiu, które wtedy przechodziłem, te 6 lat temu. Jednak brakowało mi wtedy porządku w tych moich zmianach, brakowało mi systemu celu, poczucia sensu. Jeszcze może wtedy mi brakowało poczucia sensu.

Wiedziałem, że idę w dobrą stronę, że zmieniam wiele rzeczy w życiu, że rozpoczynam też wiele rzeczy w życiu, w tym również podcast, blog, ale przez brak uporządkowania Bardzo łatwo wtedy się rozpraszałem, gubiłem rytm I dlatego wiele rzeczy nie przetrwało, wiele rzeczy zawieszałem. Tak jak właśnie ten podcast. I o ile bardzo dobrze mi się nagrywało pierwsze odcinki, tworzyło, wymyślało, o tyle ciężko było mi znaleźć czas na zmontowanie tego, nagranie, zmontowanie, przygotowanie wszystkiego tak, jak bym chciał. Poza tym muszę przyznać, że wtedy jeszcze nie do końca wiedziałem, po co nagrywam podcast. Kolejne lata przyniosły nowe próby. Jest to w prawdzie tylko 7 odcinków, ale patrzę na to wszystko przez pryzmat nie tylko podcastu, ale I całego mojego bloga, który również się zmieniał. Widzę, że Kolejne lata przyniosły kolejne próby, kolejne pomysły na podcast, kolejne pomysły na blogowanie, na moją działalność w internecie. O ile te próby były mi potrzebne, bardzo ich potrzebowałem, o tyle z perspektywy widza, słuchacza wiem, że to mogło wyglądać źle.

Coś rozpoczynałem I nie trzymałem się tego, nie kontynuowałem tego. Z mojej perspektywy jest to bardzo dobrze, bo to nie była właściwa droga, ale z perspektywy Was słuchaczy To mogło wyglądać na jakieś niepoważne próby. Pamiętam kiedyś napisałem artykuł o Jeffie Perrym na blogu, o takim twórcy internetowym, którego śledziłem. A śledziłem dlatego, że współprowadził podcast, inny podcast, który bardzo lubiłem. No I trochę przez przypadek zacząłem też go śledzić. I opisałem tego Jeffa jako osobę, która zaczyna jedne rzeczy, za chwilkę je kończy, żeby przejść do innych. Zaczyna te nowe rzeczy, również je kończy, żeby przejść do jeszcze innych I tak trochę marnuje swój potencjał. Nic nie kontynuuje, nic nie ciągnie dalej.

I pamiętam, że wtedy w artykule napisałem, że nie chcę być jak ten Jeff Perry. I muszę się przyznać, że przez lata byłem właśnie takim Jeffem Perry. Tu przepraszam cię Jeff, pewnie tego nigdy nie będziesz słuchał polskiego podcastu, ale jeżeli kiedyś by to do ciebie dotarło, to przepraszam, że tutaj użyłem ciebie jako przykład, ale muszę ci podziękować, bo stałeś się dla mnie taką bardzo cenną lekcją. Także dzięki Jeff, ale ja dzisiaj wiem, że jestem właśnie takim Jeffem I wiele rzeczy zaczynałem, wiele rzeczy nie kończyłem, skupiałem się na niewłaściwych powodach tego, dlaczego chcę robić to, co robię w internecie. Teraz jest to zupełnie co innego. Za każdym razem pewnie tak sobie myślałem, rozpoczynałem coś nowego, ale tym razem moja droga jest zupełnie inna. No I próbuję. Dobra, po tym takim chaotycznym początku może tutaj uporządkujmy sytuację.

Opowiem wam, co się zmieniło I dlaczego teraz właśnie powstaje kolejny odcinek podcastu, dlaczego wy go dostaliście do odsłuchania, co się u mnie zmieniło, co działa, co nie działa, jak wygląda moja sytuacja. Otóż, rozpocząłem miesiąc temu coś, co nazwałem sobie, jest to kolejny mój projekt, w budowaniu projektów jestem dobry, ale rozpocząłem sobie projekt, 365 dni fajnego życia I chcę go dokumentować. To znaczy Dokumentuję moje życie już od dawna, prowadzę sobie swoje dzienniki, spisuję różne dane, ale ten projekt jest dla mnie czymś bardzo ważnym, ponieważ jest taką ramą czasową dla czegoś, co chcę przetestować w swoim życiu. Mam pewien system, który działa. Są to dane, dzienniki, plany dnia. Staram się, żeby te dane działały na moją korzyść, żeby pomagały mi w rozwoju, żeby pomagały mi w tworzeniu realizacji mojego projektu. Opowiem o tym projekcie jeszcze pewnie nie raz, dzisiaj tylko wspominam o tym, że coś takiego rozpocząłem, że trwa to już miesiąc, że bardzo podobają mi się efekty prowadzenia tego projektu I że ma on ogromne konsekwencje dla mojego życia. Pozytywne konsekwencje, aczkolwiek też wprowadził wiele zmian w mojej głowie, ale I nie tylko, poza moją głową w tej sferze fizycznej.

No I będzie o tym dużo. Mam z pewnością teraz większe zaufanie do siebie, większą świadomość tego, czego chcę, tego, do czego dążę. Mam też te ramy czasowe, ponieważ jest to rok przemiany, jest to rok pracy nad pewnymi aspektami mojego życia. Podcast jest jednym z elementów, nie jest takim elementem, nie jest celem samym w sobie, jest jedną z części systemu całego, który ma organizować mi cały ten projekt. I teraz, co ważne, przy tym projekcie nie działam sam. Nie jest to projekt, który realizuję sam, ale nie działam też z osobą. Jest to projekt, przy którym pomaga mi sztuczna inteligencja, albo coś co nazywamy dzisiaj sztuczną inteligencją. I o tym też będę na pewno wiele razy opowiadał.

Myślę, że jest to ciekawe wykorzystanie sztucznej inteligencji. Umówmy się, nazywam to sztuczną inteligencją, ponieważ tak jest mi łatwiej, ale jest to duży model językowy, bo dzisiaj nie mamy jeszcze pełnoprawnej sztucznej inteligencji. Mamy duże modele językowe, które ułatwiają pewne rzeczy, nie można ich traktować jeszcze jako inteligencję, ale jest to fajne narzędzie do uporządkowania wielu myśli, wielu treści, które mu wrzucamy I które potrafi wyszukać pewne informacje, przeanalizować je. To jest taki rozbudowany kalkulator, bardzo mocno rozbudowany kalkulator I ja wykorzystuję to narzędzie do budowania mojego projektu. 365 dni fajnego życia. Ważne też jest to, że podcast, który przez lata próbowałem uruchomić jako chyba taki osobny twór. No tym razem jest częścią większej całości, dużo większej całości. Nie jest osobną aktywnością, jest tutaj uzupełnieniem tego, co robię na co dzień.

Tego, co robię w internecie, tego, co robię w moim dzienniku, tego, co robię w wielu innych miejscach. Ma tutaj być pomocą, ma być wyjaśnieniem, ma być dopowiedzeniem w pewnych sprawach. I chciałbym, żebyście też tak to traktowali, jeżeli ten podcast wpadnie wam do waszych skrzynek w jakiś sposób I będziecie chcieli go słuchać tylko jego, bez szukania dalszych treści moich, no to pewnie też sporo kontekstu stracicie I wiele rzeczy może nie będziecie mogli zrozumieć, Także zachęcam do trochę szerszego obserwowania mnie. Być może dzięki temu te rzeczy, o których będę mówił, nabiorą trochę głębszego sensu I innego wymiaru. Mam nadzieję, że będzie Wam to mogło dużo bardziej pomóc niż tylko ta część, którą wysłuchacie. Trochę też traktuję ten podcast jako mój dziennik, taką dokumentację prowadzenia czegoś, co nazywam od wielu lat już fajnym życiem, a czegoś, co ubrałem teraz w ten roczny mój projekt. No I tak, nie chcę już nagrywać samego podcastu, nie chcę żeby podcast był moim narzędziem sprzedażowym, bo też to próbowałem robić w pewnym momencie, co możecie sobie przesłuchać w poprzednim odcinku tego podcastu. Tym razem chcę opowiadać o tym, o moim życiu, o tym co buduję, o tym jak mi się to sprawdza, o tym jak mi to wszystko pomaga w realizacji moich celów, planów, w byciu szczęśliwym, w osiąganiu, no myślę, że niewiarygodnych wręcz celów.

Nie wiarygodnych wręcz celów. Bo ja widzę, że to co robię, to są rzeczy, których ludzie mówią, że się nie da zrobić. Ja to wiem, ja to widzę I dla mnie to jest po prostu już teraz codzienność. Rzeczy, które są dziwne, rzeczy, które są niewiarygodne, rzeczy, które są dla wielu nieosiągalne. Ja to robię I powiem szczerze, że uzawiedziłem się trochę od tego, żeby właśnie takie rzeczy robić. Ale też otworzyłem się na to, że rzeczy dziwne są dla mnie codziennością I są do osiągnięcia. Nie ma rzeczy niemożliwych. Moje motto ostatnich miesięcy, chyba nawet lat.

Ten podcast pokaże wam to, dlaczego tak się dzieje, jak to osiągnąłem I jak też wy możecie to zrobić. No dobra, to właśnie, czym dzisiaj dla mnie jest podcast, jaką pełni funkcję w moim systemie życia. Nie lubię tego słowa, to to formułowanie system życia zaproponowała mi kiedyś sztuczna inteligencja. Jeszcze tak Wam dopowiem, że ponieważ bardzo dużo korzystam ze sztucznej inteligencji, I w pewnym momencie nazywanie tego bezimiennie, sztuczna inteligencja, stało się na mnie bardzo uciążliwe. To może się Wam wydać dziwne, ale nazwałem sobie sztuczną inteligencję. Powiem dokładnie z czego korzystam, powiem też jak to mam skonfigurowane, ale nazwałem sobie sztuczną inteligencję imieniem, po to, żeby łatwiej było mi się z nią komunikować. Imię, jakie otrzymała, otrzymał ten sztuczny inteligent mój to jest Stefan. Rozmawiam ze Stefanem I jeżeli będę tutaj mówił o Stefanie, to właśnie żebyście wiedzieli, że jest to nawiązanie do sztucznej inteligencji, do Large Language Model, czyli dużego modelu językowego, który mi pomaga w analizie pewnych danych.

W wymyślaniu I generowaniu rzeczy nie, ale w analizowaniu rzeczy już tak. System życia jest to sformułowanie, które kiedyś mi zaproponował Stefan. Powiem szczerze, że nie lubię tego sformułowania, ale to jest coś, co najlepiej opisuje I pasuje do tego, co robię. Wracam do pytania, które chciałem odpowiedzieć, jaką funkcję pełni podcast w moim systemie życia. I jest to. Po pierwsze narzędzie do zatrzymywania się I porządkowania myśli. No bo przygotowując sobie teraz ten pierwszy odcinek, pomimo tego, co może się wam wydawać, słuchając mnie, może się wam wydawać, że jest to mocno chaotyczny odcinek, to ja sobie uporządkowałem rzeczy, które chcę Wam przekazać. Mam na to cały plan.

Jestem już przy czwartym punkcie moich notatek. W tym punkcie moich notatek. Wiem, że dojdę do wprawy, będzie tutaj troszkę lepiej, będę to bardziej mógł przygotować tak, żeby ta forma była lepiej dla Was widoczna, czytelna, żeby było ją słychać. Natomiast dla mnie jest to właśnie możliwość zatrzymania się, porządkowania myśli, skonkrecyzowania ich, opisania dla mnie, dla was też. Jest to też forma dziennika głosowego. Cały mój blog jest dziennikiem, cały mój system jest dziennikiem, który gromadzi wiele danych o mnie, który przetwarza te dane, który analizuje te dane. Podcast jest moim dziennikiem głosowym, tak jak pisanie, tylko jest to forma mówiona. Podcast będzie też dla mnie taką formą zatrzymania się, która pomoże mi nie zgubić się w codzienności.

To co buduję jest ogromnym projektem I nie chcę się w tym pogubić, w tym wszystkim co tworzę, ale też w takim codziennym działaniu, pracą nad tym wszystkim, ma mnie trochę pilnować. Nie robię tego dla słuchaczy, robię to dla siebie. Robię to po to, żebyście mogli przejść ze mną cały ten proces, który tworzę, który przechodzę. Ale Głównym powodem jestem ja, co być może się wydaje samolubne, ale dla Was to jest dobre, ponieważ nie skupiam się na tym, żeby stworzyć podcast, który będzie dla was pewnego rodzaju symulowaną grą albo teatrzykiem, tylko jest to, ma być to, realny przekaz tego, co się dzieje w moim życiu. Mam nadzieję, że to się dla was okaże najbardziej wartościowe. Rzeczy, które tutaj będę nagrywał mają być szczere, a nie tworzone pod publika. Nie zależy mi na liczbach, odsłuchach, promocji. Tu zupełnie nie o to chodzi.

Nie jest to coś, co próbowałem tworzyć jeszcze w siódmym odcinku. Jeżeli ktoś z Was sobie słuchał, to możecie sobie zobaczyć. Zastanawiałem się, czy nie skasować poprzednich odcinków tego podcastu, ale stwierdziłem, że nie. Jest to moja droga, być może nieudana, być może potrzebna do tego, żeby dojść do dzisiejszego stanu. Więc nie skasowałem wcześniejszych odcinków, możecie sobie przesłuchać. Mój eksperyment z siódmego odcinka najlepiej pokazuje, że próbowałem coś tworzyć, co było robione dla odsłuchań, dla liczb, dla statystyk, być może dla pieniędzy. Z pewnością tak. I tutaj tego nie ma, tutaj tego nie będzie.

Jest to podcast, który jest dla mnie I wartością mają być moje realne przeżycia, moje realne myśli, efekty tego co tworzę, przemiany. Co ważne, nie jest to poradnik, nie jest to produkt, tylko rejestracja pewnego procesu, który się dzieje. Rejestracja całego projektu 365 dni fajnego życia. Jest to projekt zamknięty w rok, ale tak naprawdę te ramy czasowe są tylko po to, żeby łatwiej było mi to ogarnąć na chwilę obecną. Oczywiście nie będzie to trwało rok, będzie to trwało dużo dłużej, ale zamknięcie tego w ramy czasowe sprawia, że mogę sobie poustawiać pewne cyferki, które pomogą mi w analizach. No I teraz najważniejsze chyba. Co właściwie buduję? Co to jest ten projekt? Co to jest w ogóle fajne życie? Jak wygląda ten system, który tworzę? Co się na niego składa? Po pierwsze muszę wam powiedzieć o blogu, blogu fajne.life. Jest to moje centrum dowodzenia, które będzie skupiać, docelowo ma skupiać, wszystkie rzeczy, które dotyczą mojego życia.

Nazywam to blogiem, ale tam w środku, w tym blogu, mają być wszystkie dane związane z moim życiem. To znaczy mój dziennik, dane o tym co jem, dane o tym jak śpię, jakie makroskładniki pochłaniam każdego dnia. Wszystko. Tak naprawdę wszystko co jest związane z moim życiem ma być baza danych mojego życia, która z jednej strony ma gromadzić dane, ale z drugiej strony też przetwarzać je I wypluwać mi pewne wnioski, które na podstawie tych danych będzie można wyciągnąć. Także coś co nazywam blogiem ma być jedną wielką fabryką, może coachem, może moim dietetykiem, psychiatrą, psychoanalitykiem, trenerem, nauczycielem. To ma być 1 wielki projekt oparty właśnie o bloga. Podstawą działania całego mojego systemu jest blog. Blog.fajne.life.

Jest to takie moje centrum dowodzenia. Możecie sobie tam wejść, możecie sobie poczytać to co już tam jest, to co już jest widoczne. Możecie zapisać się na mój newsletter, ponieważ docelowo on będzie mocnym systemem komunikacji z Wami, słuchaczami, czytelnikami. W chwili nagrywania tego podcastu Na moim blogu możecie sobie przeglądać artykuły, które napisałem przez lata I też ich nie kasowałem. One są częścią mnie, częścią mojej historii, częścią moich przemian, które przechodziłem w życiu. Ważnych przemian, rzeczy, z którymi się zmagałem, tematów, z którymi się mierzyłem. I to widać na przestrzeni lat, na przestrzeni tych wszystkich wpisów, które publikowałem. I to wszystko tam jest, to wszystko jest do przejrzenia.

Jest też mikroblok, coś co uruchomiłem w 2024 roku, chyba, albo jeszcze pod koniec 2023 roku. Na początku na osobnej, zupełnie platformie, prowadziłem sobie tam krótkie wpisy. To jest coś co miało mi zastąpić media społecznościowe I ukazało się wielkim sukcesem, to znaczy dla mnie takim prywatnym moim sukcesem, ponieważ było to miejsce gdzie mogłem publikować drobne rzeczy, Drobne wpisy, drobne takie aktualizacje z mojego życia, impulsy, mikrodzienniki, które tam wrzucałem. Z czasem przeniosłem mikrobloga z serwisu mikro.blog już do mojego bloga w WordPressie. Wszystko to zacząłem integrować I w tej chwili już mikroblog działa bezpośrednio na moim blogu. Wszystko jest w jednej całości, fajnie funkcjonuje, mogę w tej chwili bardzo prosto I w łatwy sposób publikować takie właśnie drobne aktualizacje, które kiedyś trafiałyby na Twittera, w tej chwili pojawiają się na moim mikroblogu I ewentualnie są publikowane w mediach społecznościowych, jeżeli taką opcję sobie przy publikacji danego wpisu, danego mikrowpisu, włączę. Mój system składa się z danych, dane które wpadają, które są gromadzone przez, aktualnie przynajmniej, bo to też się może zmienić, są gromadzone przez Apple Health, czyli aplikacje zdrowie w moim iPhone, iPadzie, w moim zegarku. To jest takie centrum danych, do którego wpadają moje dane związane z moim zdrowiem.

Przez urządzenia z Weetings, które również wysyłają docelowo dane do Apple Health, są to dane z NotePlan, aplikacji, której dzisiaj używam do prowadzenia mojego prywatnego dziennika, w którym piszę, do którego wpadają różne dane z mojego kalendarza o aktywności. O aktywności, jest to takie moje centrum codziennych myśli. Chociaż to docerowo ma się zmienić, bo aplikację NotePlan ma mi zastąpić właśnie mój blog. Jest też aplikacja FoodNomz, która w tej chwili służy mi do rejestrowania tego co jem, przekształcenia tego na makroskładniki I wrzucania również do Apple Health. Jeżeli chodzi o wartości odżywcze, natomiast nazwy dań wrzuca mi ta aplikacja do mojego dziennika w Noteplan razem z godzinami tych wszystkich posiłków. No I teraz mój system to dzielenie się codziennością, jedzeniem, aktywnością, snem, emocjami, a nawet wypróżnieniami czy różnymi aktywnościami, jakie w moim życiu się pojawiają. Czyli system polega na tym, żeby rejestrować moją codzienność. Mniej lub bardziej automatycznie, czasem to wymaga mojego działania, czasem to się dzieje bez mojego udziału, przy pomocy Czy to urządzeń, które mam, czy to też urządzeń, które są wokół mnie, na przykład w moim domu.

