przyjechał @marcin zakładać kaloryfery – ciepło is coming! 🙂 a przynajmniej mam tak nadzieję.
Tag: dom
czwartek, 02.10.2025
środa, 01.10.2025
pan @marcin zapowiedział się na jutro. ma zamontować ponownie kaloryfery. super! mam nadzieję, że wróci ciepło do domu. i na salę taneczną 🙂 już nawet zacząłem szukać kogoś w zastępstwie na fixly, ale bez sukcesu.
poniedziałek, 25.08.2025
porzucenie kapci, klapków w poruszaniu się po domu (jak i po podwórku) okazało się większą zmianą w mojej codzienności, niż mogłem się spodziewać! niby nic takiego, a jednak ogromna różnica! to nadało właściwe każdemu mojemu ruchowi po domu bardziej aktywnego charakteru. przestałem „człapać”, zacząłem się poruszać. skala zmiany jest dla mnie dość dużym zaskoczeniem, nie spodziewałem się aż tak potężnej różnicy. jej, jak bardzo obudowujemy nasze ciała meblami, ubraniami, kosmetykami, akcesoriami, gadżetami, odchodząc od naturalności i… człowieczeństwa.
poniedziałek, 18.08.2025
trochę dzisiaj pomyślałem i wprowadzam nowość: spanie przy otwartym oknie. dzisiaj jednym, najdalszym. idziemy jednak w kierunku wszystkich. zobaczymy czy noc będzie lepsza.
dobra, wynoszę z domu małą ławę – chyba ostatni element zaśmiecający moją podłogę i sprawiający, że raz na długi czas zdarza(ło) mi się jeszcze zjeść coś „przy serialu”. teraz na podłodze w domu zostanę właściwie tylko… ja.
pozbycie się klapków z domu, wyeliminowanie ich z poruszania się po domu, to był (kolejny) strzał w dziesiątkę, drobna zmiana, która przynosi mega efekty. zacząłem zwracać uwagę na to, jak stawiam stopę, praktycznie przy każdym kroku, czuję, że pracuję nad tym – super ważny punkt. przestałem też wlec się po domu, zacząłem prawdziwie chodzić, praktycznie poruszam się tanecznym krokiem. no i czuję o wiele większy kontakt z podłogą, taki biologiczny kontakt– nie do końca wiem, jak to wytłumaczyć, ale tak właśnie czuję. miałem początkowo opory związane z chodzeniem tak poza domem, po podwórku, ale i to okazało się świetnym ruchem i – o dziwo – bardzo przyjemnym. minęło chyba raptem kilkanaście dni, a ja czuję tak dużą różnicę. kolejny punkt potwierdzający słuszność filozofii mniej wygodnie.
środa, 22.07.2020
W tym odcinku rozmawiamy o pracy zdalnej. Podsumowujemy to, co zmieniło się w ostatnich miesiącach za sprawą pandemii. Omawiamy za i przeciw pracy z domu. Podpowiadamy, jak pracować w sposób efektywny i zdrowy, nie ruszając się z miejsca zamieszkania. Dzielimy się doświadczeniami związanymi z pracą zdalną. Ja opowiadam o pracy zdalnej z perspektywy osoby, która pracuje w ten sposób od wielu lat. Piotr natomiast pokazuje, co zmieniło się u niego po przejściu z pracy w biurze na pracę w domu.
P.S. Oczywiście jak zawsze dzielimy się swoimi patentami na fajne życie i bycie bardziej produktywnym!
Tu posłuchasz 🐽 PiG Podcastu
poniedziałek, 06.04.2020
Nie ma sportu!
Ale się porobiło… Mamy Dzień Sportu… tylko, że bez sportu. Pozwalają nam wychodzić właściwie tylko po zakupy i na krótki spacer – najlepiej do końca ulicy i z powrotem. Oczywiście tylko samemu. Nie można grać w piłkę, jeździć na rolkach, hulajnodze, czy rowerze. Nie ma siłowni, basenu ani parku do pobiegania. Mamy siedzieć w domu i oglądać stare mecze w telewizji. Najlepiej jeszcze z miską popcornu. Super! Do chrzanu z takim Dniem Sportu!
Choć z drugiej strony… być może dla wielu to właśnie dzisiaj jest jeden z ważniejszych dni tego roku? Idealny moment, aby zastanowić się, ile ostatnio jest sportu w moim życiu? Jak o siebie dbam, czy ruszam się odpowiednio dużo – pomimo tego całego siedzenia w domu. Czy ostatnie dni sprawiły, że jestem w lepszej formie niż zwykle? Czy wręcz przeciwnie? Czy moja waga codziennie rano uśmiecha się do mnie, czy krzyczy z rozpaczy? Przecież gdy przyjedzie mi stoczyć walkę z tym cholernym wirusem – a podobno większość z nas w końcu na niego trafi – czy będę gotowy? Trochę jak w szkole: każde ćwiczenie to jeden mały punkcik dla zdrowia. A na końcu okaże się ile ich uzbierałem i na jak długo to wystarczy.
