czwartek, 25.04.2019

Jeżeli chcesz przenieść wielką górę, zacznij od małego kamienia. Jednego, potem drugiego, i tak do czasu aż cała góra znajdzie się w nowym miejscu.

Każdy kolejny, nawet drobny kamień, będzie Twoim kolejnym małym krokiem i jednocześnie wielkim postępem. Czasem ciężko jest dostrzec, czy posuwasz się do przodu, ciężko jest zobaczyć różnicę. Łatwo być przygnębionym, gdy cel nie zbliża się tak szybko jakbyś chciał. Pamiętaj wtedy, że mimo wszystko cel jest coraz bliżej, a z każdym kolejnym kamieniem, Twoja góra rośnie. Pozwól sobie na przerwy, chwile zwątpienia, załamania i błędy – są one naturalną częścię całego procesu i to również dzięki nim osiągasz swój cel. Bez oglądania się za siebie. Kamień po kamieniu.

Zapraszam do trzeciego odcinka podcastu Fajne Życie 🙂 Długo tworzyłem ten odcinek, jednak mam nadzieję, że po przesłuchaniu ocenisz, że warto było czekać. Dzisiaj poruszam jeden z najpopularniejszych tematów na moim blogu – prowadzenie dziennika. Czy w dzisiejszych czasach warto jeszcze to robić? Zapraszam ????

Pomysły na dziennik

  1. Dziennik pokładowy
  2. Morning pages (mój Morning Pages)
  3. Katalog przeczytanych książek
  4. Biblioteczka obejrzanych filmów
  5. Zapamiętywacz prac dzieci
  6. Przeglądnik tygodnia
  7. Dziennik podróży
  8. Planner podróży
  9. Zadaniownik
  10. Archiwum wpisów w social mediach
  11. Pochłaniacz artykułów
  12. Dziennik cytatów
  13. Pomysłownik
  14. Selfiak
  15. Monitor nawyków
  16. Szkicownik
  17. Dziennik złości
  18. Dziennik wdzięczności
  19. Dziennik produktywności

Przydatne linki

BONUS – do pobrania

30-dniowe #FajneWyzwanie: Naucz się prowadzić Dziennik! Pobierz arkusz wyzwania i rozpocznij swój pierwszy, własny dziennik!

poniedziałek, 22.04.2019

Mam wybór. Zawsze go miałem. Każdego dnia podejmuję nowe decyzje i to dzięki nim jestem tym, kim jestem.

To moje wybory kształtują mnie i moje życie. Nie talenty, czy predyspozycje, nie genetyka, medycyna, pieniądze ani rzeczy które posiadam. To właśnie moje wybory mówią kim jestem, to one mnie definiują, określają moją drogę. Nie zawsze jednak to rozumiałem, nie zawsze chciałem przyjąć tak wielką odpowiedzialność na swoje barki. Odpowiedzialność za swoje życie. Dopiero jednak, gdy to zrobiłem, gdy stanąłem przed lustrem, spojrzałemsobie głęboko w oczy i powiedziałem: „Mam wybór. Jestem tutaj dzięki wyborom, jakie dokonałem w przeszłości”, mogłem zacząć je zmieniać, panować nad nimi, planować je. Mogłem zacząć normalnie żyć.

czwartek, 18.04.2019

Warto mieć zawsze gdzieś pod ręką plan porażki. Tak na wypadek, gdyby coś nam się nie udało.

Plan działania to mądra rzecz, a już w szczególności taki, który mówi co robić, gdy jest źle. Na przykład gdy zaczynamy biegać. Jeżeli podejdziemy do tego z głową, to rozpiszemy sobie nasze bieganie na poszczególne dni, albo przynajmniej zrobimy założenie, że biegamy na przykład co drugi dzień. A plan porażki mówi nam, co zrobić, gdy tego drugiego dnia będziemy akurat chorzy, spóźnieni czy wypadnie nam coś innego, co uniemożliwi danego dnia bieganie. Efekt jest taki, że w przypadku tego typu wpadki, nie podrzucamy całkowicie planu biegania, a jedynie przechodzimy na równoległy plan – porażki, który to może zakładać na przykład trzy takie wpadki w miesiącu.

środa, 17.04.2019

Bardzo lubimy katować się za błędne decyzje, wypominać sobie, zamęczać do upadłego, próbować naprawić…

A gdyby tak przyjąć, że nie ma złych decyzji? Gdyby niczego w życiu nie żałować? Jednocześnie biorąc odpowiddzialność za każdą zrobioną rzecz? Gdyby tak przestać patrzeć za siebie i tylko iść do przodu? Nie rozpamiętgywać, nie dręczyć się? Płakać z tęsknoty a nie żalu? Uczyć się na błędach, ale nie pozwalać im przejomować kontroli. Nie bać się konsekwencji, nie bać się zmian. Przyjmować życie takim, jakie je otrzymujemy. O ile prościej by się wtedy żyło. O ile mniej byłoby depresji, nerwów, strachu. O ile mniej rzeczy mielibyśmy na głowie, gdybyśmy nauczyli się nie martwić tym co było. Ale żyć tym co jest.

wtorek, 16.04.2019

Nuda. Negatywny stan emocjonalny, polegający na uczuciu wewnętrznej pustki. Tak nudę opisuje Wikipedia.