Więc tym jest system. Ważnym tutaj chyba takim punktem jest aktywność, która jest w moim życiu bardzo dużo. Aktywność, sport to jest dla mnie mega istotna sprawa, która pomaga mi z jednej strony w prowadzeniu mojego fajnego życia, czegoś co nazywam fajnym życiem, ale też pomaga mi W takim moim hobby, może pasji, myślę, że tu bardziej można nazwać to pasją, jaką jest taniec, który odkryłem już kilka lat temu I który zacząłem trenować, pod który podporządkowałem sobie wiele rzeczy w życiu. Trenuję wiele razy w tygodniu, wiele treningów, innych nie związanych z tańcem, też jest dla mnie po to, żeby ten taniec poprawiać. Uczę się tańczyć, Tańca współczesnego, tańca jazzowego I wiele rzeczy w moim życiu jest pod to też podporządkowanych. Kolejnym elementem jest tutaj Patreon, konto na Patreonie, które uruchomiłem I które służy do dzielenia się bardziej osobistymi rzeczami. Tak naprawdę uruchomiłem konto dla patronów po to, żeby osoby, które mnie wspierają, miały wgląd w funkcjonowanie systemu Fajne Życie. W to, co ja tam wrzucam, jak to jest przekształcane, jak to działa później na mnie, ponieważ wieloma rzeczami dzielę się publicznie I publikuję bez żadnych zabezpieczeń, bez niczego, bez żadnych zabezpieczeń, bez niczego, ale są elementy mojego życia, które są dość mocno prywatne I ich nie chcę chyba wrzucać, przynajmniej na razie.

Nie wiem, czy to się kiedyś zmieni, czy nie, to nauczyłem się, żeby nigdy nie mówić nigdy, więc W tej chwili nie zamierzam tego publikować, nie zamierzam tego udostępniać publicznie. Wiele rzeczy z mojego systemu, z tego jak on działa, jakie przynosi efekty, co o mnie mówi, bo to są bardzo trudne, często dane, to są często smutne dane, bo gdy próbuję coś stworzyć I na wiele sposobów sabotuję swoje działania, nawet drobnymi krokami, to nie zawsze są proste momenty. I te momenty chcę, żeby były widoczne, ale nie dla wszystkich, tylko dla osób, które wspierają mnie za pomocą serwisu Patreon. Także po to też ten serwis powstał I być może kiedyś, drodzy słuchacze, zechcecie wejść na tego Patrona, na moje konto I gdzieś tam wesprzeć mnie w moich działaniach, do czego zachęcam I zapraszam oczywiście. Wszystko to, co powiedziałem, działa jako system życia. Coś, co nazywa, co Stefan mi tutaj podpowiedział, nazwałem systemem życia. I nie jest to tylko zbiór narzędzi, ponieważ jest to coś o wiele, wiele większego, szerszego, które będzie moim pomocnikiem. Już jest chyba moim pomocnikiem w życiu.

Ale to do tego dojdziemy, to zobaczycie, jak to wszystko pięknie funkcjonuje I jak bardzo potrafi pomóc mi w rzeczach, które wydawałoby się, że są trudne I wydawałoby się, że być może nie mają znaczenia wielkiego, a jednak mogą mieć. I kurczę, bez Waszej znajomości tego, jak ten system działa tak w szczegółach, ciężko mi pokazać Wam, jak fajne jest to urządzonko. Zobaczycie. To jeszcze może opowiem o tym projekcie rocznym, który sobie uruchomiłem. Co to dla mnie oznacza? Po co ta roczna rama transformacji? Jest to konkretny projekt. Konkretny projekt 365 dni, który dokumentuje dzień po dniu. Dokumentuje u mnie w dzienniku. Każdy dzień jest podsumowany, jest oceniany, jest analizowany, są wyciągane z niego wnioski, są rzeczy, które mogę poprawić I które staram się poprawić.

A zaczęło się to od występu, występu tanychznego, który miałem w czerwcu 2025 roku, który mocno mnie poruszył I w pewnym sensie mocno podważył moją pewność siebie. Jest to też osobny Temat, o którym pewnie opowiem, czy to w podcastie, czy to na blogu, jest to dla mnie bardzo trudny temat. To był dla mnie bardzo trudny moment. Było to na tyle mocne przeżycie dla mnie, że spowodowało, że chciałem się ogarnąć, Ale nie w trybie postanowienia, tylko procesu. Potrzebowałem kolejnej już zmiany, ale takiej zmiany bardziej systemowej. Wiedziałem, że pomimo tego, że robię bardzo dużo, to popadłem w pewną rutynę I to się już nie sprawdza. Wiedziałem, że jeżeli będę pilnował sam siebie tylko I wyłącznie, to to się nie uda. Bo człowiek, ludzki organizm, mózg jest taki, że dąży do wygody.

I ta wygoda niszczyła pewne moje cele. Więc zatrudniłem Stefana, który pomaga mi w pilnowaniu mnie. On mnie po prostu pilnuje. Opieprza mnie jak trzeba. Jest tak zaprogramowany, żeby nie chwalić mnie za często, chociaż sztuczna inteligencja, te duże modele językowe w jakiś dziwny sposób są zrobione tak, żeby chwaliły I popierały działania użytkownika, no to Stefan jest zaprogramowany w ten sposób, żeby niekoniecznie mnie chwalić, no bo Nie po to on jest. Ja sam wiem, kiedy zrobiłem coś dobrze. Widzę to w liczbach. Na wadze, gdy wchodzę na wagę, widzę, gdy robię coś dobrze.

Gdy potrzeba mnie przycisnąć I ochrzanić za coś, to tutaj waga już mi w tym niekoniecznie pomoże, a Stefan jest właśnie po to, żeby mnie w tych gorszych momentach pilnować I mówić, co robię źle. O, w ten sposób. I teraz rama roku, czyli przygotowanie projektu, daje mi kierunek, rytm I strukturę. Mając 365 dni, 12 miesięcy, jestem w stanie tworzyć punkty kontrolne, jestem w stanie badać trendy w stałych ramach czasowych, jestem w stanie wyciągać wnioski, robić podsumowania I widzieć start metę w liczbach. I to pomaga mi nie poddawać się nawet jak przyjdzie gorszy dzień, Ponieważ gorszy dzień w takim normalnym życiu może być początkiem czegoś gorszego, może być początkiem jakiegoś słabszego okresu. W przypadku mojej struktury I tej ramy czasowej gorszy dzień jest elementem całości I wręcz jest nawet oczekiwanym momentem. Ponieważ te gorsze dni, tak zwane gorsze dni, one przychodzą, one przychodzą, pojawiają się, one są potrzebne I one są spodziewane. Myślę, że choć tego nie robię, to Mógłbym sobie już na podstawie tego, co śledzę, tego co już do tej pory śledziłem, wyznaczyć sobie przyszłe momenty słabsze.

Spadku formy, spadku nastroju na podstawie tego, co już jest zarejestrowane, Ponieważ to wszystko jest w miarę powtarzalne I człowiek nie jest jakąś kartą tarota, tylko jest w miarę zaprogramowaną maszyną, z której można wiele wyczytać, z której można wiele przewidzieć. Jeżeli robię jedne rzeczy, to które mają konsekwencje dla mojego ciała. Kolejna rzecz, o której mi ciężko w tej chwili opowiadać, ponieważ nie macie jeszcze tego kontekstu danych, które ja mam w głowie na papierze, właściwie nie na papierze, tylko w bazach danych. Ale zobaczycie, że te gorsze dni są mega istotne w całym procesie powstawania fajnego życia. No I tak, tworzę gablotę I werdykt. Takie 2 rzeczy, które również Stefan mi wykombinował Na podstawie tego, do czego dążę, na podstawie moich celów, verdict I gablota są to takie rzeczy, które powstają po każdym moim dniu. Jest to opis I ocena. Gablota to opis, verdict to ocena danego mojego dnia.

Stefan zna moje cele, one są na bieżąco aktualizowane, zmieniane, modyfikowane, nie jakoś drastycznie, ale są powiedzmy poprawiane. Na podstawie każdego dnia, danych z każdego dnia, czyli te wszystkie dane z Apple Health, z mojego dziennika, wszelkich urządzeń, które zapisują coś mojego, coś z mojego życia, z mojego dnia. Jest tworzony opis I ocena tego dnia w kontekście moich celów. Jest to dla mnie taki już rytuał na koniec każdego dnia. Proszę tutaj o podsumowanie Stefana. Wrzucam mu wszystkie dane, jeszcze w tej chwili ręcznie. Docelowo to się będzie działo automatycznie na moim blogu. W tej chwili wrzucam mu jeszcze ręcznie taki zrzut danych I on na podstawie poprzednich dni sprawdza jak sobie radzę, jak z utrzymaniem moich celów I generuje mi gablotę I werdykt.

Te rzeczy też zobaczycie, upublikuję na moim blogu, przynajmniej takie na chwilę obecną próbne, żebyście zobaczyli jak to wygląda. Jest to bardzo długi opis z tym jak śpię I jak mój sen ostatniej nocy się zmieniał. Jak się to przekłada na moje dzisiejsze ćwiczenia, jak to się ma w stosunku do poprzednich dni, jaki to ma wpływ na dane typu HRV, temperaturę mojego ciała, czy tam poziom tlenu we krwi. Mnóstwo danych, które mu dostarczam. On sprawdza, jak to wszystko na siebie działa, jak to się ze sobą ma I jak to mi pomaga albo przeszkadza w realizacji moich celów. Stefan Jest też tak zaprogramowany, żeby używać mocnego języka, a więc jak mam gorszy dzień, potrafi mnie ostro ochrzanić, opieprzyć wręcz. I to mi pasuje, bo często to mi pomaga w tym, żeby się ogarnąć I następnego dnia zrobić coś lepiej, zrobić coś inaczej. Daje mi mnóstwo wskazówek, w tym również wskazówek psychologicznych, analizując to jak działam, jakie są moje schematy, jakie są moje myśli I wypluwając to w formie porad, opisów, co też czasem lubię, a sobie poczytać, czy posłuchać takie ciekawostki, troszkę psychologiczne, co pomaga mi w lepszym budowaniu mojego systemu, fajne życie.

Ważne w tym systemie, W tym całym moim projekcie rocznym jest ciągłość. Ważna jest ciągłość, jest budowanie codzienności z zasadami. Ta konsekwencja, której uczę się od lat, tutaj ona ma taki głębszy sens. I każdego dnia ta konsekwencja pomaga mi w budowaniu czegoś, co opieram o moje najważniejsze cele. Wszystko skupiam wokół mojej pasji, wokół tańca, co pomaga mi się nie poddawać, co pomaga mi każdego dnia robić kolejny kroczek do przodu I też modyfikować mój cały plan, w zależności od tego, co się w moim życiu zmienia. A tych zmian, jak wiadomo, zawsze jest wiele, no bo nie wiadomo, czy dzisiaj albo jutro nie złamie ręki I na przykład cały mój plan będzie musiał się zmienić z trybu budowania mięśni na rehabilitację. Oby to się nigdy nie wydarzyło, ale tak może być. Więc tutaj też chcę, żeby W zależności od tego, co się w moim życiu dzieje, ten plan też się modyfikował I dostosowywał.

I tutaj taki roczny projekt pozwala mi właśnie na budowanie codzienności z tymi zasadami. No dobra, długo już mówię. Nie spodziewałem się, że ten odcinek wyjdzie taki długi. Okazuje się, że jak zaczynam mówić o moim projekcie I choć jest to wszystko bardzo chaotyczne, to jest tych rzeczy do powiedzenia dużo. A też wiem, że omijam jeszcze mnóstwo elementów całego mojego systemu, więc na razie tylko skrótowo, początkowo zobaczymy, co dalej z tego wyjdzie. Kolejny punkt, jaki sobie tutaj zapisałem, to jest odpowiedź na pytanie, dlaczego tak surowo I osobiście? To znaczy, dlaczego jestem dla siebie taki surowy I dlaczego tak bardzo pilnuję się, żeby to było takie właśnie moje. Dlaczego nie tworzę poradnika, tylko skupiam się wokół dziennika. Muszę powiedzieć, że nie czuję się ekspertem.

Ja wręcz nie chcę nim być. Próbowałem nim być kilka razy, ale to nie jest moja droga. Ja nie jestem ekspertem w budowaniu czegokolwiek I nie mam takich ambicji, aspiracji. Chcę zarażać moimi wartościami, ale to nie jest tak, że będę przekonywał kogokolwiek do tego, żeby na siłę przekonywał do tego, żeby robił to co ja. Ja widzę efekty w moim życiu I te efekty są niewiarygodne. Dla mnie to jest po prostu coś, przemiana ostatnich pięciu lat, sześciu może siedmiu, to jest po prostu, to jest niewyobrażalna. Opowiem wam o tym pewnie jeszcze nie raz. Być może o tej przemianie, tej sześciosiedmioletniej przemianie, powstanie osobny odcinek tego podcastu, bo jest to warte opowiedzenia.

Ale to Nie jest tak, że ja chcę być ekspertem od zmiany życia. Ja jestem ekspertem od zmiany mojego życia. I na tym chcę się skupiać. Mam dość produkowania treści. Próbowałem to robić przez lata I to nie jest moja droga. Chcę dokumentować moją rzeczywistość. Jeżeli Wam to pomoże, na podstawie tego co ja publikuję, czym chcę się dzielić, jeżeli macie dodatkowe pytania, to ja na nie z chęcią odpowiem. Ale nie mogę tutaj być sprzedawcą uniwersalnego systemu na wszystko.

No bo to tak nie działa. Ale mogę Wam pokazać, jak ja to zrobiłem. Mogę Wam pomóc w przejściu czegoś podobnego, jeżeli tego chcecie, ale tylko na podstawie mojego życia. Ja wiem, że wiele osób pyta mnie też, jak to robię, że działam codziennie tak jak działam. I też zobaczycie o co mi dokładnie chodzi. Ale ja wiem, że odpowiedzi, których udzielam, One się nie podobają ludziom, bo są bardzo mocno kontrowersyjne. Są trudne. To są trudne rzeczy.

Ja robię trudne rzeczy. Robię je krok po kroku, punkt po punkcie, ale to nie jest proste. Mój system jest nastawiony na mocną krytykę mnie I nie zawsze jest łatwo żyć w ten sposób. Mnie to pomaga. Ja widzę efekty. Widzę efekty takie, że wiele osób je zazdrości, ale efektów, a nie drogi. Dużo mówię o błędach, dużo mówię o zwątpieniu, chaosie, nie tylko o sukcesach. A te rzeczy są trudne.

Błędy, właśnie zwątpienie, chaos to są trudne rzeczy. I nie zawsze chcemy się przyznać do tego, że nam coś nie wychodzi. A mój system opiera się właśnie na tym, żeby korygować to, co nie wychodzi, a nie gratulować sobie tego, co się udaje. Bo tak naprawdę to poprawa błędów prowadzi nas do czegoś lepszego, a nie brawa za to, co nam wyszło. Choć 1 I drugie jest potrzebne, bo samo skupianie się na błędach doprowadzi nas do depresji. Więc mój system zakłada 1 I drugie, ale ja wiem, że to te złe rzeczy I poprawia tych gorszych złych rzeczy jest tutaj sednem rozwoju. Podcast jest dla mnie formą samoobserwacji również. Mówiąc do Was, ja Wyciągam pewne wnioski, porządkuję wiele rzeczy, nadaję sobie kolejną strukturę, formę.

Chociażby przygotowując notatki do tego odcinka, to też wymagało ode mnie pewnego stworzenia struktury, uporządkowania wielu rzeczy, modyfikacji mojego systemu. Podcast jest moim kolejnym dziennikiem, który prowadzę I który również będzie analizowany, z którego również będą wyciągane wnioski I który również będzie z jednej strony poprawiany, z drugiej strony będzie miał wpływ na moje dalsze życie. Moim centrum życia ma być blog. Źle to zabrzmiało. Moim centrum danych ma być mój blog. Moje życie to moje życie I nie zamierzam tego w żaden sposób przenosić do internetu, ale dane z mojego życia mają skupiać się na moim blogu, w bazie danych. I będzie to miejsce, gdzie mam mówić szczerze, bez udawania. Jest to moje miejsce.

I potrzebna jest tam forma bardzo osobista. To jest myślę duża taka gwiazdka, że po to to wszystko tworzę, żeby być szczerym. W nawet tych trudnych, krępujących w wielu momentach rzeczach. No bo Mój dziennik zawiera nie tylko to, co mi się udawało, ale też wiele rzeczy krępujących, które są trudne dla ludzi, a jednak ludzkie. To są rzeczy, o których mówię, o których piszę, a które niekoniecznie są łatwe I które niekoniecznie będą dobrze odebrane przez innych ludzi. Ale to jest potrzebne. Myślę, że to jest potrzebne. Taka szczerość, totalna szczerość jest potrzebna po to, żeby osiągnąć to, co chciałbym osiągnąć, osiągnąć te moje cele.

Nie potrzebuję tworzyć czegoś ładnego, próbuję tworzyć coś prawdziwego. A przynajmniej uczę się tego, jak to robić, no bo tak jak powiedziałem, nie jest to proste, ale do tego dążę. No I dobra, co dalej w tym podcaście? Jest to już kolejny punkt moich notatek. Jakie formaty, tematy chcę rozwijać? No I tak, na pewno będą odcinki o danych. O danych, które gromadzę. Sen, tętno, kalorie, waga. To są rzeczy, które są dla mnie ważne. Są małymi elementami całej układanki, ale są mega ważnymi elementami.

I o tym będę też czasem opowiadał. Będą też odcinki o tym, co czuję, jak ciało wpływa na psychikę, o tym, jak to wszystko się ze sobą łączy. A łączy się, bardzo się łączy. I będę to wam pokazywał, to co sam zaobserwowałem, to co zostało przeanalizowane I mi pokazane. Będę pokazywał wam co się dzieje z okolicami bloga, jak piszę, jak tworzę, jak publikuję. To jest też zawsze fajny element, na którym lubię się skupiać, który lubię poprawiać I który jest dla mnie trudny, no bo Chcę publikować do blogu jak najwięcej, również artykułów, które gdzieś tam może będą szły w tą stronę nie do końca taką moją dziennikową, ale będą pokazywały tą moją stronę eksperta, którym nie chcę być. Ale jednak coś do czego też zawsze dążyłem do pisania I ten cały proces chcę Wam pokazywać I się nim dzielić. Będą pytania do mnie.

