Tag: bieganie

środa, 08.10.2025

dobra, coś w końcu zrobiłem. wstałem rano i pobiegłem. pierwszy rozsądny ruch od tygodnia.

Koniec

poniedziałek, 25.08.2025

zamiast Wszyscy kochają Rayomnda, leci dziś z głośników, zamiast ogromnej kolacji – pełnoziarnista tortilla z serem i peperoni (nie będę tego nazywał pizzą! nie brzmi dobrze 😁) – nawet takie dni, wieczory mogą zaprowadzić do dobrych rzeczy, lepszych nawyków. mialem jeszcze dziś wieczorem pobiegać, ale leje . oczywiście mógłbym powiedzieć, że „trochę pada” zamiast „leje”, zacisnąć zęby i biegać, ale widocznie wybrałem, że to jeszcze nie będzie dzisiaj. wskoczy pewnie za to #książka, wieczorny – Wednesday. ostatecznie ten, z pozoru słabszy dzień, kończę dobrze – przemyśleniami i bardzo poprawnym wieczorem. mogło być dużo gorzej, jest dobrze.

za każdym razem, gdy zakładam buty i wychodzę pobiegać, czuję się tak, jakbym znów zaczynał od nowa, od zera. bieganie wciąż nie jest jeszcze moją codziennością – psychicznie jestem daleki od tego, by traktować je jako stały element dnia. i właśnie nad tym chcę popracować w najbliższych tygodniach.

sprobuję dołączyć krótkie biegi także do wieczornego rytuału, obok tych porannych. nawet symboliczne 500 metrów na koniec dnia mogą pomóc w budowaniu nawyku. dodatkowe korzyści: wieczorne bieganie powinno przełożyć się na lepszy sen, a jeśli przesunę je na czas przed kolacją, być może łatwiej będzie też podejmować lepsze wybory żywieniowe na zakończenie dnia – co zwykle bywa moim… no, powiedzmy, że słabszym punktem.

pewnie nie będzie łatwo.

wtorek, 19.08.2025

środa, 13.08.2025

podchodzę do ipada, chcę zanotować, że dzisiaj odpoczywam. czuję każdy mięsień mojego ciała po wczorajszym dniu. było , dwie godziny zajęć na siłowni i trzy godziny tańca. zrobiłem ze 100 brzuszków, dwa razy tyle skoków, i pewnie tyle samo razy próbowałem zrobić przepiękny piruet. było #rozciąganie, naciąganie, przeciąganie, odkręcanie i skręcanie. rozgrzewałem się 5 razy, tyle samo potem studziłem i relaksowałem. na sam koniec dnia pokazał nam pozycję relaksacyjną, przy której wszelkie pozycje na zajęciach jogi przestają być wyzwaniem, a po której mieliśmy się przez dwa dni czuć się fizycznie rozbici. super dzień, po którym nie ma części ciała, której nie jestem bardziej świadomy, niż wczoraj. i ciężko mi nazwać to uczucie bólem, to właśnie #świadomość tych elementów mojego ciała – czuję je, wszystkie na raz i każde z osobna. wspaniałe uczucie. po tym wszystkim pomyślałem, że dzisiaj czas na odpoczynek, przynajmniej rano. i już mi szkoda tego wspaniałego stanu, w który wpadam wracając z porannego biegania, już tęsknię za uczuciem spełnienia, które pojawia się po każdych zajęciach w sali fitness. i szkoda mi tego poranka. ale tak, dzisiaj odpocznę – moje #ciało bardzo zasłużyło sobie na kilka godzin regeneracji. to ciało, które przez 35 lat mojego życia tak mocno zaniedbywałem, a które dzisiaj – gdy zacząłem wymagać od niego więcej, niż kiedykolwiek wcześniej – wcale nie mówi mi: „teraz to się odpierdol”, tylko idzie razem ze mną i pozwala spełniać , świetnie się bawić, zmieniać, naprawiać i poprawiać. więc dam mu chwilę na odpoczynek, ale popołudniu lecimy dalej!