Dalej opisana jest też jako stan obojętności i braku zainteresowania, oraz, że jest traktowana jako rodzaj frustracji oraz stresu. Cenię Wikipedię, ale ta definicja nudy jest tak samo przestarzałą, co mówienie na przerwę w szkole „pauza” (czytam z moimi dziewczynami „Mikołajka”). Dzisiaj nuda nie powinna kojarzyć się już ze stresem, czy negatywnymi emocjami. Przeciwnie – powinniśmy traktować ją, jak lekarstwo na największą z chorób XXI wieku – zamęt. Pełno go wokół. Dostarcza nam go telewizja, facebook, instagram czy radio. Podłączamy się do niego przez komórkę czy tablet – zupełnie jak do kroplówki w szpitalu. A nuda jest na niego lekarstwem.

sobota, 13.04.2019

Czasem sobie myślę, że mam tylko te poranki. Żeby pisać, rysować, nadrabiać, ćwiczyć…

Później, gdy cały świat już wstanie, zawsze znajdzie się coś ważnego, fajnego, zajmującego. Dlatego też tak lubię każdą minutę moich poranków. Celem jest, aby cały dzień był taki. I czasem to się udaje, ale zazwyczaj całodniowe ogarnianie życia to zupełnie inna bajka – co nie znaczy, że nie jest potrzebna oraz, że jej nie lubię. Po prostu kocham ten spokój i porządek, które panują, gdy wszyscy jeszcze śpią. To rano wpadam na najlepsze pomysły, organizuję sobie dzień, łapię oddech, ładuję akumulator na cały dzień. I pomyśleć, że przez pierwsze 30 lat życia tego nie miałem…

czwartek, 11.04.2019

Dzisiejsza lekcja medytacji uświadomiła mi jedną, ciekawą rzecz: tak często działamy w trybie autopilota.

Wsiadamy do samochodu i wyłączamy myślenie, jemy bez smakowania, pracujemy bez automatycznie. Tak często pomijamy uważność, robimy rzeczy bez żadnego sensu, tylko dlatego, że tak wcześniej robiliśmy. Ile z takich nawyków warto przeanalizować a potem eliminować? Byliśmy ostatnio z wizytą u znajomych, a gdy tylko weszliśmy do ich domu, oni pierwsze co zrobili, to włączyli telewizor. Tak po prostu, taki nawyk. Nikt z nas nawet na niego nie zerkał, przez cały czas nie byliśmy nawet w tym samym pokoju co ten telewizor. Nie było to przecież nic złego, ot taki niewinny nawyk. Warto?

wtorek, 09.04.2019

Tak łatwo jest czegoś nie zrobić. Na przykład nie wstać rano, albo nie przykładać się do pracy.

Łatwo też jest nie napisać w pamiętniku, czy nie wypić szklanki wody z rana. A gdy raz już uda się czegoś nie zrobić, to potem drugi raz jest dużo łatwiej. A z czasem łatwo jest zapomnieć o tych wszystkich rzeczach, które jeszcze wczoraj wydawały się być tak ważne. I tu kłania się motywacja. Jeżeli zaczynasz coś robić z właściwych powodów, to szybko zatęsknisz za tą właściwą drogą. Motywacja też sprawi, że powrócisz do tych upierdliwych nawyków, to ona spowoduje, że znowu dasz radę. Oczywiście do czasu, kiedy znowu odpuścisz. A wtedy motywacja przyda się ponownie.

piątek, 05.04.2019

Już od samego rana człowiek szuka tylko wymówek, aby nie robić tego co właściwe i zająć się tym, co banalne, szybkie, niezdrowe, wygodne.

Aby dawać radę, muszę sobie ciągle przypominać o tym co ważne i dlaczego właściwie chcę to robić. Wstaję rano i patrzę na iPhone’a, aby przypomniał mi co teraz – jakby to było takie trudne do zapamiętania: woda, mycie, ubranie, joga, medytacja, zadania… A nawet jak już dowiem się co mam robić, to i tak tylko kombinuję jak by tu by tego nie zrobić. A, bo za wcześnie wstałem, to mogę odpuścić jedno, jest zimno, to odpuszczam drugie, dzieci śpią niespokojnie, to odpuszczam trzecie – aby ich nie obudzić oczywiście, tak jakby na co dzień się budziły… I tak potem kończę dzień z jednym tylko nawykiem odznaczonym w mojej aplikacji do ich śledzenia: odpuszczanie.

czwartek, 04.04.2019

Znam wiele osób, które robiąc cokolwiek nowego, oczekują natychmiastowych efektów. Ja sam taki byłem.