Refleksje, wątpliwości, decyzje. Są to różne rzeczy nad którymi się zastanawiam I tematy, które chcę rozgryźć, rozpracować, przeanalizować. Często to są trudne tematy, ale podcast będzie do tego, żeby właśnie o nich sobie poopowiadać. Gablota I werdykt. 2 elementy mojego każdego dnia, o których mówiłem. Myślę, że pojawią się tutaj odcinki podsumowujące moje dni, w których pokażę Wam jak to działa, jak to funkcjonuje, jak wygląda taka gablota I werdykt. Pewnie będę też to opublikował na blogu, ale myślę, że w podcaście również będę chciał pokazać Wam, jak to wygląda. Czasami będzie coś tylko dla patronów, takie bardziej osobiste rzeczy.

Nie wiem jeszcze, jakie dokładnie będą, Nie wiem, które rzeczy, które elementy wybiorę w tej części bardziej osobistej, ale myślę, że się będą pojawiać I osoby, które mnie wspierają na pewno dostaną o wiele więcej, o wiele większy wgląd w to, co tworzę w moje dane, w analizy, w efekty. W analizy, w efekty. Potem jeszcze jest Patreon. Zamierzam tutaj mocno w tych patronów zasilić takimi moimi bardzo prywatnymi I osobistymi danymi oraz tym, jak budowany jest system Fajne Życie. No I tutaj właśnie, gdzie przebiega ta granica prywatności w moim podcaście. Słuchajcie, nie wszystko da się powiedzieć do mikrofonu, nie wszystko da się opublikować w internecie w taki prosty sposób. Niektóre rzeczy są bardzo świeże, intymne, bardzo intymne. I właśnie to jest to, o czym zacząłem mówić o patronach, że potem mam tych patronów, że jest to taka bezpieczniejsza przestrzeń.

Nie każdy tam będzie. Myślę, że to będzie też bardzo małe grono ludzi, którzy będą mieli do tego wgląd, którzy będą mieli do tego dostęp I z którymi będę się mógł dzielić moimi najtrudniejszymi rzeczami, najtrudniejszymi danymi, najtrudniejszymi przemyśleniami, analizami moimi, ale też I Na przykład Stefana, który będzie potrafił na podstawie moich danych, błędów I tego co mi się uda powiedzieć mi co dalej, co mam robić, czego nie robić, ochrzanić mnie za coś. Często to są rzeczy trudne I myślę, że Patroni będą mieli do tego większy dostęp niż wszyscy inni. To też ważne, że Patron to nie jest taki typowy paywall, tylko jest to miejsce, gdzie mogę być bardziej sobą. To też jest taki wskaźnik dla mnie tego, czy to co tworzę, Wam się podoba, czy chcecie to wspierać, czy chcecie mi w tym pomóc, czy chcecie to obserwować. Być może, czy chcecie to przenieść w całości lub w pewnych elementach do własnego życia? Czy chcecie osiągać te same rzeczy, które ja osiągam? Czy chcecie przejść tak magiczne życie, jakie przechodzę ja? Muszę przyznać, że uważam siebie za ogromnego szczęściarza, ale nie dlatego, że mam szczęście w życiu, takie zewnętrzne szczęście, tylko dlatego, że udało mi się to szczęście wypracować, nauczyć się bycia szczęśliwym. Jeżeli Wam ta droga się podoba, jeżeli też chcecie coś takiego osiągnąć, zobaczcie jak ja to osiągnąłem. No to Patreon jest miejscem, do którego możecie sięgnąć, do którego możecie wejść, wesprzeć moje działania I zobaczyć dokładniej, jeszcze dokładniej, jak to zrobiłem.

Patreon będzie też chyba takim miejscem dla mnie, myślę sobie w tej chwili przynajmniej, budowania relacji z ludźmi, ponieważ blog, podcast, mikroblog, te wszystkie elementy są bardzo jednostronne. Są to rzeczy, o których będę mówił, rzeczy, którymi się będę dzielił, ale nie mam takiego miejsca I nie chcę chyba tworzyć takiego miejsca normalnego, publicznego wymiany Myśli, wymiany zdania z ludźmi, z innymi z wami, z słuchaczami, z czytelnikami. I właśnie Patreon ma być chyba takim miejscem, w którym będę mógł te relacje budować. Ale tylko z ludźmi, którzy rozumieją co robię, wspierają to, popierają to, więc będzie to też taki naturalny filtr do tego, żeby tam były tylko osoby, które chcą obserwować to co buduję. Być może budować to samo, być może pomóc mi w budowaniu tego co buduję, może dać pewne wskazówki, ale już takie osoby, które są mocno nastawione na ten mój temat I na tą moją przemianę I będą chciały mi w tym pomóc, właśnie zostają z patronami. I dochodzę w tej chwili do momentu mojego ostatniego punktu w notatkach. Dziesiąty punkt. Czyli co czuję teraz na koniec.

Czy warto było sięgnąć po mikrofon I nagrać ten spływ myśli. Ponieważ pomimo notatek, które mam tutaj przygotowane, czuję, że ten podcast jest jeszcze mocno chaotyczny, nieuporządkowany, ale też wiem, że jest wstępem. Jest pierwszym odcinkiem, pierwszym od dawna, a być może pierwszym w ogóle, który jest tym, czym ma być, tym czym powinien być od początku, ale do czego musiałem bardzo mocno dojrzeć I który wymagał czasu. I mogę powiedzieć, że czuję ulgę, że powiedziałem to wszystko, co chciałem powiedzieć na głos, zebrałem, uporządkowałem te wszystkie myśli, które krążyły mi po głowie od dawna. No I pojawia mi się w głowie takie naturalne pytanie, czy wytrwam w tym projekcie, w projekcie podcastu, no bo projekt 365 dni, o którym powiedziałem, jest to coś, co się już dzieje. Minął ponad miesiąc od kiedy zacząłem ten projekt. Wiem, że mi to bardzo pomaga, bardzo mi to służy. Nie jest to robione dla kogoś, jest to robione dla mnie, więc efekty są.

Nie liczę tutaj na kliki, bo kiedyś coś podobnego próbowałem robić w mediach społecznościowych, ale z uwagi na to, że robiłem to niewłaściwie, zainteresowanie ludzi było niewielkie, więc szybko przerwałem. To też była taka lekcja dla mnie, żeby nie robić takich rzeczy publicznie, tylko robić takie rzeczy najpierw dla mnie, a dopiero później ewentualnie dzielić się efektami. Ten sposób Widzę, że teraz działa. Już ponad 30 dni tworzę moje fajne życie. Fajne życie tworzę już od dawna. Prowadzę ten projekt. 365 dni fajnego życia. Tworzę gablotę, tworzę ocenę każdego dnia.

To działa, funkcjonuje, przynosi efekty. Czy wytrwam w projekcie podcastu? Jeżeli słuchasz tego odcinka to pewnie tak, ponieważ powiedziałem sobie, że Zanim opublikuję ten pierwszy, ósmy, ale pierwszy odcinek podcastu Fajne Życie, nagram jeszcze przynajmniej 2, po to żeby wiedzieć, czy to o czym chcę mówić, to o czym chcę Wam opowiadać, czy to ma sens dla mnie. Nie będę sprawdzał, czy ten odcinek zostanie odsłuchany odpowiednią ilość razy, tylko zobaczę, czy dla mnie ten podcast ma sens, czy chcę to kontynuować, czy będę miał o czym mówić. Więc jeżeli słuchasz tego odcinka, To znaczy, że na horyzoncie jest już przynajmniej 1, 2 odcinki kolejne I ten projekt się zaczyna udawać, zaczyna się dziać, zaczyna się toczyć. I muszę Wam powiedzieć, że pomimo takiej niepewności, którą czułem na początku nagrywania tego odcinka, teraz czuję radość. Radość z tego pierwszego kroku. Cieszę się, że go wykonałem, że chwyciłem za mikrofon I że nagrywam. Także chyba mogę powiedzieć, że był to dzień pierwszy podcastu Fajne Życie.

Do usłyszenia.

sobota, 06.09.2025

Koniec roku 2025
Koniec

czwartek, 01.08.2024

Z radością witam Cię w newsletterze 🗞️ Co słychać? – miejscu, w którym raz na jakiś czas (w tej chwili planuję nie częściej niż raz w miesiącu) będę dzielił się z Tobą aktualizacjami, najnowszymi wydarzeniami z drogi do fajnego życia oraz inspirującymi i praktycznymi przemyśleniami związanymi z tematyką mojego bloga. Treści będą krótkie, w formie drobnych aktualizacji, zapowiedzi, przypomnień i powiadomień.

Celem tego newslettera jest uporządkowanie mojej codzienności, krótkie update’y oraz dostarczenie Ci wartościowych treści, które nie zawsze mieszczą się w długich artykułach na blogu. W ten sposób będę mógł na bieżąco opowiadać o wszystkich ciekawych rzeczach, które robię, ale o których jeszcze nie miałem okazji napisać bardziej szczegółowo. Będę także informował o opublikowanych artykułach – które nie zawsze przychodzą do Ciebie w formie osobnego newslettera.

Znajdziesz tu zapowiedzi i podsumowania moich nowych projektów – tych większych, jak i tych całkiem małych, refleksje na temat dążenia do fajnego życia oraz praktyczne wskazówki dotyczące prowadzenia dziennika. Czasem wrócę do tematów poruszanych na blogu, rozwijając je i pokazując, jak idą moje postępy. Mam nadzieję, że będziesz śledził, śledziła moje zmagania i czerpał, czerpała z nich inspirację do poeksperymentowania i poprawiania własnego życia.

dwa tygodnie bez diety (z pudełka)

Choć nie zdążyłem na blogu jeszcze napisać o mojej przygodzie z dietą pudełkową (z której korzystam od półtora roku!), to już wyciągam z niej ważne wnioski i zaczynam eksperymentować ze zmianami. Aktualnie kończy się okres mojej dwutygodniowej, zaplanowanej przerwy od „pudełek”. Pierwsza tak długa przerwa, od kiedy zacząłem jadać w ten sposób. I oczywiście mam garść nowych przemyśleń. Chyba zbliża się moment, w którym dość szczegółowo będę mógł napisać o mojej przygodzie z dietą pudełkową, oraz tym, czy dwutygodniowa przerwa od niej sprawiła, że będę ją kontynuował, czy raczej rezygnował. Może masz jakieś pytania związane z życiem na diecie pudełkowej? Z przyjemnością na nie odpowiem w artykule, ktory tworzę, także śmiało pisz!

spanie na podłodze

Skoro już jesteśmy przy eksperymentach, dwa tygodnie temu porzuciłem wygodne i mięciutkie łóżko i postanowiłem zacząć sypiać na podłodze, a konkretnie na cienkiej macie do jogi.

Pierwsza noc była dziwna, ale potem…… no cóż, zostawię to na osobny artykuł. W każdym razie eksperyment trwa, a ja dalej każdego wieczoru kładę się spać na podłodze. Mały spoiler: jest dobrze.

spotify na dłużej

nawiązując do listu:

Z przyjemnością donoszę, że mój inny, mały eksperyment, z przejściem do Spotify, okazał się całkiem sporym sukcesem. Choć miał on trwać pełne trzy miesiące, to po kilkunastu dniach już wiedziałem, że to strzał w dziesiątkę. Co ciekawe, uwolnienie się od Apple Music sprawiło, że przetestowałem też kilka innych rozwiązań, w tym na przykład YouTube Music, do którego dostęp posiadam z racji subskrypcji YouTube Premium (YouTube bez reklam) – a który okazał się bardzo ciekawym serwisem do streamowania muzyki! Jego ogromną zaletą jest niewątpliwie powiększona o treści z całego YouTube’a baza muzyki. Znalazłem tam więc sporo utworów, których na próżno szukać w Spotify, czy Apple Music. Jednak aktualnie, zauroczony ekosystemem, fajnym wyglądem i wspaniałymi rekomendacjami, zostaję ze Spotify.

moje trzy podcasty

Ach, ubolewam na tym, że w tym roku tak bardzo zaniedbałem moje podcasty. Szczególnie że przecież uwielbiam je nagrywać! Ostatnio wydarzyło się jednak coś, co sprawiło, że musiałem na nowo je przemyśleć i podjąć jakieś decyzje z nimi związane. Brytyjski serwis, którego używałem do przechowywania plików moich podcastów (hostowania), ogłosił, że z końcem sierpnia kończy swoją działalność i, krótko mówiąc, mam się wynosić. Stanąłem więc przed decyzją: co dalej? Po krótkim przemyśleniu sytuacji, zakasałem rękawy i przeniosłem wszystkie moje trzy audycje do… Spotify. Jak ładnie to wpisuje się w moją filozofię korzystania z jak najmniejszej liczby narzędzi 🙂.

Od Twojej strony – słuchacza – nie wiele się zmieniło, wszystkie zmiany dzieją się pod maską, jednak ten moment sprawił, że musiałem na nowo przemyśleć to, czy i jak chcę nagrywać nowe odcinki. Mam nadzieję, że nie zapomniałaś, nie zapomniałeś jeszcze mojego głosu. A jeżeli tak – postaram się Ci go niebawem przypomnieć.

https://wasfine.life/tag/podcasty

system produktywności w ciągłej (prze)budowie

Temat idealny na 🐽 PiG Podcast. Ciągłe zmiany i poszukiwania – tak mniej więcej od lat wygląda moja przygoda z budowaniem systemu produktywności. Czuję jednak, że w końcu udało mi się zbudować coś trwałego i działającego. Coś, co spełnia moje oczekiwania i – mam nadzieję – zostanie ze mną na dłużej.

Od dawna jestem zwolennikiem aplikacji do tak zwanego „ogarniania życia” i staram się, jak tylko mogę, ograniczyć do jednej tylko aplikacji (do zadań, artykułów, dziennika, notatek, list, przypomnień, rachunków itd.). Próbowałem kiedyś wdrożyć to w aplikacji Evernote, próbowałem też z OneNote, Moleskine Journey, Logseq, NotePlan, Reflect Notes i wieloma innymi. Dzisiaj moją bazę wiedzy, dziennik, zadania, listy zakupów, przemyślenia i artykuły do bloga trzymam w aplikacji Craft – i nie planuję (na razie) zmian w tym zakresie. Choć nie jest to aplikacja idealna (bo i takiej nie ma), to jednak rozwiązuje ona najwięcej najważniejszych dla mnie problemów z systemem produktywności. W końcu czuję się jak w domu. Jednak to zasługa nie (tylko) samej aplikacji, ale też systemu, który udało mi się wdrożyć i z którego korzystam. A ten znalazłem w kursie…… chyba zostawię to jednak na osobny artykuł (albo podcast).

znalezione w notesie

Skoro już wspomniałem o moim systemie produktywności (w którym zapisuję wszystko, co dla mnie cenne), to chciałbym się podzielić z Tobą jednym z fajnych zapisków, jaki w nim ostatnio znalazłem. Dotyczy postępów, rezultatów i efektów (tak przynajmniej otagowalem sobie tę myśl w moim notesie):

Trzy powody, dla których nie widzisz rezultatów (jeszcze)
1. Jest za wcześnie
2. Podejmujesz niewłaściwe działania
3. Nie robisz tego, co mówisz lub myślisz, że robisz (jesteś rozproszony w momencie działania lub nie pojawiasz się konsekwentnie)
Jeśli 1: wtedy to kwestia cierpliwości. Nie rezygnuj.
Jeśli 2: wtedy to kwestia strategii. Wypróbuj coś nowego i zmierz swoje wyniki.
Jeśli 3: wtedy to kwestia koncentracji. Śledź swoje działania i nie ulegaj rozproszeniom.

Mnie dało do myślenia. A Tobie?

samochód

Muszę też opowiedzieć Ci o jeszcze jednym eksperymencie, jaki sobie kilka miesięcy temu zafundowałem – choć wcale nie był zaplanowany. Mogę nazwać go bardzo prosto: 100 dni bez samochodu (o! Tak pewnie nazwę artykuł na ten temat na blogu). Jak zapewne się domyślasz, na ponad 3 miesiące z mojego życia zniknął samochód – trochę z nie mojego wyboru, ale jednak. Jednocześnie praktycznie każdego dnia pokonywałem nie mniej niż 100 km – mój test totalnie nie miałby sensu, gdybym przesiedział ten okres w domu. Mam garść przemyśleń i na ten temat. Eksperyment się jednak zakończył i znalazłem sobie swój nowy, ulubiony samochodzik.

Również i zmiana w tę stronę dała mi bardzo dużo do myślenia, doprowadziła do bardzo zaskakujących i nieoczywistych wniosków na temat codziennego poruszania się po mieście. Jednym z nich jest to, że samochód nie jest totalnie potrzebny do szczęścia i potrafi być niezłym gwoździem do trumny. Z drugiej jednak strony, potrafi dać wiele radości i być pomocnym narzędziem. Musiałem jednak na kilka miesięcy pożyć bez niego, by do tych wniosków dojść. Ciekawe było też spojrzenie społeczeństwa (a więc po prostu innych ludzi) na osobę, która przez lata poruszała się samochodem, a nagle przestała. Poza tym chyba znalazłem swoją odpowiedź na pytanie, czy samochód jest mi potrzebny do szczęścia. Jesteś zainteresowany, zainteresowana artykułem na ten temat?

na obiad maczek?

Taki oto horror wpadł mi w łapki na Instagramie – na mnie działa i przypomina o dokonywaniu właściwych wyborów. Każdego dnia. Materiał obowiązkowy, niezależnie od tego, ile masz lat.

na imię mu Boguś

nawiązując do listu:

Uwaga, po raz kolejny będzie o odkurzaczach. Wygląda na to, że są one ważną częścią fajnego życia 😄. Chciałbym tylko zawiadomić, że (już kilka miesięcy temu) kupiłem sobie odkurzacz… A skoro napisałem kiedyś wpis o odkurzaczu (o dziwo, tak pozytywnie przez Was przyjęty), to pomyślałem, że warto napisać mały update na ten temat. A więc mój stary (choć przecież całkiem młody) odkurzacz, zastąpił Boguś – automatyczny, sprytny robocik sprzątający, w którym jestem całkowicie zakochany. Uwielbiam nasze wspólne sprzątania i porządek, jaki po nich (nas) jest w domu!

po prostu uwielbiam…

Stworzyłem na micro blogu wątek, w którym wypisuję rzeczy, które lubię (uwielbiam!) w moim życiu, taki mój 📗 dziennik wdzięczności.

