ostatnie tygodnie głupoty sprawiły, że znowu trochę przytyłem – jakiś kilogram, może półtora ponad to, co chciałem utrzymać. więc wróciłem powyżej 73 kg. i to właściwie dobrze – coś w rodzaju kary za ostatnie dni, wyraźny sygnał, że ten bullshit się skończył. bo dopóki byłem poniżej 73 kg, czułem, że mam jeszcze czas, że mogę sobie pozwolić na luz, „zabawę”, że mogę sobie trochę odpuścić. miałem to głupie poczucie bezkarności. ale dziś, kiedy zobaczyłem 73,8 kg, dotarło do mnie – stary, przegiąłeś. to był jasny sygnał, że muszę wrócić do pracy nad sobą, tej restrykcyjnej, mądrej, skutecznej.koniec głupich decyzji, chaosu, braku organizacji. i – co dziwne (a może nie?) – tego właśnie potrzebowałem. bo dzięki takiej „porażce” podjąłem kilka decyzji, zmieniłem parę rzeczy – takich, których pewnie bym nie zmienił, gdybym się nie pogubił. więc coś na kolejny krok do przodu. na szczęście zaczynam z poziomu +1,5 kg, a nie +4 kg, więc nie jest źle. i wiem, że teraz mam szansę w końcu zejść poniżej 70 kg – czego nie udało mi się zrobić wcześniej. teraz, z nową energią, nowymi narzędziami, nowymi myślami, mogę to osiągnąć. to są zalety moich porażek. szkoda tylko, że mój rozwój tak często zaczyna się od błędów… ale może właśnie tak rosnę – przez potknięcia, świadomość i chęć, żeby znowu wstać.
Tag: świadomość
poniedziałek, 20.10.2025
środa, 13.08.2025
podchodzę do ipada, chcę zanotować, że dzisiaj odpoczywam. czuję każdy mięsień mojego ciała po wczorajszym dniu. było #bieganie, dwie godziny zajęć na siłowni i trzy godziny tańca. zrobiłem ze 100 brzuszków, dwa razy tyle skoków, i pewnie tyle samo razy próbowałem zrobić przepiękny piruet. było #rozciąganie, naciąganie, przeciąganie, odkręcanie i skręcanie. rozgrzewałem się 5 razy, tyle samo potem studziłem i relaksowałem. na sam koniec dnia @krzysiek pokazał nam pozycję relaksacyjną, przy której wszelkie pozycje na zajęciach jogi przestają być wyzwaniem, a po której mieliśmy się przez dwa dni czuć się fizycznie rozbici. super dzień, po którym nie ma części ciała, której nie jestem bardziej świadomy, niż wczoraj. i ciężko mi nazwać to uczucie bólem, to właśnie #świadomość tych elementów mojego ciała – czuję je, wszystkie na raz i każde z osobna. wspaniałe uczucie. po tym wszystkim pomyślałem, że dzisiaj czas na odpoczynek, przynajmniej rano. i już mi szkoda tego wspaniałego stanu, w który wpadam wracając z porannego biegania, już tęsknię za uczuciem spełnienia, które pojawia się po każdych zajęciach w sali fitness. i szkoda mi tego poranka. ale tak, dzisiaj odpocznę – moje #ciało bardzo zasłużyło sobie na kilka godzin regeneracji. to ciało, które przez 35 lat mojego życia tak mocno zaniedbywałem, a które dzisiaj – gdy zacząłem wymagać od niego więcej, niż kiedykolwiek wcześniej – wcale nie mówi mi: „teraz to się odpierdol”, tylko idzie razem ze mną i pozwala spełniać #marzenia, świetnie się bawić, zmieniać, naprawiać i poprawiać. więc dam mu chwilę na odpoczynek, ale popołudniu lecimy dalej!