Jasne – przy tych wszystkich ograniczeniach jakie teraz mamy – nie jest to proste. Nie trudno się wygłupić. Widziałem na Twitterze wariatów, którzy biegają w kółko na podwórku, innych, którzy pod pozorem wyjścia z psem, starają się przebiec choć kilkaset metrów po mieście… Są i tacy, co robią pompki z dzieckiem na plecach. Albo psem. Albo krzesłem. No wariaci, nie!? Ale dzisiaj i ja chcę zostać takim świrem...
środa, 26.02.2020
Arystoteles powiedział kiedyś: „Nie ma nic gorszego dla organizmu człowieka niż długotrwała fizyczna bezczynność.” Gdyby tylko widział jak dzisiaj spędzamy większość naszego dnia – złapałby się za głowę.
W najnowszym odcinku podcastu Fajne Życie opowiadam jak to robię, że pomimo faktu iż pracuję w domu, a do tego przy komputerze, (prawie) codziennie udaje mi się zrobić minimum 10000 kroków!
Siedzący tryb życia to problem, podobno większy i groźniejszy niż palenie papierosów. Ostatnie badania pokazują, że osoby spędzające większość czasu w pozycji siedzącej, narażone są na szybszy rozwój chorób serca, problemy z mięśniami, otyłość, cukrzycę typu 2 czy nawet silną depresję. I tak na prawdę nie ma się co dziwić – natura nie wymyśliła nas po to, abyśmy siedzieli. To XXI wiek i związany z nim szybki rozwój cywilizacji spowodował, że większość czasu spędzamy w tej pozycji. Samochody, komputery, a nawet smartfony – to między innymi one powodują, że coraz mniej się ruszamy. Pół biedy, jeżeli jeszcze pracujesz poza domem – przynajmniej Twoja droga do pracy może dać Ci troszeczkę ruchu. Co jednak zrobić, gdy pracujesz w domu a do tego jeszcze przy komputerze?
W tym odcinku opowiadam o
- Groźnej „chorobie” na którą rocznie umiera kilka razy więcej osób niż na AIDS ❗️
- Prostym sposobie na codzienny ruch
- Tym, skąd wzięła się idea robienia 10000 kroków
- Moich dwunastu sposobach na to jak pracując w domu zrobić każdego dnia 10000 kroków
Moje 12 sposobów na 10000 kroków każdego dnia
- Śledzenie liczby kroków
- Rozpoczynanie dnia od spaceru
- Bieganie
- Praca na stojąco
- Szklanka z wodą
- Technika pomodoro
- Spacer po posiłku
- Odstawienie samochodu
- Schody, ale nie ruchome
- Nie zostawianie chodzenia na koniec dnia
- Spędzanie czasu z dziećmi
- Pies
Moje stojące biurko

Przydatne linki
- Aplikacja Pedometer++
- Apple Watch – Strona Apple
- Opaski do mierzenia aktywności:
- Xiaomi Mi Band 2
- Xiaomi Mi Band 4
- FitBit Charge
- FitBit Inspire
- Artykuł o technice pomodoro: Zagramy w pomidora? Technika Pomodoro Twoim kluczem do sukcesu w pracy
- Artykuł o technice pomodoro: Pomidor w szkole
niedziela, 17.03.2019
🌱 morning pages – 17 03 2019
Jak pogodzić dom i pracę? I co to właściwie znaczy?
Zastanawiam się czasami, czy mój rodzaj pracy, i fakt, że pracuję w domu, mi to ułatwia czy wręcz przeciwnie. Z jednej strony mam fajnie, bo zawsze jestem w domu a mój styl pracy pozwala mi łączyć obowiązki domowe z tymi w pracy. Jednak z drugiej strony nie mogę w pełni rozdzielić domu i pracy. Zawsze, gdy pracuję, jestem też w domu, a i zawsze gdy zajmuję się domem, jestem w pracy. Na ogół umiem to pogodzić, ale czasem taka zależność przeszkadza. Ran na dłuższy czas myślę sobie, że fajnie by było wychodzić do biura co dzień i nie myśleć o domu. Ale ta myśl szybko mija, w końcu mam i tak fajne życie 🙂

poniedziałek, 30.01.2017
jak znaleźć zgubioną rzecz?