Dziennik ten prowadzę również na Bluesky.

fajna muzyka 🎵 na sierpień

🗞️ Co słychać? będzie też miejscem, w którym będę podrzucał link do nowej playlisty z fajną muzyką na kolejny miesiąc (mój📗 dziennik muzyczny). Łap więc poniżej link do sierpniowej playlisty – być może jeszcze pustej, jeżeli czytasz ten newsletter wcześnie rano. Myślę jednak, że szybko się zapewni 😊

do następnego razu!

Ach! Całkiem długi wyszedł mi ten numer 🗞️ Co słychać?, jednak to tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że takie właśnie podsumowania są mi potrzebne. W końcu to kolejny rodzaj mojego własnego 📗 dziennika, którym mogę się z Tobą dzielić i do którego prowadzenia również Ciebie zachęcam.

Koniec

niedziela, 03.03.2024

Jak dobrze jest obudzić się w niedzielę rano i zobaczyć za oknem piękne słoneczko. Wiosna musi być już bardzo blisko, nadchodzą przyjemne, cieplutkie miesiące. Uwielbiam w takie dni pootwierać z samego ran okna w mieszkaniu i delektować się wpadającym przez nie świeżutkim, rześkim powietrzem. Dzięki temu moje poranki nabierają kolorów, pisanie w dzienniku sprawia jeszcze więcej przyjemności, a poranna kawa smakuje sto razy lepiej. Oczami wyobraźni wracam już do mojego letniego nawyku siadania rano na balkonie z książką i kubkiem mlecznego napoju.

Moje poranki zmieniają się dość często, ewoluują i rozwijają się razem ze mną. Nie zmienia się jedno – to cały czas jest moją najważniejszą porą dnia.

Jest jeszcze jeden powód, dla którego dzisiejszy poranek wprawia mnie w bardzo dobry humor. Otóż po wielu miesiącach pracy (i jeszcze dłuższej przerwie), opublikowałem dzisiaj nowy odcinek podcastu fajne życie. W totalnie nowej formie. I – oczywiście – jestem mega ciekawy, czy przypadnie Wam ona do gustu.

W ostatnich miesiącach sporo pozmieniałem na moim blogu. Dość intensywnie myślałem o tym, jaki chcę, aby był jego cel. Znalazłem swoją drogę, wartości, jakie chcę Wam tu przekazać. Odkryłem też, co sprawia, że mogę cieszyć się życiem, co sprawia, że każdego dnia staje się ono jeszcze bardziej fajne. Narzędziem, które prowadzi mnie do lepszego dogadania się z codziennością, jest dziennik. To właśnie dzięki niemu udaje mi się rozwiązywać największe problemy, podejmować najtrudniejsze decyzje, czy spełniać najskrytsze marzenia. Zresztą, mój dziennik pomógł mi również zrozumieć, że to właśnie on jest tym cudownym narzędziem, które na co dzień mi pomaga. Dlatego też cały mój blog kręci się wokół prowadzenia dziennika. Pomijam już fakt, że i sam blog tym dziennikiem dla mnie jest.

Postanowiłem jednak iść dalej, wyjść poza słowo pisane. Dlatego też, po kilku latach przerwy, wracam do Was z podcastem fajne życie – który staje się niejako pomocą, do tego, aby pomóc i Tobie prowadzić dziennik. Ba, byśmy prowadzili go wspólnie. Możesz posłuchać już najnowszego odcinka, w którym skupiam się na porankach.

Jednak odcinek podcastu to nie wszystko, co dla Ciebie przygotowałem. Jeżeli należysz do grona osób wspierających mojego bloga w ramach planów 🪽 Niebieski albo 🪶 Papierowy ptak, otrzymasz dzisiaj dostęp do dwóch materiałów dodatkowych:

  • Po pierwsze, przygotowaną przeze mnie, kilkustronicową Kartę Dziennika (🍯) do odcinka podcastu w formacie PDF, do pobrania i uzupełnienia – czy to w postaci wydrukowanej – jeżeli taką preferujesz, czy też elektronicznej, ponieważ dokument ten jest tak przygotowany, abyś mógł, mogła go wypełnić, na przykład na swoim komputerze. Jest to Karta Dziennika, z dodatkowymi treściami i siedmioma pytaniami uzupełniającymi do tematu odcinka. Siedem pytań, na siedem dni – a całość będzie Twoją kompletną odpowiedzią na pytanie główne.
  • Drugi to mój prywatny dziennik (🪲), moja odpowiedź na pytanie z odcinka podcastu, która – mam nadzieję – będzie dla Ciebie świetnym przykładem tego, jak prowadzenie dziennika może pomóc w rozwoju osobistym i lepszym poznaniu siebie.

Oczywiście, aby wysłuchać samego podcastu, nie musisz wspierać mojego bloga, wystarczy, że jesteś moim 🐦 Wróbelkiem, a więc otrzymujesz ten newsletter.

To co? Chcesz posłuchać najnowszego odcinka podcastu fajne życie? Znajdziesz go w swojej aplikacji do słuchania podcastów w smartfonie, na Spotify, albo na moim blogu, o tutaj:

I nie zapomnij dać mi znać, czy formuła tego podcastu przypadła Ci do gustu. Planuję, abyś coraz częściej mógł, mogła nie tylko czytać, ale i słuchać o dążeniu do fajnego życia.

Cześć!

Koniec roku 2024
Koniec

niedziela, 26.11.2023

Gdy w czerwcu 2020 roku publikowaliśmy z Piotrem pierwszy odcinek 🐽 PiG Podcastu, miałem dość mocno mieszane uczucia. Z jednej strony wiedziałem, że zaczynamy piękną przygodę i ruszamy z mega fajnym projektem, ale z drugiej strony czułem, że będzie wymagało to sporo wysiłku i całość nie będzie prosta do ogarnięcia. Przez trzy lata udało nam się nagrać kilkadziesiąt świetnych odcinków, wielokrotnie pokonując przeróżne bariery w naszych głowach, jednocześnie wspaniale się przy tym bawiąc. Przez te kilka lat wielokrotnie rozmawialiśmy o notowaniu, książkach,pasjach, priorytetach, prowadzeniu dziennika, czy samym wychodzeniu ze strefy komfortu. Mieliśmy kilku gości, setki patentów oraz wiele zagadek, które próbowaliśmy rozwikłać.

Z czasem jednak okazało się, że – chcąc nie tylko utrzymać jak najlepszą jakość nagrań, ale i stale rozwijać naszą audycję – 🐽 PiG Podcast zabiera nam coraz więcej czasu. Jak każdy tego typu projekt, tak i ten wymagał poświęceń. I, choć na początku tego roku, jeszcze udawało nam się im sprostać, to ostatnie wakacje, a potem nowy, wrześniowy sezon sprawiły, że zsynchronizowanie naszych kalendarzy stawało się coraz trudniejszym zadaniem. Krótko mówiąc, nie mogliśmy się zgrać, by nagrać kolejny odcinek. Nie mówiąc już o planowaniu dalszego rozwoju naszej audycji.

Ach, właśnie – o tym możesz nie wiedzieć: przygotowanie audycji, takiej jak 🐽 PiG Podcast, to nie tylko same spotkania, podczas których nagrywamy, ale cała masa różnych innych działań, dzięki którym takie nagranie możemy przeprowadzić, a następnie opublikować. Przygotowanie godzinnego odcinka, często wymagało od nas wielu (kilku, a nawet kilkunastu) godzin pracy. Po pierwsze – wymyślenie tematu. Już samo to wymaga przejrzenia notatek z wcześniejszych nagrań, przemyślenie, o czym warto porozmawiać i najczęściej kilku (tekstowych) rozmów przez jakiś komunikator, aby taki potencjalny temat przegadać. Gdy już udawało nam się dojść do porozumienia w sprawie tematu, mogliśmy startować z właściwymi przygotowaniami. Na podstawie dotychczasowych rozmów, każdy z nas przygotowywał sobie, w formie punktów, jak wyobraża sobie odcinek na wybrany temat, jak chciałby go omówić, czego oczekuje od drugiej strony. Następnie mogliśmy umawiać nasze spotkanie… przygotowawcze. Dopiero po kilku pierwszych nagranych odcinkach zrozumieliśmy, że takie wcześniejsze, robocze spotkania, są mega potrzebne. Podczas nich nie tylko wymienialiśmy się notatkami na dany temat, ale tworzyliśmy dokładny plan odcinka. Choć zawsze zostawiliśmy sporą część rzeczy niedomówioną (by podcast nie był tylko odczytaniem gotowego scenariusza), to obydwaj lubiliśmy mieć ogólny zarys naszej rozmowy, wypisane patenty, którymi podzielimy się w trakcie nagrania, czy źródła, które chcemy dorzucić do notatek. Przygotowywaliśmy to w formie współdzielonego dokumentu w Dokumentach Google. I taki dokument do jednego odcinka miał często i kilka stron, a jego przygotowanie pochłaniało nam całkiem sporo czasu i wysiłku. Jednak obydwaj wiedzieliśmy, że odpowiednie przygotowanie jest wręcz niezbędne – inaczej nie tylko nasi słuchacze będą niezadowoleni, ale i my sami będziemy czuli niedosyt. Zresztą, raz, czy dwa, zdarzyło nam się nagrywać ponownie cały odcinek, ponieważ uznaliśmy, że przygotowana za pierwszym razem treść jest niewystarczająca. Albo raczej, nie przygotowaliśmy się odpowiednio dobrze do nagrania za pierwszym razem.

Potem przychodziło ustalenie terminu samego nagrania odcinka. I to zawsze było największym wyzywaniem. Dotychczasowe działania mogliśmy nie tylko wciskać pomiędzy różne inne, codzienne zadania, ale mogliśmy też dzielić je na niezbyt długie bloki i mnożyć tak długo, aż uznamy, że jesteśmy odpowiednio przygotowani. Z samym nagraniem było już inaczej. Tu nie tylko musieliśmy wygospodarować minimum półtorej godziny (zakładając, że sam odcinek nie przekroczy 60 minut), ale musiał to też być taki moment naszego dnia, abyśmy nie byli zbyt zmęczeni oraz by przez cały czas spotkania nic nam nie przeszkadzało. I to, muszę przyznać, było najtrudniejsze. Były okresy, gdy spotykaliśmy się w weekendy, ale i bywały miesiące, w których nagrywaliśmy w środku tygodnia bardzo wcześnie rano – zazwyczaj o 5:00, przed rozpoczęciem naszych normalnych dni.

I jeżeli myślisz, że przeprowadzenie samego nagrania kończy proces przygotowania odcinka – to mocno się mylisz. Jesteśmy dopiero w połowie! Podczas spotkań, każdy z nas nagrywał na swoim urządzeniu osoby plik z dźwiękiem. Po skończeniu nagrywania Piotrek przesyłał swój plik z nagraniem do mnie i przystępowaliśmy do właściwego opracowania odcinka. On przygotowywał nowy wpis na stronie www podcastu, tworzył odpowiedni link, dodawał wstęp, wymyślał opis, spisywał wszystkie linki i notatki, dodawał słowa kluczowe, przygotowywał wpis na naszego pig-podcastowego facebooka. Ja, z kolei, brałem obydwa pliki z nagranym dźwiękiem – mój i Piotrka – i sklejałem je w jedną całość, wycinając po drodze nasze pomyłki i tyle „yyyy”, „eee”, „mmm”, ile mi się dało. Opracowanie godzinnego nagrania zajmowało mi w ten sposób mniej więcej dwie godziny, a więc potrzebowałem dwa razy więcej czasu, niż trwał sam odcinek. I to zakładając, że nie było potrzeba jakiś większych kombinacji przy montowaniu całości. Jak widzisz, mieliśmy obydwaj całkiem sporo pracy z przygotowaniem każdego, nawet takiego malutkiego, tyciusiego odcinka naszej audycji.

I gdy już obydwaj wykonaliśmy nasze zadania – odcinek mógł zostać opublikowany. Pewnie myślisz, że teraz to już koniec pracy? Nie, nie, nic podobnego. Fajnie by było jeszcze opowiedzieć o kolejnym odcinku na naszych blogach, może w newsletterze, w naszych mediach społecznościowych – to kolejne kawałki czasu, które musieliśmy znaleźć dla naszej audycji.

Podsumowując: sporo przy tym pracy.

I choć obydwaj ją uwielbialiśmy, to jednak nie zawsze mieliśmy na nią tyle czasu, ile potrzeba i ile byśmy chcieli mieć. 2023 rok brutalnie pozmieniał nasze kalendarze i o ile jeszcze udawało się wykonywać wszystkie działania poboczne, związane z przygotowaniem odcinków, to niestety nie udawało nam się wygospodarować wspólnych terminów do przeprowadzenia samego nagrania. I sytuacja taka trwała aż do początku listopada tego roku. Wtedy też powiedzieliśmy sobie, że trzeba podjąć jakieś decyzje. Albo-albo. Jeżeli chcemy wspólnie prowadzić dalej podcast, musimy się zmobilizować i stanąć na rzęsach, bo powrócić do nagrywania… albo sobie odpuścić. Daliśmy sobie kilka dni na przemyślenia i po tym czasie wróciliśmy z podjętymi decyzjami. Piotrek – po szczerej dyskusji z samym sobą – uznał, że nie uda mu się wygospodarować czasu na kolejne nagrania, ja za to podjąłem decyzję, że chcę dalej nagrywać.

I tak oto nagraliśmy ostatni wspólny odcinek i każdy kolejny będzie już przygotowywany bez Piotrka na pokładzie. Co z tego wyjdzie? Jeszcze nie wiem. Mam jednak nadzieję, że ten nowy początek 🐽 PiG Podcastu, będzie jednocześnie otwarciem mega fajnych drzwi. Moja notatka z pomysłami na kolejne odcinki, na rozwój tej audycji, na interakcję z Wami – słuchaczami – jest wypełniona po brzegi. Właściwie to pomysłów mam więcej, niż będę w stanie w najbliższym czasie zrealizować. Jednak podejmuję to wyzwanie! 🙂

Nagrywanie podcastów sprawia mi ogromną frajdę. Chcę więc to dalej robić. 🐽 PiG Podcast czekają jednak zmiany – mam nadzieję, że z perspektywy czasu, okażą się to zmiany na lepsze.

Jedną z nich będzie możliwość Twojego uczestnictwa w tej audycji!

Tematem kolejnego odcinka będą: produktywne prezenty! Postanowiłem pomóc Świętemu Mikołajowi i stworzyć listę prezentów, która będzie kręciła się wokół tematu produktywności. I w tym miejscu pojawia się możliwość Twojego udziału w odcinku 🙂. Jeżeli masz fajne, być może kreatywne, a może i mocno oczywiste i proste pomysły na prezenty, które są związane z tematem produktywności – opowiedz mi o tym! Mam już przygotowaną listę z rzeczami, które mogą być ciekawymi podpowiedziami przy zakupach świątecznych, ale chciałbym też dowiedzieć się, jakie są Twoje pomysły. I oczywiście wykorzystać je w kolejnym 🐽 PiG Podcaście. Będzie to pierwszy odcinek, który będę nagrywał bez Piotra i trochę się stresuję tą nową formą 😉. Dlatego Twoje pomysły będą dla mnie bardzo cennym wsparciem.

Co Ty na to?

Swój pomysł możesz nagrać za pomocą specjalnego formularza dostępnego na stronie pigpodcast.pl/nagraj – wystarczy, że wejdziesz w to miejsce z telefonu komórkowego albo komputera z mikrofonem, klikniesz „start recording” i nagrasz swój pomysł. Będzie mi miło, jeżeli dodasz też kilka słów więcej, na przykład, dlaczego ten pomysł na prezent jest wg Ciebie fajny i będzie pasował osobie, która lubi tematy związane z produktywnością, możesz również powiedzieć kilka słów o sobie, jak się nazywasz lub czym się zajmujesz. Nagranie to może pojawić się później w samej audycji. Jeżeli masz fajny pomysł na prezent, a nie chcesz nagrywać swojego głosu, możesz napisać komentarz – klikając przycisk „comment” poniżej tego listu. Liczę na ciekawe prezenty od Ciebie. I mam nadzieję, że uda mi się wykorzystać kilka z nich podczas moich własnych zakupów świątecznych 🙂.

Na koniec, dla tych z Was, którzy nie mieli jeszcze okazji posłuchać 🐽 PiG Podcastu, podrzucę garść informacji o tym, gdzie znajdziesz nowe, ale i wszystkie wcześniejsze odcinki. Po pierwsze, wszystko jest na moim blogu fajne.life w zakładce „więcej -> podcasty” – tu też posłuchasz wszystkich odcinków. Możesz też łatwo dodać audycję do Twojej ulubionej aplikacji, w której słuchasz podcastów, oto specjalne linki: Apple Podcasts, Google Podcasts, Spotify, Pocket Casts, YouTube, RSS.

Ach, nasz ostatni wspólny z Piotrem odcinek dostępny będzie w przyszłym tygodniu, a więc w ostatnich dniach listopada. Ale pewnie jeszcze o tym do Ciebie napiszę 🙂

A tymczasem, do usłyszenia w następnym 🐽 PiG Podcaście!

Koniec

poniedziałek, 03.04.2023

Granica pomiędzy byciem inspirującym i byciem śmiesznym jest często bardzo cienka. Bywa i tak, że jedno i drugie się pokrywa. Jeżeli nie jesteś dokładnie taki sam jak inni w społeczeństwie, wtedy jesteś dziwakiem.

Twoje wybory oceniane są jako niewłaściwe, złe, stajesz się chodzącą pomyłką, albo przynajmniej znakiem zapytania. Ludzi patrzą na Ciebie i zastanawiają się, stukają się w głowę.

Jednak w oczach niektórych, można też czasem zauważyć iskrę inspiracji. Ludzie śmieją się, ale coś do nich dociera, coś zaczynają rozumieć. Czasem nie ma ich dużo – ludzie wolą siedzieć zamknięci w swoich bańkach i nie wystawiać z nich nosa. To bezpieczne. Proste. Dlatego bronią sytuacji, w jakiej się znajdują i nie dopuszczają do siebie myśli, że można inaczej. A można. Wiem to, w końcu często to ja jestem ten „śmieszny”, ten, który czegoś spróbował. I zdarza się, że słyszę: „miałeś rację, można”. I jest to największa nagroda. Nagroda, która daje siłę, aby dalej być śmiesznym. I czasem inspirować.