wtorek, 12.08.2025

poniedziałek, 11.08.2025

bieganie do niedawna było raczej okazjonalnym zajęciem, mocno pracuję jednak nad tym (i chyba idzie mi coraz lepiej), by zrobić z niego w miarę regularny punkt mojego poranka. nowe buty, które ostatnio sobie sprawiłem, miały jeszcze w tym pomóc. i cóż – tak właśnie się stało, choć na trochę innym poziomie, niż się spodziewałem. kupując je, spodziewałem się, że sam zakup nowego gadżetu (każda nowość to jakiś tam gadżet) sprawi, że jeszcze chętniej będę wychodził biegać. nie do końca to tak zadziałało, w dni, kiedy totalnie mi się nie chce – nadal totalnie mi się nie chce. jednak buciki spowodowały coś innego: gdy już wyjdę pobiegać, zajęcie to jest o wiele lżejsze, niż gdy miałem na nogach stare buty do biegania. zniknęły napięcia, które dość szybko pojawiały się w nogach, czuję też zmniejszone obciążenie kolan, cały bieg jest delikatniejszy. a same buciki są o wiele lepiej dopasowane do mojej stopy. to była dobra inwestycja. cenne okazały się uwagi Stefana (tak nazwałem mojego pomocnika AI), który dopiero dziesiąta parę z tych, które przeglądałem, uznał za nadającą się dla mnie do biegania i odpowiednio dopasowaną do warunków w jakich biegam. wybór odpowiednich butów może nie poprawił mojego zaangażowania w bieganie, ale z pewnością poprawił dość mocno samo biegnie.

ten wpis to takie małe przypomnienie, że nie każdy gadżet to tylko gadżet, a ja mogę być dla siebie czasem nieco łagodniejszy w kwestii oceny nowych zakupów 🙂

sobota, 09.08.2025

kurczę, wszedłem dzisiaj na wagę i ponownie było poniżej 73 kg. kolejny dzień. i to nie całkiem na styk, ale nawet z zapasem. to na prawdę działa! projekt 365 przynosi efekty. to nie przypadek, przemiana się dzieje, system funkcjonuje, cele się przybliżają. niesamowite. teraz tylko się nie przestraszyć i nie zmarnować – a takie rzeczy już mi się przecież zdarzały. trzeba iść za ciosem. idę biegać.

środa, 06.08.2025

próbuję od ponad tygodnia kupić buty do biegania. takie ciut lepsze. i cholera nie mogę nigdzie znaleźć mojego rozmiaru! od kiedy zmniejszyła mi się stopa (!!), nie mogę nic dobrać w dziale dla dorosłych… dział dziecięcy w butach do biegania kończy się na 39, a dorosły zaczyna a od 41. no ludzie, potrzebuję 40 🙂 nie wyobrażam sobie zamawiania butów przez internet, ale chyba będę musiał spróbować. to jak to się robi, zamawiasz 20 par, wybierasz jedną i resztę odsyłasz?

Koniec

poniedziałek, 14.07.2025

07:51 ależ jestem dobry w wymyślaniu zajęć, gdy przychodzi czas biegania 🙂 sprzątanie w kuchni o 7 rano? i owszem – w końcu bałagan. pisanie w dzienniku? oczywiście, przecież to zawsze w czymś pomaga. przegląd zadań na najbliższy tydzień? no kurde, mamy poniedziałek, chyba trzeba! dobra, chrzanić to, idę biegać 🙂

środa, 09.07.2025

Koniec

niedziela, 15.06.2025

wtorek, 10.06.2025

jeżeli zrezygnuję dzisiaj z jedzenia, to w sumie nie muszę biegać, prawda? czasem jest trudniej, niż łatwiej. ale to właśnie w takie dni muszę pamiętać po co to wszystko. to właśnie w takie dni buduję najważniejsze fundamenty fajnego życia.

9:30 – przetrzymałem dziś dłużej, niż zwykle, ale…. idę w końcu pobiegać….. chociaż jeden kilometr, przynajmniej tyle. dam radę!

poniedziałek, 09.06.2025

Koniec

wtorek, 27.05.2025

niedziela, 25.05.2025

sobota, 24.05.2025

wracam do biegania, czas na pierwsze wyjście. tylko najpierw zrobię kawę. no i wypiję ją. to jeszcze może sprzątnę pranie. napiszę post. kurczę, sprzątnąłem pranie. to jeszcze przygotuję nowe aby się robiło. to i śniadanie na powrót z biegania zrobię. o, zetrę stół w kuchni. pozmywane naczynie trzeba wytrzeć i do szafki sprzątnąć. przygotuję jeszcze pokój do odkurzania. jej, ale ja jestem produktywny jak mam iść pobiegać 😎 (opublikowane na szczęście po pobieganiu)

Koniec roku 2025
Koniec

sobota, 30.09.2023

Pani Ula, bardzo sympatyczna osoba, z którą mam okazję od dłuższego czasu współpracować, zna mnie już dość dobrze i wie, że uwielbiam aktywny styl życia. Pani Ula jest fanką sportów zimowych, głównie jazdy na nartach. Często, gdy przychodzą chłodniejsze miesiące, i zaczyna planować swój kolejny wyjazd na narty, zachęca mnie, abym i ja kiedyś spróbował. Bo widzicie, jakoś tak wyszło, że nigdy nie mialem okazji jeździć na nartach. Pani Ula o tym wie i kusi mnie często opowieściami, jak to fajnie jest na stoku. Moja odpowiedź na to jest zawsze taka sama: „Niestety, nie mogę. Ponieważ zakocham się i będzie klops”.