Nawet tworząc bloga, po cichu spodziewałem się szybkiego sukcesu. Oczywiście tak się nie stało. Na wszystko potrzeba czasu, niektórych rzeczy po prostu nie da się przyspieszyć i, co ważniejsze, nie powinniśmy nawet próbować. To najczęściej droga do naszego celu sprawia, że jesteśmy na niego gotowi. Życie to maraton a nie sprint. A podczas maratonu nie da się oszukać. Trzeba być za to przygotowanym, skupionym i z rozwagą pokonywać kolejne przeszkody. Stawiając pierwszy, i każdy kolejny krok, trzeba pamiętać, że nie jest on ostatni i musimy mieć siłę na kolejne ich tysiące.

środa, 03.04.2019

Życie z ludźmi to taki poligon złości. Co chwilę ktoś robi coś, co może wyprowadzić nas z równowagi.

Albo może warto odwrócić to rozumowanie: co chwilę wyprowadzamy się z równowagi widząc coś, co nie jest robione po naszej myśli. Ja dodaję sobie zazwyczaj w takiej sytuacji takie stwierdzenie wzmacniające tą paranoje: „Jak można?!”. Potrafi to skutecznie spotęgować gniew i frustrację. Ale te dwa słowa klucze uruchamiają we mnie jednocześnie mechanizm, dzięki któremu zatrzymuję się i mogę przez chwilę pomyśleć: czy faktycznie chcę się zdenerwować na tą sytuację? Czy na prawdę uważam, że ktoś zrobił to złośliwie? A może przez nieuwagę? Albo z niewiedzy? I złość mija.

poniedziałek, 01.04.2019

A więc mamy kwiecień. Nowy miesiąc, nowy kwartał, nowe wyzwania, nowe zagrożenia, nowe postanowienia i decyzje.

Jest to również dobry czas, aby usiąść na chwilę i pomysleć, co było nie tak w ciągu pierwszych trzech miesięcy tego roku. Będzie to dla mnie taki wstęp do planowania 12-tygodniowego, które chciałbym razem z tym kwartałem rozpocząć. Zaczynam więc od rozliczenia się z błędami i porażkami, a niestety jedną z największych moich porażek z ostatniego okresu okazuje się być planowanie każdego kolejnego dnia. Coś, co było jednym z głównych celów na początek 2019 roku, okazało się być moją największą porażką. Wraz z pierwszym kwietnia wprowadziłem więc znaczącą zmianę w tym temacie i zaczynam badać efekty.

march 2019
niedziela, 31.03.2019

Mój poranny, znienawidzony prysznic, to jednoczenie taki mój barometr.

Każdego dnia rano, gdy na iPhonie wyskakuje mi powiadomienie: „Kolego, czas na prysznic”, decyduję, jaki będzie mój dzień. Już na etapie tej pierwszej decyzji ustalam, czy danego dnia będę dawał radę, czy raczej sobie odpuszczał. Ta jedna decyzja organizuje cały mój dzień. A od kiedy uświadomiłem sobie jej wagę, o wiele łatwiej mi jest nie odpuszczać i wchodzić do wody. Choć najczęściej mi się nie chce. Ale to normalne… ludzkie… nikomu się nie chce, ale tylko nieliczni dają radę. A warto się postarać. Jeżeli już z samego rana podejmiesz tą decyzję, że Ci się chce, to później jest dużo łatwiej również nie odpuszczać.

poniedziałek, 18.03.2019
niedziela, 17.03.2019

Jak pogodzić dom i pracę? I co to właściwie znaczy?

Zastanawiam się czasami, czy mój rodzaj pracy, i fakt, że pracuję w domu, mi to ułatwia czy wręcz przeciwnie. Z jednej strony mam fajnie, bo zawsze jestem w domu a mój styl pracy pozwala mi łączyć obowiązki domowe z tymi w pracy. Jednak z drugiej strony nie mogę w pełni rozdzielić domu i pracy. Zawsze, gdy pracuję, jestem też w domu, a i zawsze gdy zajmuję się domem, jestem w pracy. Na ogół umiem to pogodzić, ale czasem taka zależność przeszkadza. Ran na dłuższy czas myślę sobie, że fajnie by było wychodzić do biura co dzień i nie myśleć o domu. Ale ta myśl szybko mija, w końcu mam i tak fajne życie 🙂

sobota, 16.03.2019
czwartek, 14.03.2019

Jest taka rzecz, która jako jedyna w życiu przynosi mi ZAWSZE coś pozytywnego.

Właściwie, nie jest to rzecz, tylko czynność. A może stan? W każdym razie, jeżeli jest odpowiednio przemyślana, przygotowana i wykonana, zawsze przynosi coś dobrego. Choć bardzo często bronimy się przed nią rękami i nogami, to bez niej tkwilibyśmy dalej w epoce kamienia łupanego. Mało kto jest na nią gotowy, mało kto jej pragnie. Mało kto też wie, jak wielkim uzależnieniem potrafi być. Jest jak najlepszy nałóg, najciekawsza niespodzianka, a zarazem lekarstwo na wszelkie zło, niepowodzenia i zły humor. Może być drogą do rozwoju, ale może też doprowadzić do upadku. To ZMIANA.

środa, 13.03.2019