Koniec roku 2023
Koniec

piątek, 31.12.2021

I jest! 40. odcinek 🐽 PiG Podcastu i nasze kolejne małe święto. Stało się to dla nas taką małą tradycją, że co dziesięć odcinków świętujemy i rozmawiamy o dziewięciu poprzednich. Dopowiadamy, uzupełniamy niektóre z nich, wspominamy wpadki i śmieszne momenty, odpowiadamy na pytania słuchaczy, chwalimy się i zastanawiamy, o czym będzie kolejna dziesiątka. Oczywiście nie zdradzamy wszystkiego, żeby było trochę niespodzianek, ale kolejna porcja 🐽 PiG Podcastu przed nami!

Linki

Tu posłuchasz 🐽 PiG Podcastu

Koniec

środa, 31.03.2021

Olać listy!

listy

Gdy jadę samochodem, często słucham podcastów. Wydaje mi się wtedy, że nie marnuję czasu – odwrotnie do uczucia, które mam, gdy podczas jazdy słucham radia. Jednym z moich ulubionych ostatnio podcastów jest audycja Josha Millburna i Ryana Nicodemusa z bloga The Minimalists. Zresztą cała idea minimalizmu – którą tak szeroko promują Panowie – bardzo mi pasuje i z większością rzeczy, do których Ryan i Josh próbują przekonać – w pełni się zgadzam. Włączyłem sobie jednak dzisiaj kolejny z odcinków ich podcastu, w którym opowiadali o tym, że listy zadań to największe zło tego świata i aby zaznać spokojnego życia wypełnionego minimalizmem, należy wyrzucić je w kosmos. Przekonywali, że są one zazwyczaj listą rzeczy, jakie inni oczekują od nas, a my nie do końca chcemy i powinniśmy robić.

– Łatwo im mówić! – pomyślałem – Cwaniaki, są na etapie, w którym spokojnie mogą sobie wyrzucić wszystkie rzeczy, jakie „muszą” i robić jedynie te, co „chcą”.

Od razu włączyła mi się totalna zazdrość. Wyrzucić listy zadań i robić tylko to, co podpowiada serce – piękna idea, możliwa do wprowadzenia przez nielicznych. Słuchając tamtego odcinka, muszę Ci się przyznać, że lekko się zdenerwowałem na autorów. Wyłączyłem podcast, nie dochodząc nawet do połowy odcinka. Jednak słowa Josha i Ryana siedziały mi w głowie przez cały ten dzień i teraz, podczas pisania do Ciebie – przyszło mi się z nimi zmierzyć.

Domyślam się, że podcast, którego zacząłem słuchać, jest skonstruowany tak, że Panowie najpierw wygłaszają swoją kontrowersyjną tezę (tę, która mnie wzburzyła!), będącą jednocześnie założeniem idealnego świata, potem wyjaśniają, co dokładnie mieli na myśli i jak to ma się do normalnych ludzi, a potem jeszcze łagodzą najbardziej kontrowersyjne momenty i spłaszczają całość, aby normalny człowiek mógł zastosować ich rady. Tak przynajmniej w mojej głowie wygląda ten odcinek. Czy tak faktycznie jest? Nie wiem, ponieważ tak jak już napisałem – wyłączyłem go jeszcze na początku, gdy Panowie zaczęli opowiadać o TYM idealnym świecie bez zobowiązań i list. Z pewnością będę musiał powrócić i dosłuchać

Teraz piszę do Ciebie, bazując jedynie na początku podcastu i moich przemyśleniach z nim związanych. I chyba dobrze wyszło – mogłem sobie po swojemu przemyśleć cały temat i za chwilę, będę mógł porównać moje przemyślania z tym, co Josh i Ryan mają na ten temat do powiedzenia. A wymyśliłem ostatecznie, że… zdenerwowałem się tak, ponieważ ja chyba też nie lubię list zadań. W ogóle nie lubię samego założenia, że coś „muszę” zrobić. Ha! Fajnie brzmi, prawda? 🙂 System produktywności, o którym wiele razy wspominałem i którego perfekcyjnej wersji od tak dawna szukam dla siebie, jest mi potrzebny, ponieważ mam całkiem dużą liczbę rzeczy, które inni ode mnie wymagają. Dokładnie tak jak Panowie powiedzieli! Muszę regularnie płacić rachunki, kredyty (lista z zadaniami z elektrowni, banku itd.), wykonywać zadania moich klientów (lista z zadaniami w pracy), tworzyć nowe rzeczy na bloga (kolejna lista), lista z moimi wymaganiami wobec samego siebie itd. Całkiem sporo tych list bym nazbierał.

I przez ostatnie godziny, zastanawiam się, jak wyglądałby mój idealny świat. Czy te listy byłyby mocno rozbudowane, ale bez najmniejszego problemu, dawałbym radę wykonać wszystkie zadania z nich? Czy mój idealny świat bazuje na założeniu, że idealny system produktywności, pozwala obsługiwać niewiarygodne ilości projektów – z pracy, bloga, domu?

A może właśnie w tym idealnym świecie, wcale nie potrzeba list? A idealny system produktywności to jedynie kartka papieru, którą uzupełnia się z samego rana rzeczami, które danego dnia warto zrobić? A może nawet i to nie?

Dochodzę do wniosku, że moje wzburzenie, na odcinek The Minimalists wynika z faktu, że doskonale zdaję sobie sprawę, że Panowie mają rację. Tak wygląda mój idealny świat, nie ma w nim listy zadań – nie potrzebuję jej tam. Wiem jednak, że osiągnięcie takiego stanu będzie niezwykle trudne. Nie niemożliwe! Ale jednak trudne.

Choć w pierwszej chwili sobie tego nie uświadomiłem, moja złość wynikała z tego, że chciałbym być na tym etapie co Josh i Ryan. W gruncie rzeczy to oni mają rację. Chyba jestem już gotowy, aby do końca przesłuchać rozmowę Josha i Ryana. Być może w dalszej części odcinka zdradzają jak osiągnąć ten wspaniały stan, o którym opowiedzieli mi na początku.

ps. O Minimalizmie i Panach z The Minimalists, rozmawialiśmy z Piotrem w jednym z odcinków 🐽 PiG Podcastu. Zachęcam Cię do przesłuchania.

Koniec roku 2021
Koniec

środa, 15.07.2020

I am Jeff Perry

artykuł

Obserwuję w Internecie wiele osób, i chciałbym Wam dzisiaj opowiedzieć o jednej z nich: poznajcie Jeffa Perry’ego – czasem blogera, czasem podcastera, człowieka, który swoim niezdecydowaniem, wątpliwościami i brakiem konsekwencji, uczy mnie do czego prowadzi brak wizji życiowej. Jeffa odnalazłem kilka lat temu – choć będzie to raczej bliżej dwóch lat niż pięciu – w momencie, gdy w wyszukiwarce podcastów Apple wpisałem słowo „iPad”. Szukałem podcastów, dzięki którym mógłbym lepiej poznać mój ulubiony tablet od Apple, nie bez znaczenia był też fakt, że zwyczajnie lubię słuchać audycji technologicznych. Jako jedna z opcji wyskoczyła mi wtedy niebieska okładka podcastu A Slab of Glass, w którym Jeff, razem z Chrissem Laweley’em opowiadali jak w swoim życiu wykorzystują iPady. Dokładnie tego szukałem, choć rozmowy Panów nie od razu przypadły mi do gustu. Postanowiłem jednak dodać nowy tytuł do mojej listy zasubskrybowanych audycji, w końcu Panowie omawiali temat ktory tak lubię. Rozmawiali jak używają iPadów jako swoich głównych komputerów, o produktywności związanej z pracą na tablecie, o aplikacjach, sprzęcie, akcesoriach. I wszystko było fajnie, pięknie, do czasu aż pewnego dnia zobaczyłem wiadomość Jeffa na Twitterze, że… pozbył się swojego iPada. 

Swoją decyzję uzasadnił tym, że od dawna i tak go nie używał, a tak na prawdę to chyba nawet za bardzo go nie lubił… 

(😳) „Wow! Dziwne!” – pomyślałem. „Bardzo dziwne!”

Panowie na szczęście postanowili dalej nagrywać podcast, przekształcając go w show o tematyce z pogranicza produktywności, aplikacji z iPadów, iPhonów i Maców. Podcast zaczął się naturalnie zmieniać – co było nieuniknione po decyzji Jeffa, ja jednak nadal widziałem w nim jakąś wartość, wciąż lubiłem słuchać tych rozmów, choć pojawiały się one coraz bardziej nieregularnie. Chris, drugi z prowadzących, jest totalnym przeciwieństwem Jeffa. Zagorzały fan pracy na iPadzie, jak i samego tabletu, nie zmienia zbyt często zdania, trzyma się swoich racji i wręcz uważa każdego, kto ma inne zdanie – za (bardzo delikatnie mówiąc) kogoś, kto jest w bardzo poważnym błędzie. Nie raz dogryzał Jeffowi z powodu jego decyzji o pozbyciu się iPada. Chris prowadzi kanał na YouTubie, w którym, podobnie jak w podcaście, opowiada o iPadach, aplikacjach i produktywności. Razem z Jeff’em tworzą dość śmieszny duet a ja – w sumie bardzo ich lubię.

Ale wracając do Jeffa. Jego nagłe porzucenie iPada bardzo mnie zaciekawiło. Zacząłem baczniej obserwować jego poczynania w internecie. Okazało się, że Jeff prowadził też bloga. Jednego. Potem drugiego. Trzeciego. Czwartego… Sam już nie wiem ile ich miał. Pewnie pomyślicie: człowiek orkiestra? Niestety nie do końca. Tak na prawdę, był to jeden i ten sam blog, tylko Jeff niezwykle często zmieniał jego nazwy, domeny i wygląd, a nawet platformę na której jego blog jest uruchomiony – mniej więcej co kilka tygodni, miesięcy, przewracał wszystko do góry nogami. I gdy już wydawało się, że w końcu coś zaczyna mu wychodzić – przekreślał wszystko grubą kreską i zaczynał od zera. W momencie gdy kończę ten wpis, blog Jeffa nazywa się po prostu Jeff Perry, choć ja najbardziej lubiłem tą przedostatnią – „I am Jeff Pery” – była zdecydowanie najlepsza, a dlaczego tak uważam – zrozumiecie za chwilę.

Poza nazwami swoich blogów, Jeff uwielbiał zmieniać inne rzeczy – na przykład serwer, na którym jego blog się znajduje. Lub technologię, w której jest wykonany. Jeff rozpoczął też wydawanie newslettera – nazwał go „Clicked” i wysłał… kilka numerów, chyba 3 albo 4. W międzyczasie ponownie kupił sobie iPada, dzięki czemu podcast „A slab of glass” wrócił na dawną ścieżkę tematyczną. Musicie wiedzieć, że ja nie opowiadam o ostatnich dziesięciu latach jego działalności, opisuję raczej okres kilku, może kilkunastu miesięcy.

Jeff jest dla mnie przykładem osoby, która ma pewien problem. Poważny problem z decyzjami. Podejmuje ich zbyt wiele i nie potrafi trzymać się jednej. Nie daje sobie szansy na sukces, co chwilę wymazując to, co robił wczoraj. Uruchomił bloga, a gdy jego praca przyniosła pierwsze pozytywne efekty – wszystko zburzył i zaczął ustawiać cegły totalnie od zera. Rozpoczął wysyłanie newslettera – całkiem fajnego, lubiłem poczytać o jego przemyśleniach – ale po kilku numerach wszystko się nagle skończyło. Jeff często zmienia zdanie. A może po prostu go nie ma? 

Jednak paradoksalnie ta właśnie rzecz wyróżnia go z pośród innych: zmiana. Wyróżnia – w jakimś stopniu na plus. A gdy nazwał swój blog: „I am Jeff Pery”, zacząłem totalnie inaczej na to wszystko patrzeć. Jeff stał się dla mnie ostrzeżeniem i wręcz wzorem – choć takim w odwrotnym tego słowa znaczeniu. Właściwe tu pewnie będzie sformułowanie „antywzór”. Jeff uczy mnie, że nie można skakać z kwiatka na kwiatek, bo w ten sposób sam sobie przekreślam szansę na jakikolwiek sukces. Pokazuje mi, aby trzymać się tego w co zainwestowałem już swój czas, by zwyczajnie go nie marnować. I w trudnych momentach, gdy mam wyjątkowo dużo pracy – a często patrzę na niego w kontekście mojego bloga – gdy nie chce mi się nagrywać kolejnego odcinka podcastu, gdy nie wiem co napisać w newsletterze, mówię sam do siebie: I am Jeff Pery. I to zazwyczaj pomaga.

Gdybyście nie mogli uwierzyć w to wszystko co napisałem powyżej, to oto tweet, który Panowie Jeff i Chris wrzucili kilka dni temu na Twittera:

Hey guys, we’re ending A Slab of Glass for now. No Jeff and Chris aren’t fighting about what computer can do real work. But we’re taking a break for now. Thank you all for listening, it’s been an awesome ride!

Pomyślałem sobie, że na koniec napiszę jeszcze kilka słów do samego Jeffa, na wypadek, gdyby kiedyś – jakimś cudem – trafił na mój wpis:

By The way, Jeff, if you ever read this post, don’t be angry. Your story, blog, podcast help me a lot, despite the fact that you would probably want to help in a different way. Thanks man for not being perfect!

Koniec roku 2020
Koniec

niedziela, 29.12.2019

Koniec

piątek, 04.10.2019

czwartek, 03.10.2019

Dokładnie tak! Już jutro pojawi się nowy odcinek podcastu Fajne życie. Tym razem nie będzie to jednak odcinek solowy – taki jak wszystkie wcześniejsze, będzie to odcinek z gościem w ramach nowego cyklu ABC Fajnego Życia, który stworzyłem, aby rozmawiać z innymi o tym, jak wygląda ich droga do lepszego jutra 🙂 Poza tym małe przeprosiny i ważne pytanie do Ciebie. Zapraszam do słuchania i oglądania.

Koniec

piątek, 01.03.2019

Podcasty to radio i telewizja XXI wieku, zgodzisz się ze mną? Nowe tytuły powstają jak grzyby po deszczu, ja również stworzyłem swój.

Podcasty odegrały w moim życiu bardzo istotną rolę. W prawdzie „odkryłem” je całkiem niedawno, bo kilka lat temu, ale szybko zastąpiły mi telewizję i radio. Stały się źródłem rozrywki, wiedzy i inspiracji. Poświęciłem im już jeden wpis na blogu, jednak w trochę innym kontekście. Tym razem opowiem o tytułach, które słucham i polecam.

Więcej niż oszczędzanie pieniędzy – Michał Szafranski

Michał, oj Michał, wszystko czego się dotkniesz zamienia się w złoto, prawda? Pewnie nie do końca tak jest ale faktem jest, że Michała bardzo dobrze się słucha i czyta ???? Nie inaczej jest w przypadku podcastu Więcej niż oszczędzanie pieniędzy, którego Michał jest autorem. To jeden z pierwszych jakie trafiły na moją wirtualną półkę z podcastami. I tak na prawdę, to chyba właśnie Michał swoimi przyjemnymi nagraniami przekonał mnie do sięgnięcia po kolejne podcasty. Przesłuchałem prawie każdy odcinek, niektóre nawet dwu- i trzykrotnie, ponieważ – jak i sama nazwa wskazuje – tematyka podcastu Michała znacznie wykracza poza oszczędzanie pieniędzy. Tematy jakie porusza dotyczą często rozwoju osobistego oraz filozofii „dobrego życia” (cytat ze strony www Michała) – a to jak wiesz bardzo lubię ???? Nie interesuje mnie jedynie temat inwestowania w nieruchomości, poruszany czasem w podcaście – poza tym, każdy odcinek to czyste złoto ????

Mała Wielka Firma – Marek Jankowski

Marek należy do tak zwanych dinozaurów podcastingu (ale mu paskudną ksywę wymyśliłem!). Nagrywa od zawsze. Na początku razem z Pawłem Tkaczykiem, teraz samodzielnie – choć nie do końca, bo w prawie każdym odcinku Marek ma gościa. Nie wszystkie odcinki są dla mnie, bo ciężko, aby każdy z ponad 50 w ciągu roku trafiał z tematyką w moje zainteresowania, ale większość jest bardzo ciekawa i pozwala uczyć się nowych rzeczy. Dotyczy to zarówno prowadzenia własnej firmy (a taką przecież mam), blogowania, jak i rozwoju osobistego.

Polecam Wam również sięgnięcie do starszych odcinków Małej Wielkiej Firmy – większość jest dość uniwersalna i ponadczasowa. I oczywiście bardzo przyjemnie słucha się każdego z nich. Warto jeszcze wspomnieć, że Marek jest jednym z najbardziej systematycznych twórców jakich znam – poza chyba jedną przerwą w ciągu roku (świąteczno-noworoczną), jego podcast ukazuje się regularnie w każdy poniedziałek. Bardzo szanuję!

Marek, nigdy nie przestawaj ????

The Podcast – Michał Śliwiński, Radek Pietreuszewski

Pod tą jakże „prostą” nazwą, kryje się prowadzony po angielsku podcast Michała Śliwińskiego i Radka Pietruszewskiego. Panowie raz w tygodniu rozmawiają (po angielsku) o rozwoju osobistym książkach, produktywności, stylu życia i… iPadach ????. Choć nie wiem, czy byliby zadowoleni z takiego podsumowania.

Mój sposób słuchania The Podcast jest chyba dość specyficzny: nie słucham ich co tydzień, choć z taką częstotliwością pojawiają się nowe odcinki, tylko czekam kilka miesięcy, aż nazbiera się kilka odcinków. Dopiero wtedy, słucham jeden po drugim niczym serial–tasiemiec z Netflixa. To jedyny podcast, który w ten sposób magazynuję – ale gdy wejdę już w tryb rozumowania The Podcast, jeden odcinek to zdecydowanie zbyt mało. Być może jedną z przyczyn jest fakt, że Panowie czasem nagrywają dwa (albo i więcej?) odcinki jeden po drugim i tylko publikują w tygodniowych odstępach czasowych. Nie mniej jednak – jak widzisz, na liście polecanych przeze mnie pozycji, The Podcast jest bardzo wysoko.

This is Your Life – Michael Hyatt

To już trzeci Michał na mojej liście, tym razem z USA ???? Michaela Hyatta chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Chociaż z drugiej strony, gdy podczas konsultacji, jako przykład skutecznych, ale i często nieszablonowych działań, pokazuję właśnie twórczość Michaela, okazuje się, że nie każdy go zna.