Tak właśnie wyglądają od dłuższego czasu moje przygody z każdym nowym sportem, aktywnością. Zaczynam, jeden raz, potem drugi, trzeci i… zatracam się całkowicie. No, może nie tak całkowicie, ale każda z takich aktywności, dość mocno mnie wciąga. Tak było z bieganiem, łyżwami, rolkami, pływaniem, ping-pongiem… droga jest zazwyczaj bardzo podobna. Zaczynam, czasem obudowuję się kilkoma gadżetami związanymi z danym sportem (dodaje pewności siebie i łatwiej wtedy zacząć), wchodzę pełną parą w nową rzecz i… zakochuję się.

Dzieje się tak, z dwóch powodów.

Pierwszy to mój sposób na nowe aktywności. Moje – dość emocjonalne podejście – do nowych rzeczy w życiu, opisałem w jednym z ostatnich wpisów na blogu: Wstań z kanapy ->. Jest to w gruncie rzeczy też moja instrukcja na to, jak się zakochać, choć zdaję sobie sprawę, że nie u wszystkich może zadziałać. U mnie jednak taki schemat sprawdza się nadzwyczaj dobrze.

I tu pojawia się pewien problem, ponieważ najprościej by było, gdybym biorąc się za nowe zajęcie, porzucał – czy raczej przestawał kochać – jedno z tych dotychczasowych. A niestety tak nie jest, dokładam więc do kotła namiętności kolejne rzeczy i moje serce stale musi powiększać się o nowe ukochane elementy. W miłości to chyba nazywa się: wierność? 🤔 Albo: bigamia 🤣 Efekt jednak jest taki, że miałem jakiś czas temu dzień, w którym wstałem wcześnie rano, wyskoczyłem pobiegać, potem złapałem rower, spakowałem na niego rolki i wyruszyłem w objazdową trasę pomiędzy miejscami, w których mogę sobie popracować, a wieczorem dojechałem jeszcze na halę na trening rolkowy. A i tak żałowałem, że nie mam jeszcze zajęć z jazzu, basenu, czy chociaż ping-ponga – każdą z nich mógłbym jeszcze z radością wcisnąć w mój dzień. Jednak to właśnie wielogodzinna aktywność tamtego dnia uświadomiła mi, jak bardzo ruch, ciągły ruch, stał się ważny w moim życiu.

W pewnym momencie zadałem jednak sobie pytanie: czy to jest ok? Czy nie przesadzam? Gdzie jest granica pomiędzy pasją a uzależnieniem? I moja odpowiedź prowadzi do drugiego powodu, przez który tak łatwo się zakochuję. A jest on taki, że podświadomie czuję, co w tym przypadku w mojej głowie graniczy wręcz z pewnością, że ze wszystkich uzależnień świata, to związane z aktywnym stylem życia, jako jedyne mi nie przeszkadza i jest całkiem ok.

W moim życiu podążałem wieloma ścieżkami, miałem całkiem sporo „sensów życia”, przeróżne cele. Z perspektywy czasu, widzę jednak, że moja dzisiejsza droga, która zakłada tak dużo ruchu, a co za tym idzie dbania o zdrowie, o moje ciało – powinna być podstawą każdego z tych „sensów”. Moim najważniejszym założeniem dzisiaj jest właśnie zdrowie. Tak przynajmniej sobie tłumaczę moje zafiksowanie na punkcie „ciągłego ruchu”.

A na punkcie czego Ty masz (dzisiaj) bzika?

Koniec roku 2023
Koniec

środa, 01.12.2021

Uprawiasz sport? My z Piotrkiem tak, i w tym odcinku będziemy rozmawiać właśnie o sporcie. Będzie garść statystyk. Dowiesz się, jakie sporty oglądamy najchętniej, a jakie uprawiamy i uprawialiśmy. Zdradzam kulisy początków mojej miłości do…… a Piotr spróbuje znaleźć dobre uzasadnienie dla swoich kilku „porażek” sportowych…?

Zastanawiamy się również, czy w sporcie można zaszczepić zasady minimalizmu. A oprócz tego podpowiemy, jak zacząć uprawiać sport, co przyda się nam na początek, czego unikać i na czym skupić się podczas treningów.

Linki

Tu posłuchasz 🐽 PiG Podcastu