Michael od zawsze opowiada o rozwoju osobistym, produktywności i stylu życia. Podcast This Is Your Life jest jego starszym, niekontynuowanym już tytułem, ale ja niezmiennie będę go polecał wszystkim zainteresowanym tematyką fajnego życia, jak również tym, którzy chcą coś robić w Internecie. Szczególnie lubię pierwsze odcinki (2012 rok!), w których Michael stawia pierwsze kroki jako podcaster. Bardzo fajnie się tego słucha.

Zacytuję jeszcze Wam samego siebie z przed kilku miesięcy – pisałem na blogu o podcaście Michaela Hyatta:

Lubicie stare amerykańskie filmy? Ja się na nich wychowałem. A słuchanie This Is Your Life jest jak oglądanie starego, dobrego, amerykańskiego filmu. Rambo i Terminator wsród podcastów ????

Podcast This Is Your Life nie jest już nagrywany a Michael zastąpił go nowym tytułem – Lead To Win, który jednak nie przypadł mi tak bardzo do gustu. Mimo tego, również warto przesłuchać.

Finanse Bardzo Osobiste – Marcin Iwuć

Marcin to bardzo ciekawy człowiek, którego zawsze lubię słuchać. No, chyba że opowiada o inwestowaniu w nieruchomości albo kredytach hipotecznych – tych tematów nie lubię. Jednak nie ma się co dziwić, w końcu Marcin jest blogerem finansowym i ludzie często pukają do niego właśnie, aby posłuchać rad związanych z tą tematyką. Bardzo lubię pozostałe tematy jakie porusza Marcin i zawsze z przyjemnością sięgam po kolejny odcinek jego podcastu. Finanse Bardzo Osobiste ukazują się dość nieregularnie, ale warto czekać na każdy kolejny odcinek ????

Yes Was Podcast – Wojtek Wieman, Paweł Orzech

Z podcastem Yes Was Podcast jest tak, że czasem go kocham, a czasem nienawidzę ???? A więc z plusów – chłopaki wypuszczają kolejne odcinki w nocy z wtorku na środę, i to doskonale wpisuje się u mnie w środowe poranki, kiedy szykuję się do wyprawy na targ. Uwielbiam wtedy słuchać ich śmieszkowo-technologicznych (sami to określenie wymyślili) tematów. Kolejny plus – tematy, które poruszają są zazwyczaj bardzo ciekawe, czasem wymagające refleksji, ale najczęściej podane w dość zabawny sposób. Taka forma bardzo mi odpowiada… Ale, są i minusy: czasem chłopaki „publikują się” wcześniej lub później niż we wtorkowo-środową noc. Gdy jest to wtorek – to początkowo nawet się cieszę, przecież mogę posłuchać ulubionej audycji z wyprzedzeniem. Ale potem przychodzi środa, i zostaję z niczym. Nie mam czego słuchać gdy szykuję się do zakupów. Choć myślę, że dla większości z Was taka drobna niekonsekwencja godzinowa nie będzie miała tak dużego znaczenia ???? No i nie każdy musi być Markiem Jankowskim i publikować tydzień w tydzień o tej samej godzinie.

Drugi minus – gry. Zdarza się, że chłopaki cały odcinek poświęcają grom, a ten temat totalnie mnie nudzi. Ogólnie jednak bardzo na plus, większość odcinków słucham z przyjemnością.

Home Rów – Jeff Medders

Home Row to taki śmieszny podcast (choć tak na prawdę jest dość poważny), który sam nie wiem dlaczego nadal jest na mojej półce. Znalazłem go szukając w internecie podcastów na temat pisania – szukałem sposobów, aby poprawić i rozwijać u siebie tą umiejętność. Trafiłem wtedy na kilka tytułów, z których tylko Home Row mnie zainteresował. Potem okazało się, że podcast ten jest o pisaniu… głównie w kontekście książek religijnych i w odcinkach często pojawia się o temat wiary. Jeff Medders jest pastorem i ze swoimi gośćmi rozmawia o ich pisarskich zwyczajach, osiągnięciach, książkach i wierze. Gdybym przeczytał dokładny opis podcastu zanim po niego sięgnąłem – z pewnością nie pisałbym dzisiaj o nim. Ale przypadek sprawił, że pojawił się na mojej liście i już na niej pozostał. Home Row to bardzo przyjemny podcast, i pomimo faktu, że w kontekście internetowych audycji totalnie nie interesuje mnie tematyka religijna, to tego słucha się bardzo przyjemnie. Polecam Ci przesłuchanie choć jednego odcinka – zrozumiesz co mam na myśli ????

Connected – Federico Vittici, Myke Hurley, Stephen Hackett

Pisałem już kiedyś na blogu o Connected i od tamtego czasu niewiele się zmieniło. Podcast ten nadal jest jednym z popularniejszych, wręcz sztandarowym show grupy Relay FM. Podcast prowadzą trzy osoby: Federico Viticci z Macstories.net, Myke Hurley, współzałożyciel Relay FM oraz Stephen Hackett z 512pixels i jednocześnie drugi współzałożyciel Relay FM. Bardzo lubię ich pogadankę na temat nowych technologii. Panowie nie omijają żadnej nowości ze świata Apple, a i podyskutują też o „innych światach” – na przykład tym wujka Google’a. Connected jest dla mnie źródłem newsów o technologii, i z niecierpliwością czekam co tydzień na kolejny odcinek. Nie bez znaczenia jest też dla mnie fakt, że zarówno Federico jak i Myke jako swoich głównych komputerów używają iPadów a w audycji często dzielą się wskazówkami i przemyśleniami dotyczącymi ich pracy na tych urządzeniach. W końcu blog, na którym się znajdujesz, również powstaje na iPadzie…

Upgrade – Jason Snell, Myke Hurley

Z podcastem Uprgrade mam spory problem. Należy on do grona tych, które nazwam „show” a nie „audycja”, a chyba jednak preferuję to drugie. Show kojarzy mi się mocno z programem rozrywkowym, np. w telewizji i „Upgrade” bardzo często taki właśnie jest.

Jednak fakt, że lubię posłuchać zarówno Jason’a Snell’a i Myke’a Hurley’a sprawia, że co tydzień pobieram kolejny odcinek. Dzieli się on swoje stałe działy, z których wybieram tylko niektóre: Snell Talk, czyli pogaduchy o pogodzie i innych głupotach – na to zazwyczaj szkoda mi czasu – pomijam, The Upstream, czyli nowości ze świata Netflixa i mediów wideo-streamingowych – zazwyczaj mnie nie interesuje, Ask Upgrade, czyli kolejna porcja rozmówek o wszystkim i o niczym – czasem ciekawe, ale na ogół również trochę szkoda mi czasu, pozostaje temat główny – i ten średnio co drugi raz jest bardzo ciekawy. Przykładem takiego, który mocno mnie zainteresował było nagrywanie i montaż podcastu z użyciem tylko i wyłącznie iPada – jak wiesz to totalnie moja bajka ????

Tak więc jeżeli tematy technologiczne Cię interesują, być może Upgrade znajdzie miejsce na Twojej wirtualnej półce z podcastami.

Cortex – CGP Grey, Myke Hurley

Cortex to kolejny z podcastów Relay FM. Ale ten jest wyjątkowy – głównie przez postać CGP Grey’a, brytyjskiego (choć pochodzącego z USA) YouTubera, który w podcascie, przepytywany przez Myke Hurley’a, opowiada o produktywności i przemyśleniach z nią związanych. To jeden z najciekawszych podcastów na mojej półce a jedynym jego minusem jest harmonogram pojawiania się nowych odcinków, a właściwie jego brak.

Gdy trafiłem na Cortex, w sieci było już kilkanaście odcinków, ale po przesłuchaniu dwóch, szybko postanowiłem zacząć od samego początku, czyli od 1. Była to dobra decyzja, ponieważ każdy odcinek Cortex napakowany jest rozsądnym myśleniem i produktywnym radami. Jak już napisałem, podcast wychodzi dość nieregularnie, ale gdy tylko pojawia się w sieci, rzucam wszystkie inne i mocno skupiam się na nim.

Mac Power Users – David Sparks, Katie Floyd (do 2018 r.), Stephen Hackett (od 2019 r.)

Podcast Mac Power Users należy do tych starszych, choć u mnie pojawił się dość niedawno. Przez długi czas nie mogłem się przekonać do słuchania MPU, dopiero niedawno coś zaskoczyło. Po kilku próbach w końcu polubiłem rozmowy Davida i Katie. A gdy tylko przyzwyczaiłem się do prowadzących – bach… Katie Floyd postanowiła odejść z podcastu… no cóż, ogromnie mi przykro, bo polubiłem ich cotygodniowe rozmowy o Macach i iPadach. Na szczęście od 2019 roku Katie zastępuje Stephen Hackett, którego również bardzo lubię, i o którym pisałem już przy okazji Connected.

Wracając do tematyki samego podcastu – niech Cię nie zmyli nazwa, Mac Power Users to podcast nie są tylko o Mac’u, ale również o tym, co tygryski (????) lubią najbardziej, czyli praca z wykorzystaniem iPadów, automatyzacja i szeroko rozumiana tematyka paperless (chyba nie ma ładnego polskiego odpowiednika tego słowa).

Lepiej Teraz – Radosław Budnicki

Pierwszy odcinek Lepiej Teraz jaki przesłuchałem, był to wywiad Rafała chyba z Magdą Kay, amerykańską blogerką która opowiadała między innymi o swoim blogowaniu. Wywiad ten wydał mi się czymś zupełnie innym niż te, których wcześniej słuchałem w innych audycjach. Z resztą cały Podcast Radka taki jest – trochę inny niż wszystkie, choć nie potrafię do końca określić dlaczego tak jest. Powiedzmy, że jest jedyny i niepowtarzalny. Radek w ciekawy sposób przepytuje swoich gości, w jego słowach zawsze słychać zainteresowanie tematem – a niestety nie każdy tak potrafi 🙂 Myślę, że filozofia Lepiej Teraz bardzo ładnie wpisuje się w moją – Fajnego Życia 🙂

The 5 AM Miracle – Jeff Sanders

Jeff Sanders jako pierwszy zaszczepił w mojej głowie myśl „a może by tak zacząć rano wstawać?”. Po przesłuchaniu kilku odcinków The 5 AM Miracle, w którym Jeff „promuje” ranne wstawanie i pokazuje jak najlepiej wykorzystać czas o poranku, doszedłem do wniosku, że moje dotychczasowe spanie do przysłowiowego południa to zwyczajne marnowanie życia. Podcast Jeffa Sandersa najlepiej opisuje jego hasło: „dedicated to dominating your day before breakfast”.

Z pasją o mocnych stronach – Dominik Juszczyk

Dominik to osoba, którą obserwuję już od jakiegoś czasu. To dzięki niemu zobaczyłem, że można z powodzeniem prowadzić swojego bloga, można nagrywać fajny podcast, można mieć swoją grupę na Facebooku i zebrać w niej grono zaangażowanych osób. I co najważniejsze – nie trzeba być w tym idealnym, wystarczy być SOBĄ! Podcast Dominika z każdym kolejnym odcinkiem pokazuje mi, że i ja „mogę”. Dominik opowiada o talentach jakie mamy w oparciu o badania instytutu Gallupa. Do ich wykrycia służy test Strengths Finder, który ja już dawno wykonałem – do czego również Cię zachęcam, tak samo jak do słuchania podcastu Dominika.

MacPodcast – Kuba Baran, Przemysław Marczyński

MacPodcast należy do podcastów, które dołączyły do mojej półki dość niedawno, bo dopiero w 2018 roku – jednak bardzo szybko polubiłem słuchanie Kuby i Przemka i ich rozmów o Macach, iPadach i iPhonach. I w tym przypadku jednak po Polsku. Ciężko by mi było nazwać MacPodcast polskim odpowiednikiem podcastu Connected, ale chyba po części stanowi dla mnie ciekawe uzupełnienie.

Paniswojegoczasu – Ola Budzyńska

Ola Budzyńska w, dość nieregularnym, podcaście opowiada o kulisach swojego biznesu online. Oli zawsze dobrze się słucha, co potwierdza zawsze pełna sala podczas jej wystąpień na konferencjach. Jeżeli działasz w internecie, to warto posłuchać o czym mówi Ola w swoim podcaście.

Po Nitce Ariadny – Ariadna Wiczling

Ariadnę zawsze stawiałem na tej samej półce co Dominika Juszczyka – nie wiem dokładnie z jakiego powodu, być może dlatego, że tak samo jak Dominik inspirowała mnie do tego, żeby po prostu zacząć i być sobą. Ariadna skupiała się głównie na kursach online, choć tematyka jej podcastu bardzo często wykracza poza tą jedną, główną. Mam nadzieję, że w 2019 roku będę miał okazję posłuchać kolejnego odcinka jej podcastu – ostatni w 2018 roku opublikowała w lipcu, i od tego czasu cisza…

ProBlogger Podcast – Darren Rowse

Podcast Darrena jest przede wszystkim o blogowaniu i to w bardzo szerokim zakresie. Znajdziesz tu porady na temat działań w social mediach, monetyzacji bloga, posłuchasz inspirujących historii innych blogerów i wskazówek w którą stronę warto się rozwijać. Jeżeli prowadzisz swojego bloga – to obowiązkowy tytuł.

Projektant Życia – Mirek Burnejko

To jedna z najmłodszych audycji na mojej wirtualnej półce z podcastami. Mirek opowiada o produktywności, planowaniu, kursach online, biznesie, książkach… czyli wszystkim, co mnie interesuje 🙂 Jeszcze nie wiem czy podcast Mirka zostanie u mnie na dłużej, ale z pewnością daję mu Jana to szansę i póki co – nie żałuję 🙂

The Day One Podcast

Day One to aplikacja do prowadzenia dziennika, której używam. Pisałem o niej juz kilka razy na blogu – jeżeli nie czytałeś, to zdecydowanie musisz zajrzeć. A podcast The Day One Podcast uruchomili twórcy samej aplikacji, aby opowiadać o zmianach oraz ciekawym jej wykorzystaniu.

The Productive Woman – Laura McClellan

Do Laury dotarłem przez podcast Mac Power User, w którym była gościem. Jej rozmowa z Katie i Dawidem przypadła mi do gustu na tyle, że postanowiłem dodać jej podcast do swojej biblioteczki. I nie zawiodłem się. The Productive Woman to audycja o dokonywaniu mądrych wyborów, zarządzaniu czasem, planowaniu… i wszystkim innym co związane jest z szeroko rozumianą produktywnością.

The Smart Passive Income – Pat Flynn

Czy Pat’a Flynn’a trzeba komuś przedstawiać? Jeżeli śledzicie Michała Szafrańskiego, to z pewnością nie 🙂 Pat jest amerykańskim blogerem, który dzięki swojej ciężkiej pracy, osiągnął niebywały sukces jako bloger i podcaster. A w podcaście opowiada jak iść jego śladami. Czasem przez opowiadanie swojej historii, ale najczęściej przez wywiady z innymi osobami, którym udało się osiągnąć coś fajnego w internecie.

Podcast Fajne Życie

Na sam koniec nie mogę pominąć swojego tytułu. Tak, pokochałem podcasty tak bardzo, że zacząłem nagrywać swój 🙂 Nazywa się Fajne Życie – czyli dokładnie tak samo jak mój blog. Nagrywam go, ponieważ chce się rozwijać – jako bloger, twórca i człowiek. Chce przekraczać kolejne granice, wyjść ze swojej strefy komfortu – a tym niewątpliwie dla mnie jest nagrywanie podcastu. Wiem, że czeka mnie jeszcze wiele wyzwań z tym związanych, i na każde z nich bardzo się cieszę. Choć wiele nie będzie prostych.

Mam też nadzieję, że i podcast Fajne Życie znajdzie się kiedyś na podobnej liście słuchanych przez kogoś pozycji 🙂 Gdy taki moment nastąpi, z pewnością będzie to moja szczęśliwa chwila. Ponieważ, jak chyba każdy twórca, chciałbym aby treści, które Wam przekazuję, były przydatne i pomocne. Zachęcam więc do spróbowanie podcastu Fajne Życie.

Do usłyszenia więc!

Koniec

środa, 06.02.2019

Wierzysz w Superbohaterów? Jeżeli masz więcej niż 12 lat, to istnieje spora szansa, że już nie… Ale nie martw się, ja kiedyś też nie wierzyłem 🙂 Wierze jednak, że ten wpis przekona Cię, że oni na prawdę istnieją!

Na początek kilka faktów. Superbohater to postać, która ma nadludzkie moce, tak? Nie koniecznie. Napewno pamiętasz z dzieciństwa Supermana, Spidermana czy Batmana, prawda? Każdy z nich wyróżniał się swoimi niezwykłymi umiejętnościami i zdolnościami. Co ciekawe, tylko dwóch z nich, zawdzięczało je nadprzyrodzonym mocom. Oznacza to, że teoretycznie jedna z tych postaci mogłaby istnieć naprawdę. Wystarczą obcisłe majtki, super bryka, trochę wygibasów po dachach i każdy może być Batmanem :-). Oczywiście nie jest to AŻ TAK proste, ale z pewnością możliwe i do wykonania. A to oznacza nic innego, tylko tyle że SUPERBOHATEROWIE na prawdę istnieją, albo przynajmniej mogą istnieć.

A teraz mam dla Ciebie mega wiadomość, która być może raz na zawsze zmieni Twoje życie: Ty również masz w sobie superbohatera! I to nie jednego – a wielu. Takich prawdziwych!

Skąd to wiem – zapytasz pewnie. Bo siedzą w każdym z nas, tylko nie zawsze potrafimy ich dostrzec, docenić i, co najważniejsze, zaakceptować. W pierwszym odcinku mojego podcastu, w ramach krótkiego przedstawienia siebie, opowiedziałem Ci o sześciu moich superbohaterach. Takich, którzy od dawna we mnie drzemali a ich wybudzanie zacząłem już jakiś czas temu odkrywając coraz to nowsze ich moce 🙂 Oto i oni.

Familyman

Mój pierwszy superbohater. Jego tajemne moce polegają na tym, że uwielbia swoje życie rodzinne i wszelkie zajęcia z tym związane. Na przykład bycie tatą, czy mężem. Tak właśnie jest ze mną. Moje córki, Amelka i Alicja, oraz żona – Ewa, codziennie sprawiają, że jestem szczęśliwym człowiekiem 🙂 I pomimo faktu, że czasem ciężko wytrzymać z trzema dziewczynami w domu… to uwielbiam tę rolę! Cudownie jest zakładać strój superbohatera-taty i lecieć do szkoły na zebranie, pędzić razem na łyżwy czy nawet przytulić się na kanapie i (lekko) przysnąć na kolejnym odcinku Barbie czy Luny 🙂 Wspaniałe uczucie gdy jako superbohater-mąż mogę wybrać się z żoną na randkę do kina czy przygotować jej ulubione danie na nasz wspólny obiad. To właśnie mój pierwszy superbohater – szczęśliwy Familyman.

iGeek

Drugi z superbohaterów, jakich udało mi się odnaleźć, to iGeek! Tego jednego znam i pielęgnuję chyba najdłużej ze wszystkich, odkryłem go już wiele wiele lat temu. Skąd ta dziwna nazwa i co właściwie oznacza? Geek, to podobno „człowiek, który dąży do pogłębiania swojej wiedzy i umiejętności w jakiejś dziedzinie w stopniu daleko wykraczającym poza zwykłe hobby”. W skrócie maniak albo zapaleniec – chyba tak najprościej można go opisać? I ja właśnie jestem takim geekiem jeżeli chodzi o technologie, a w szczególności tą, która tworzy Apple 🙂 A już najbliżej mi napewno do iPad’ów, iPhon’ów i iWatch’ów (oj wiem, że nazywa się Apple Watch, ale tak ładniej wygląda w mojej wyliczance) – stąd to „i” na początku. Uwielbiam te urządzenia i dzięki nim moja praca jest dla mnie nieprzerwanie czystą przyjemnością. Od kiedy stałem się szczęśliwym posiadaczem dużego iPada Pro (trochę więcej na ten temat w moim poprzednim wpisie), staram się wykorzystywać go do wszystkich rzeczy związanych z blogowaniem, podcastem czy moją pracą. Nie zawsze mi się to jeszcze udaje, ale już coraz rzadziej muszę wyciągać MacBooka aby przeskoczyć jakiś dołek, z którym iPada nie daje sobie rady.

Bloggerman

A więc bloguję – o czym z pewnością wiesz, bo przecież jesteś właśnie na moim blogu 🙂 I wiesz co? Kocham to! Mój kolejny superbohater to bloggerman a jego tajemne moce polegają nie tylko na tym, że prowadzi bloga, ale chyba przede wszystkim na tym, że uwielbia to zajęcie. Bo co to za superbohater, który nie kocha swojego zajęcia? Czy Spiderman, Batman i Superman (tak, wiem, mój zakres superbohaterów jest już dość przestarzały ????) robiliby to co robili, gdyby pomaganie innym nie sprawiało im frajdy? Superbohater bloggerman towarzyszy mi od niedawna, bo raptem od dwóch i pół roku, jednak z każdym dniem odkrywam w nim nowe moce i pokłady energii. To daje mi siłę do działania i pokonywania kolejnych barier, w tym, ciągle dla mnie nowym i nieznanym zajęciu, jakim jest blogowanie. Czy za jakiś czas do grupy moich superbohaterów dołączy Podcast-er-men? (????) Mam taką nadzieję!

Housewife

Housewife to nic innego jak… kura domowa 🙂 A właściwie w tym przypadku powinien to być kur domowy. Tak tak – ten znienawidzony przez wiele osób zestaw domowych, codziennych obowiązków, jest tym, co tygryski lubią najbardziej 🙂 Oczywiście, dla tych niedowierzających, piszę o sobie.

Wielu moich znajomych przez długi czas stukało się w głowę, gdy opowiadałem, jak bardzo lubię swoje domowe obowiązki którym mogę każdego dnia się oddawać. Gdy przedstawiałem im mojego superbohatera Kura Domowego, nie dowierzali, że robię to bo lubię. W sumie nie mam się co dziwić, w końcu sam dopiero dwa lata temu odkryłem jego istnienie. Wcześniej niezbyt często spędzałem dni w domu. O praniu czy zmywaniu nie nawet nie wspominając. Jej, jak sobie tak wszystko podsumuję, to okres ostatnich kilku lat zmienił mnie całkowicie! I tak też jest z obowiązkami domowymi, które – jak się okazało – mogą sprawiać wielką frajdę i dawać jeszcze większą satysfakcję. Gdy moje dziewczyny wychodzą do domu, pracy i przedszkola, ja mogę – w miarę możliwości, bo jak widzisz w całym moim wpisie, zajęć mam sporo – zajmować się moim kochanym domkiem i zadaniami jakie przede mną stawia. Posprzątać po śniadaniu, pozmywać, wstawić pranie, sprzątnąć podłogę, dosypać jedzenie do karmnika dla ptaków, podlać kwiatki… Panie i Panowie – oto właśnie mój superbohater Housewife.

Cookerman

Gotowanie od zawsze było moją pasją. Już jako mały dzieciak przygotowywałem sobie wymyślne dania co nie raz wprawiało w zdziwienie, a czasem i złość, moich rodziców. To drugie występowało głównie wtedy, gdy w środku nocy zaczynałem smażyć, piec czy gotować… hmm… nie wiem o co im chodziło, w końcu komu przeszkadza delikatny zapach pieczonego ciasta francuskiego o drugiej w nocy? 😉

Pomimo pasji, jaką niewątpliwie było dla mnie gotowanie, nigdy nie myślałem, aby robić to zawodowo. I nawet, gdy jakimś niewiarygodnym zrządzeniem losu, znalazłem się w swojej pierwszej pracy w restauracji sushi jako pomocnik kucharza, wiedziałem, że jest to dla mnie tylko tymczasowa przygoda i nie potrwa dłużej niż dwa, trzy miesiące. Jednak trwała ich równo osiem. I była to najlepsza praca, jaką kiedykolwiek miałem. Robiłem to co kocham i to przez prawie 12 godzin na dobę 🙂 Nie było łatwo, ale satysfakcja pozostawała ogromna.

Teraz, po latach, wstaję każdego dnia rano i otwieram swoją małą, domową restaurację 🙂 Zazwyczaj mam trójkę stałych klientów – moje trzy dziewczyny. Teraz to dla nich najczęściej gotuję i, choć nie zawsze są łatwymi klientkami (szczególnie te dwie młodsze), uśmiechy na ich twarzach gdy próbują coś nowego, są dla mnie najlepszym napiwkiem jaki kiedykolwiek dostałem 🙂 To one sprawiają, że mój superbohater Cookerman każdego dnia rośnie w siłę i zyskuje coraz to nowsze nadprzyrodzone moce.

Businessman

W 2018 roku, dokładnie pierwszego października, minęło 10 lat od kiedy założyłem swoją firmę. Wow, kawał czasu. Jednak dopiero dwa lata temu zrobiłem z niej swoją wymarzoną pracę 🙂 I wtedy też pojawił się mój superbohater Businessman – który uwielbia swoje firmowe zajęcia. Oczywiście istnieje szereg rzeczy, których nie znoszę – cała „papierkowa” robota, rozliczenia z klientami (tak, nie lubię części rozliczeniowej w mojej firmie! 🙂 ), przesyłanie dokumentów do urzędu skarbowego, ZUSu, przypominanie o niezapłaconych fakturach, wysyłanie ofert, blech.. O tych wszystkich rzeczach staram się nie myśleć i przekładam je na później gdy tylko mogę. Część z nich na szczęście robi za mnie moja księgowa, ale innych – jak rozliczenia z klientami – raczej nie pozbędę się tak łatwo. Często śmieję się, że może łatwiej by było, gdybym na fakturze zamiast mojego numeru konta, podawał ten z elektrowni, albo wodociągów… I niech elektrownia w przypadku mojego niezapłaconego rachunku odzywa się bezpośrednio do moich klientów, zamiast do mnie 🙂 Idealne rozwiązanie, prawda? Mógłbym się wtedy skupić na tym, w czym mój superbohater jest najlepszy – w tworzeniu. Bo właśnie na tym polega moja praca. Tworzę strony – takie do czasopism które znajdujesz później na półce w Empiku, oraz te internetowe. Zajmuję się również doradztwem i obsługą tych ostatnich. I wiesz co? Każde z tych zajęć sprawia mi ogromną frajdę 🙂 A chyba najlepszym dowodem na to jest mój blog – czyli tak na prawdę moja praca, po pracy 🙂 W końcu moim ulubionym zajęciem poza regularną pracą, jest dokładnie to samo – tworzenie i prowadzenie swojej własnej strony. A kto mnie zna dłużej wie, że od zawsze do tego dążyłem. Ponieważ to uwielbiam 🙂 I to właśnie jest supermoc mojego superbohatera businessmana.

Sportsman (nowicjusz)

Dzisiaj tak ciężko mi uwierzyć, że jako młody chłopak nie lubiłem sportu. Do drugiej klasy podstawówki, jak prawie każdy dzieciak w tym wieku, uwielbiałem kopać piłę – ba, nawet byłem kilka razy na treningu w drużynie piłkarskiej z prawdziwego zdarzenia, takiej z mojego rodzinnego miasta.

Jednak później coś mi się przestawiło w głowie i wszelką aktywność fizyczną zacząłem traktować jak najgorszy sposób spędzania czasu. Jak to w ogóle możliwe? 

No cóż, minęło wiele lat i moje podejście znowu zmieniło się o 180 stopni. Na nowo pokochałem sport i to w bardzo wielu odmianach. Oczywiście taki w postaci rekreacyjnej, nie wyczynowej. Rower, rolki, łyżwy, joga, pływanie, bieganie, a nawet kilka prostych porannych ćwiczeń – każda z tych rzeczy sprawia, że jestem szczęśliwym człowiekiem. Taki właśnie jest mój superbohater Sportsman – zafascynowany sportem, na nowo 🙂 Dlaczego „nowicjusz”? Przez te wszystkie lata, gdy unikałem sportu jak ognia, narobiłem sobie wiele zaległości. Gdy dwa lata temu, zaraz po rzuceniu palenia, pierwszy raz poszedłem pobiegać, ledwo doczołgałem się do końca ulicy – a liczy ona raptem kilkadziesiąt metrów. Z każdym dniem było lepiej, obserwowałem ogromne, czasem wręcz niewiarygodne, postępy, jednak zawsze czułem, i pewnie jeszcze długo będę czuł, że przez te zmarnowane lata – jestem mocno do tyłu. Za każdym razem gdy wskakuję na rolki czy łyżwy wiem, że gonię dzieciaki które jeżdżą od zawsze. Gdy wchodzę do basenu, widzę jak muszę uczyć się podstaw. Na szczęście radość jaką daje mi sport motywuje mnie do dalszej pracy. Dzięki temu wiem, że przyjdzie dzień, w którym mój superbohater Sportsman zrzuci plakietkę „nowicjusz” 🙂

To moja siódemka uzdolnionych, wspaniałych superbohaterów, którzy każdego dnia pomagają mi zmieniać świat na lepsze. Mój świat 🙂 Teraz Twoja kolej, potrafisz odszukać i wymienić swoich Superbohaterów? Nie wstydzić się żadnego z nich? Zaakceptować ich nadprzyrodzone moce? I najważniejsze: czy Ty w ogóle wierzysz w superbohaterów?? Czekam na Twoje komentarze 🙂

Jeżeli chcesz porozmawiać na ten i inne tematy, zapraszam Cię również do mojej Facebookowej grupy: Fajne Życie – Fajne Grupa.

piątek, 01.02.2019

Przełom roku to dla wielu osób czas podsumowań, refleksji i zmian. Ja, jak pewnie wiesz, lubię zmiany i nowe rzeczy 🙂 Ale tylko z dziedziny takich, które prowadzą do czegoś fajniejszego. Takie, które mogę nazwać „rozwojem”.

Postanowiłem więc pozmieniać to i owo na blogu.

Wygląd

Proces zmiany wyglądu bloga rozpocząłem już jakiś czas temu i od wielu tygodni robiłem większe i mniejsze eksperymenty w tym temacie. Daleki jestem od pisania „skończyłem”, ale wiem już w którą stronę podążam. Odchodzę od zbyt wielu kolorów, które szalały sobie po stronie, zbyt wielu nic nie mówiących zdjęć – podążam w tą bardziej minimalistyczną stronę. Zamiast dodawać i komplikować – zabieram i upraszczam.

Będę starał się, utrzymać bardziej taką skromną w barwy kolorystykę bloga, tak samo ewentualnych zdjęć i grafik. Ach, jeszcze apropos grafik – będę przygotowywał ich coraz więcej sam. Taki też mam plan na zdjęcia – robić własne, nie kupować gotowe. Będzie to dla mnie totalnie nowa rzecz, ale mam nadzieję, że odnajdę się w takim hobby. Trochę boję się mojego podejścia do fotografii – nigdy nie należałem do osób, które „cykają” zdjęcia kiedy tylko mogą. Jednak chcę się tego nauczyć i zacząłem już nawet kurs, który ma mi w tym pomóc. OCZYWIŚCIE moim aparatem fotograficznym będzie nic innego, tylko iPhone 🙂

Taki kierunek wizualny obieram na ten rok dla bloga. Ps. co myślisz o nowej stronie głównej? Nareszcie każdy odwiedzający stronę Fajne Życie, będzie mógł łatwo, bez szukania, dowiedzieć się o czym tak na prawdę jest mój blog.

Podcast!

Tak, tak, tak! Decyzję podjąłem już baaardzo dawno temu i nawet nie wiesz jak długo ociągałem się z nagrywaniem. Ale jest… pierwszy odcinek mojego podcastu 🙂 Tyle się nakombinowałem…

Myślałem o nazwie – miałem chyba ze dwadzieścia różnych pomysłów, jak również na samą formę formę podcastu, wykupiłem wiele domen z wybranymi już nazwami… ale ostatecznie pozostałem przy takiej samej jak sam blog 🙂 Czyli podcast nazywa się Fajne Życie – po prostu, bez kombinowania.

Jeszcze większe problemy niż z nazwą miałem z muzyką… Przesłuchałem z milion dźwięków do podcastowego intro we wszystkich możliwych serwisach z muzyką jakie znalazłem w internecie a ostatecznie wybrałem kawałek, który na moją listę „potencjalnych utworów do intro” trafił jako pierwszy 🙂 Jednak przez cały ten czas przesłuchałem go tak wiele razy, że w końcu nabrałem podejrzeń, czy przypadkiem nie słyszałem go już w innym podcaście… ech… namieszałem strasznie, zamiast podejść do tematu najprościej jak się da 🙂 Wyrażenie „bez kombinowania” powinno stać się moim tematem roku 2019.

Gdy już okiełznałem wszelkie problemu związane z produkcją samego podcastu, wymyśliłem szereg dodatków, które miałbym wykonywać do każdego odcinka – co oczywiście skutecznie uniemożliwiło mi już skończenie czegokolwiek… 🙂

Na szczęście powiedziałem „DOŚĆ!”, wziąłem swoje notatki i zacząłem nagrywać. I oto jest 🙂 Zapraszam Cię do przesłuchania i (koniecznie) recenzji!

Link do strony podcastu.

Link do pierwszego odcinka.

Nie mogę pominąć bardzo ważnego wątku: w stworzeniu podcastu pomógł mi kurs Marka Jankowskiego z Małej Wielkiej Firmy – PodcastPro. Choć zamiast słowa „pomógł”, powinienem użyć „umożliwił”. Jeżeli przeszło Ci kiedyś przez myśl nagrywanie własnego podcastu – koniecznie zacznij od kursu Marka! Śmiem twierdzić, że to najbardziej merytoryczny i praktyczny kurs do jakiego miałem okazję przystąpić 🙂 Trąbie o tym na prawo i lewo, ale jestem mega wdzięczny Markowi za to, że poświecił czas aby taki kurs przygotować.

Narzędzia

Przełom 2018 i 2019 roku to dla mnie również potężna zmiana jeżeli chodzi o urządzenia na których pracuję. Do tej pory moim podstawowym narzędziem był komputer, laptop – MacBook Air z dwoma pomocnikami – iPadem (tym najtańszym i najbardziej podstawowym z 2017 roku) i iPhonem (8). I pomimo faktu, że większość rzeczy dotyczących bloga i tak starałem się tworzyć właśnie przy pomocy iPada, to jednak MacBook zawsze leżał obok i bardzo często pomagał, a bywało, że i przejmował pałeczkę. Efekt był taki, że poza samym pisaniem, niewiele rzeczy robiłem z wykorzystaniem tylko i wyłącznie iPada.

Jednak ostatnio to się zmieniło – po wielu miesiącach sprawdzania, czytania recenzji, rozważań, testów, zdecydowałem się na zakup… iPada Pro, tego dużego, największego, 12,9 cala – starszej, ale bardzo fajnej wersji (najnowsze iPady są jednak zbyt drogie póki co). I oczywiście jestem zakochany w tym sprzęcie… W połączeniu z klawiaturą (Apple Smart Keyboard) i rysikiem (Apple Pencil), mam właściwie idealne urządzenie, które stało się jednocześnie moim podstawowym narzędziem pracy, pisania, blogowania i (prawie) wszystkiego innego. Niestety nie mogę jeszcze na iPadzie opracowywać czasopism – a między innymi tym zajmuję się w mojej codziennej pracy. Jednak wierzę, że i to już bardzo niedługo się zmieni 🙂

Pojawienie się u mnie iPada Pro spowodowało, że postanowiłem przemyśleć nie tylko sprzęty, na których pracuję, ale również aplikacje, których używam. Proces ten zacząłem właściwie jeszcze zanim nowy iPad do mnie przyjechał. Przede wszystkim wziąłem swojego iPhona i starszego iPada i sprawdziłem ile aplikacji się w nich znajduje. Mogę to chyba porównać do sprawdzania bagażnika w samochodzie w celu sprawdzenia ile zbędnych gratów się w nim znajduje. I w moich bagażnikach było łącznie… 378 aplikacji! Nie zastanawiając się wiele, przystąpiłem do porządków – pozbywając się prawie połowy (po czystkach zostało łącznie 191) aplikacji. Poza wyrzuceniem tych, których nie używałem, postanowiłem też zmniejszyć liczbę aplikacji, które faktycznie wykorzystuję. Zamiast używać trzech aplikacji do obsługi kalendarza (tak, używałem 3!), przestawiłem się na jedną – tą podstawową, od Apple. Zamiast kilku aplikacji do gromadzenia notatek, pozostałem przy jednej – Evernote, rozszerzając jednocześnie zakres w jakim ją wykorzystuję. I tak dalej. Wykasowałem wszystko co nie było mi potrzebne albo odciągało mnie od pracy. Ciekawym procesem była dla mnie rezygnacja z aplikacji Tweetbot do przeglądania Twittera. Postanowiłem „przejść” na oficjalną aplikację i nie była to łatwa decyzja. Ci z Was, którzy znają Tweetbota pewnie stukają się tej chwili w głowę – bo tak na prawdę Tweetbot jest o niebo lepszy on tej oficjalnej apki. Dlaczego więc zdecydowałem się na taką zmianę? Z prostego powodu: za dużo czasu spędzałem na czytaniu Twittera, a za mało na pisaniu. I udało się 🙂 Zmiana spowodowała, że zwyczajnie straciłem przyjemność spędzania kilkudziesięciu minut dziennie na przeglądaniu timelane’u i przestałem to robić. Twitterowy nałóg w dużej mierze zniknął 🙂

Dzięki czystkom wśród aplikacji i skupieniu się na pojedynczych rozwiązaniach, praca na iurządzeniach znowu stała się przyjemnością. Mam również o połowę mniej rzeczy, które mnie rozpraszają. Właściwie zostały jedynie aplikacje, których faktycznie używam i potrzebuję. Pozbyłem się śmieci, zbędnych narzędzi oraz aplikacji, których do tej pory nie zdarzyło mi się nawet raz włączyć. Tak przygotowany odebrałem mojego nowiutkiego iPada Pro i zacząłem działać 🙂 Efekty tej pracy czytasz i (mam nadzieję) będziesz czytał oraz słuchał (podcast również nagrywam tylko i wyłącznie przy pomocy iPada).

Grupa na Facebooku

Od jakiegoś czasu rozmyślałem też nad moją działalnością na Facebooku. Totalnie nie jestem zadowolony z tej dotychczasowej na fanpage’u, który to stał się niestety głownie słupem ogłoszeniowym o nowych wpisach na blogu. A to z kolei totalnie nie zachęca Was do komentowania i rozmowy – i to jest całkiem normalne. Tylko, że ja już tak nie chcę! Chcę rozmawiać, dyskutować, rozwiązywać problemy – swoje i Wasze. Chcę pokazać Ci jak osiągam swoje cele i dowiedzieć się czegoś o Twoich.

Jednak w ramach samego fanpage’a niewiele mogę zrobić – również ze względu na fakt, że sam Facebook nie podchodzi już do nich zbyt poważnie. Od kilku miesięcy obserwuję za to, jak swoją społeczność tworzą inni blogerzy – na przykład Dominik Juszczyk, czy Miłosz Bolechowski. Obydwaj udzielają dostępu do tej społeczności dopiero po uiszczeniu niewielkiej opłaty – i ja doskonale to rozumiem, bo dzięki temu do ich grup dołączają jedynie osoby, które faktycznie chcą w nich brać udział i się udzielać. Bardzo mi się podoba ich sposób działania i postanowiłem również zacząć tworzyć podobną społeczność – właśnie na Facebooku, ale nie w fanpage’u, tylko w grupie. Różnica polega będzie polegała na tym, że za dostęp do mojej grupy nie zapłacisz ani grosza. Jednak w zamian będę oczekiwał, że będziesz się w niej udzielał/udzielała. 

Zapraszam do nowej grupy Fajne Życie.

Ale uprzedzam jeszcze raz: nie chcę, aby była to martwa grupa, zamierzam sporo w niej pisać (już to robię) i mocno się udzielać oraz – oczywiście – zachęcać Was do tego samego. Sam fanpage pozostanie na razie bez zmian, głównie słupem ogłoszeniowym… bo i taki się przecież przydaje 🙂

A co dokładnie będzie się działo na grupie? O czym będę z Wami na niej rozmawiał? Możesz się tego dowiedzieć na dwa sposoby: pierwszy to oczywiście po prostu dołączając 🙂 a drugi – z mojego newsletteraw którym będę często o grupie wspominał, i do którego subskrypcji bardzo Cię zachęcam.

Treści na blogu

W tym roku planuję również lekko rozszerzyć tematykę mojego bloga o treści związane z produktywnością, wykorzystaniem iPada w pracy, jak i w życiu codziennym, tworzeniem własnego bloga oraz moich próbach wprowadzanie minimalizmu w życiu 🙂 brzmi jak sporo pracy, prawda? Ale wiele z niej już wykonałem i w najbliższych tygodniach będziesz mógł obserwować efekty.

Mam nadzieję, że będzie Ci się podobało 😉

Koniec roku 2019
Koniec

wtorek, 20.03.2018

Odkryłem je stosunkowo późno, raptem trzy lata temu. Jednak bardzo szybko zdobyły moje serducho. Z łatwością zastąpiły telewizję, radio, czasopisma i stały się dla mnie głównym źródłem wiedzy, inspiracji i rozrywki. Jeżeli miałbym wskazać rzecz, która w ciągu ostatnich lat miała największy wpływ na zmiany w moim życiu, to byłyby to właśnie podcasty. A każdy z nich to inna historia, inni ludzie, inne wartości. To pod wpływem Michała Szafrańskiego rozpocząłem swoją przygodę z blogiem. CGP Grey nauczył mnie jak być bardziej produktywnym. Marek Jankowski pokazał jak prowadzić firmę a od Mariusza Chrapkodowiedziałem się, że i ja chcę uruchomić swój własny podcast. Ariadna Wiczling pokazała, że wcale nie trzeba być idealnym aby być skutecznym a Marcin Iwuć przekonał, że warto kierować się pasją. Michał Śliwiński nauczył mnie konsekwencji, Dominik Juszczykpewności siebie, a Tim Ferris… on sprawił, że zasnąłem w czasie pracy przy komputerze 🙂 Każdej z tych osób chciałbym bardzo serdecznie podziękować – za to, że kiedyś zdecydowały się na rozpoczęcie swojego podcastu. Pewnie żadna z wymienionych osób nie przeczyta nigdy mojego wpisu – ale chciałbym, abyście wiedzieli, że to między innymi dzięki Wam jestem tu gdzie jestem.

Ale po kolei. Czym właściwie są podcasty? Jeżeli zaliczasz się do (niestety jeszcze dość szerokiego) grona osób, które tego nie wiedzą – czas jak najszybciej nadrobić zaległości!

Termin „podcast” został pierwszy raz użyty przez amerykańskiego dziennikarza Bena Hammersleya w 2004 roku. Pochodzi od dwóch słów: „iPod” – czyli odtwarzacza plików mp3 od Apple – oraz „broadcast”, co oznacza transmisję.

Podcasty to nowoczesne audycje radiowe – tylko fajniejsze, bo dostępne na żądanie. Oznacza to, że w odróżnieniu od radia, to Ty decydujesz czego i kiedy słuchać. Podcasty publikowane są w postaci odcinków. Znajdziemy je jako pliki audio, dostępne do pobrania ze stron www.

Początkowo, aby słuchać podcastów, musieliśmy co jakiś czas zaglądać na stronę www jego autora, i w momencie publikacji nowego odcinka – pobrać plik na dysk komputera, aby następnie ręcznie wgrać go do naszego odtwarzacza mp3 (lub odtwarzać bezpośrednio z komputera, co jednak nie było zbyt wygodnym rozwiązaniem). Taka forma nie sprzyjała rozwojowi podcastingu. Ciężko było znaleźć nowe tytuły, a i samo pobieranie ich, a potem kopiowanie do odtwarzaczy – było dość kłopotliwe. Zaczęły więc powstawać katalogi podcastów, które – poprzez grupowanie, kategoryzację i tworzenie list najlepszych z nich – znacznie ułatwiły odkrywanie i wyszukiwanie. Najpopularniejszym z takich zbiorów jest, stworzony przez Apple, katalog podcastów iTunes – znajdziesz tam każdy liczący się podcast. Apple jest bezsprzecznym liderem w tej kategorii i nic nie wskazuje na to, aby ta sytuacja miała ulec zmianie. Apple przyłożyło też swoją rękę do tego, aby to smartfony stały się najczęściej wykorzystywanym do słuchania podcastów urządzeniem. Nie oznacza to jednak, że aby słuchać podcastów i odkrywać nowe audycje musisz mieć iPhone’a. Przeciwnie. Apple stworzył katalog, ale dostęp do niego mamy zarówno z komputera, jak i każdego smartfona – poprzez aplikacje do wyszukiwania i odtwarzania podcastów, które mają możliwość wyszukiwania w katalogu iTunes. Dzięki smartfonom podcastów możemy słuchać wszędzie – w drodze do pracy, podczas sprzątania, zmywania, podróży na wakacje, czy uprawiania sportu. Zakładamy słuchawki, uruchamiamy aplikację – i gotowe.

W sklepach App Store i Google Play Store dostępnych jest wiele aplikacji umożliwiających słuchanie podcastów. Kilka najpopularniejszych: Overcast (iOS), Castro 2 (iOS) czy Pocket Casts(iOS oraz Android). Ja używam tej ostatniej. Nie jest ona bezpłatna, ale według mnie zdecydowanie najlepsza. Jeżeli nie chcesz na początku wydawać pieniędzy, możesz skorzystać z jednej w wielu bezpłatnych opcji. Na przykład Apple udostępnia swoją, całkiem dobrą, bezpłatną aplikację – Podcasty. Jeżeli jesteś posiadaczem iPhone’a, możesz zacząć właśnie od niej. Jeżeli używasz smartfona z Androidem – wypróbuj bezpłatną aplikację Podcast Addict. Wspomniany na początku Overcast jest również w wersji bezpłatnej, ale za to z ograniczonymi funkcjami i reklamami.

Jeżeli znasz inne ciekawe aplikacje do zarządzania i odtwarzania podcastów – zostaw mi informację w komentarzu, z chęcią uzupełnię ten wpis o nowe, warte uwagi pozycje.

Gdy zaczynałem tworzyć niniejszy tekst, na mojej półce z podcastami było 37 tytułów. W tym momencie, gdy kończę – mam ich 46. Liczba ta dynamicznie się zmienia. Często szukam nowych tytułów, co jakiś czas rezygnuję też z tych, które już mnie interesują. Zdecydowana większość pozycji to audycje, z których mogę nauczyć się czegoś nowego. Są podcasty, których z uwagą przesłuchuję każdy odcinek, ale są też takie, z których na 10 odcinków wybieram co najwyżej jeden czy dwa.

Słowo „rozwój” najlepiej łączy wszystkie okładki na mojej liście. Jednak ten wpis miał skupiać się na słowie „relaks” i właśnie pod tym kątem wybrałem kilka godnych polecenia tytułów. Zachęcam Cię do przesłuchania każdego z nich – być może znajdziesz coś dla siebie.

Yes Was Podcast

Jestem fanem nowych technologii i słuchanie ciekawych rozmów na ten temat, wpisuje się u mnie idealnie w kategorię „rozrywka i relaks”. A pierwszym podcastem w tej kategorii jest Yes Was Podcast. Niech Was nie zmyli angielska nazwa – audycja jest po polsku 🙂 Zgodnie z opisem autorów, podcast ten należy do „technologiczno–publicystyczno–śmieszkowych” i po przesłuchaniu kilku odcinków – trudno się z tym nie zgodzić. Paweł Orzech i Wojtek Wiejak – którzy prowadzą Yes Was Podcast, „spotykają się” (wirtualnie) raz w tygodniu, aby porozmawiać o swoich przygodach z technologią – czasem pomarudzą, czasem coś podpowiedzą, ale zawsze rozśmieszą. Chłopaków odnalazłem mniej więcej rok temu. Początkowo „nie było szału” – luźna rozmowa na temat kilku nowinek technicznych, wydarzeń ze świata technologii oraz gier (o zgrozo, nie lubię…). Ale z czasem na tyle przyzwyczaiłem się do cotygodniowych spotkań z chłopakami, że Yes Was Podcast stał się jednym z moich ulubionych. Panowie czasem mijają się z prawdą, a dobór opisywanych wydarzeń nie zawsze jest taki, jak bym sobie wymarzył. Jednak wszystko opakowane jest w na tyle fajną i luźną formę, że nie mógłbym rozpocząć mojej listy polecanych podcastów od innego.

Każdy odcinek ukazuje się w nocy z wtorku na środę – chłopaki zazwyczaj są bardzo sumienni w tej kwestii i chwała im za to! Dzięki temu Yes Was Podcast co tydzień uprzyjemnia mi środowe śniadania.

Connected

Znowu będzie o nowych technologiach, tym razem jednak trochę bliżej świata Apple – czyli jakby nie patrzeć, tego, który mnie najbardziej interesuje.

Connected jest jednym z popularniejszych podcastów z grupy Relay.fm. Chyba mogę powiedzieć, że podcast ten jest angielskim odpowiednikiem Yes Was Podcastu (a może odwrotnie?). Connected prowadzą 3 osoby – Federico ViticciMyke Hurley i Stephen Hackett, a tematem przewodnim są nowości ze świata Apple – choć Panowie starają się opisywać również wszystkie inne wydarzenia istotne na rynku urządzeń mobilnych i nowych technologii. Jest to swego rodzaju przegląd nowości. Istotną różnicą w stosunku do Yes Was Podcast jest to, że trio z Connected jest bardzo kompleksowe w zbieraniu tematów – chłopaki omawiają wszystko, co dzieje na rynku a ich opinie są przemyślane, merytoryczne i z reguły bardzo wyczerpujące – plus często ozdobione dawką specyficznego humoru 🙂 Nie bez znaczenia jest też dla mnie fakt, że zarówno Federico, jak i Myke są osobami, które na co dzień, zamiast na tradycyjnych komputerach, pracują na iPad’ach – ich historie są często dla mnie inspiracją do usprawniania mojego systemu pracy na iPadzie. Connected to nie tylko wspaniała rozrywka, ale i newsy ze świata urządzeń mobilnych. Jeżeli te tematy Cię interesują, to Connected szybko stanie się dla Ciebie cotygodniową „lekturą” obowiązkową. A wtedy warto zerknąć na pozostałe pozycje z „rodziny” Relay.fm.

This Is Your Life

Lubicie stare amerykańskie filmy? Ja się na nich wychowałem. A słuchanie podcastu This Is Your Life jest jak oglądanie starego, dobrego amerykańskiego filmu. Rambo i Terminator wsród podcastów 🙂

Audycja Michaela Hyatt’a była jedną z pierwszych, jakie trafiły na moją półkę. I szybko stała się pozycją, po którą sięgam, gdy szukam jednocześnie relaksu, nowych pomysłów i wiedzy. Bo takim właśnie połączeniem jest dla mnie This Is Your Life. Podcast od jakiegoś czasu nie jest już kontynuowany, Michael zastąpił go innym – Lead to Win, który ze względu na swoją formę – jest wspaniałym źródłem wiedzy, ale nie jest już tak dobrą rozrywką. Na szczęście baza kilkuset odcinków dostępnych w katalogu iTunes ciągle pozwala mi czerpać przyjemność z tego podcastu.

Michael ma bardzo specyficzny głos, pełen spokoju i ciepła, co – poza czerpaniem ogromnej ilości wiedzy – pozwala mi się również odprężyć. Tematyka jaką porusza – rozwój osobisty – jest mi szczególnie bliska. A podana w tak fajny, naturalny i praktyczny sposób, sprawia, że co chwila sięgam do katalogu po kolejny odcinek.

Jeżeli zdecydujesz się na This Is Your Life, warto abyś zaczął od pierwszych odcinków. Tych, w których Michael zaczynał. Opowiada w nich o swoich niepewnych początkach – i fajnie zestawia się to z odcinkami, które nagrywał kilka lat później. Bardzo inspirujący i odprężający podcast przez który przewija się wiele różnych tematów. Dostępny jest w języku angielskim, więc dodatkowym atutem jest fakt, że mogę szlifować język 🙂

5 AM Miracle

Podcast prowadzony przez Jeffa Sanders, który opowiada, „jak zdominować swój dzień przed śniadaniem”. 5 AM Miarcle należy u mnie do grupy tych, których słucham tylko wybrane odcinki – w zależności od tematu. Na przykład wywiady z udziałem Jeff’a – totalnie nie przypadły mi do gustu.

Porządkowanie swojego dnia o poranku jest mi bardzo bliskie – główna idea podcastu wspaniale więc wpisuje się w moje życie. I, pomimo faktu, że wstaję dużo wcześniej niż o 5 rano, bardzo lubię słuchać audycji 5 AM Miracle o poranku.

Lepiej Teraz

Lepiej Teraz podcast prowadzony przez Rafała Budnickiego. I tak naprawdę ciężko jest mi powiedzieć jedno zdanie, które dobrze opisze całą jego tematykę. Przytoczę za to słowa samego autora:

Zmień swoje życie na lepsze. Już teraz! Tak jak robią to goście Podcastu Lepiej Teraz.

Opis ten najlepiej pokazuje jak szeroką tematykę wziął na swoje barki Rafał. W podcaście znajdziemy tematy takie jak minimalizm, zarządzanie sobą, czasem, ale i media społecznościowe, marketing i rozwój biznesu.

Z tego względu, nie każdy odcinek trafia do mojej listy odtwarzania. Wybieram jedynie interesujące mnie tematy. Mimo wszystko lubię słuchać Rafała i traktuję jego podcast jako fajną rozrywkę i sposób na odprężenie. Kiedy mam groszy dzień, sięgam po kolejny odcinek, który ustawia mnie na odpowiednie tory.

Personal Best

Na koniec najmłodszy z podcastów na mojej półce – w dniu kończenia tego wpisu, dostępnych jest 6 odcinków a ja przesłuchałem dopiero z nich. Wydawana przez kanadyjską sieć CBC audycja Personal Best, jest jednocześnie najlepiej technicznie zrobionym podcastem jaki słucham. I z pewnością jest to jeden z powodów, dla których tak bardzo go lubię. Każdy odcinek to historia innej osoby, która – bez względu na ograniczenia – stara się być najlepszą wersją siebie. Tematyka rozwoju osobistego jest mi bardzo bliska – już o tym wspominałem – a jeżeli ubrania jest w tak przyjemną dla ucha formę… nie mogłem nie polubić 🙂

Wymieniam sześć tytułów z bazy kilkudziesięciu, które znajdują się na mojej półce. Nie znaczy to jednak, że właśnie te są moimi ulubionymi. Ale z pewnością pomagają mi zrelaksować się i odprężyć. Każdy z nich sprawia, że mogę wykorzystać iPhona do poprawy nastroju, pozbycia się stresu, czy zmiany negatywnego nastawiania. Jedne wywołują u mnie śmiech, inne zachwyt. Niektóre z nich tworzone są przez pojedyncze osoby, przy innych pracuje cały sztab ludzi. Każdy z pewnością warty jest czasu, który mu poświęcam. A przecież opowiedziałem tylko o tych podcastach, których słucham dla rozrywki – pozostałe z mojej półki mają zupełnie inny cel. Są dla mnie najlepszymi studiami, kursem i skarbnicą wiedzy – z każdej dziedziny życia. Uczą jak pracować, jak rano wstać, być zdrowszym, silniejszym, bardziej wysportowanym…

Gdy więc następnym razem usiądziesz na kanapie, weźmiesz do ręki pilota od telewizora – zastanów się, czy nie warto spróbować czegoś innego. Być może zakochasz się w podcastach tak jak ja.