moja starsza córka, gdy była malutka, często gubiła różne dziwne rzeczy w swoim pokoju. od zabawek po spinki, gumki do włosów i opaski. przychodziła wtedy do mnie i mówiła:
tata, mam kłopot. zgubiłam tą czerwoną lalkę z długą suknią. no wiesz, którą. ale nic nie szkodzi, prawda? pomożesz mi ją znaleźć?
komu z nas nie zdarzyło się zapomnieć, gdzie leży portfel, słuchawki, ładowarka, torebka czy klucze do samochodu. non stop czegoś szukamy. w szkole można to było zwalić na psa, który podobno zjadał prace domowe. ale jak wytłumaczyć policjantowi, że pies zjadł prawo jazdy?
razem ze szkołą skończył się czas beztroskiego zapominania. za ubytki w pamięci coraz częściej płacimy – czasem pieniędzmi, a czasem po prostu nerwami.
pół biedy, jeśli możemy iść do sklepu i odkupić lalkę dziecka. gorzej, gdy szukamy unikalnej książki z biblioteki, karty pamięci ze zdjęciami z wakacji albo obrączki, którą mieliśmy „tylko na chwilę” zdjąć. wtedy zaczyna się panika. a w panice trudno cokolwiek znaleźć.
przygotowałem więc – najpierw dla moich córek, a potem też dla siebie – mały plan działania.
działa nie tylko przy szukaniu lalek, ale też wtedy, gdy gubimy spokój, cierpliwość albo sens.
1. wdech. wydech.
uwierz mi, w wielu przypadkach wszystko kończy się już tutaj. wystarczy się zatrzymać, wziąć kilka spokojnych oddechów i… nagle przypominasz sobie, gdzie to leży.
spokój naprawdę pomaga znaleźć więcej niż nerwy.
2. oczyść głowę
jeśli to nie działa – spróbuj się wyciszyć. zwolnij. usiądź na chwilę w ciszy. niech myśli przestaną się ścigać.
pisałem już o prostym sposobie na wyciszenie – wróć do niego.
cel jest prosty: zapomnij o wszystkim, nawet o zgubie.
zobacz siebie z dystansu, razem z twoimi wadami, nieuwagą, roztargnieniem.
czasem trzeba zaakceptować chaos, żeby w nim coś odnaleźć.
3. przemyśl jeszcze raz
czy masz pewność, że to w ogóle twoje?
to brzmi śmiesznie, ale dzieci często szukają zabawek, które wcale nie są ich. może po prostu widziały je u kogoś.
w dorosłym świecie bywa podobnie – szukamy rzeczy, które wydaje nam się, że zgubiliśmy, a tak naprawdę nigdy ich nie mieliśmy.
warto się upewnić.
4. pożyczone?
czasem odpowiedź jest banalna: pożyczyłeś. albo komuś, albo sam od kogoś.
moja córka uwielbia wymieniać się zabawkami i zawsze zapomina, komu co oddała.
może ty też coś oddałeś – i zapomniałeś?
5. gdzie powinno być?
teraz dopiero zaczynamy faktyczne poszukiwania.
zacznij od miejsca, gdzie ta rzecz powinna się znajdować.
może półka nad łóżkiem, może stolik, może szuflada, tylko nie ta, co trzeba.
czasem coś po prostu wpadło za szafkę.
poszukaj tam, gdzie „na pewno już sprawdzałeś”. bo właśnie tam najczęściej to leży.
6. gdzie nie powinno być?
moja córka co rano szuka kapci. zazwyczaj są pod łóżkiem, ale czasem – w łazience.
warto prześledzić drogę, jaką zguba mogła pokonać.
jeśli nie ma jej w miejscu docelowym, pewnie utknęła po drodze.
tak jak te kapcie, które czasem nie docierają wieczorem z łazienki pod łóżko.
7. porwanie!
nie, nie chodzi o kradzież. chodzi o przypadek.
czasem ktoś po prostu zabiera coś twojego, nie wiedząc, że będziesz tego potem szukać.
w moim domu to klasyka: jedna córka bawi się zabawkami drugiej.
albo porządki mojej żony – które potrafią skutecznie „uporządkować” też moje rzeczy.
te siedem punktów najczęściej wystarcza.
czasem znajduję lalkę jednej córki, czasem przytulankę tej drugiej, a czasem portfel za szafką.
nieraz rachunek za prąd w kolorowankach, a tablet – w szufladzie ze skarpetkami (nie pytajcie).
ale są też rzeczy, które gubią się na dobre. i może tak ma być. może nie wszystko trzeba odnajdywać.
bo czasem, gdy coś zgubisz – znajdujesz coś ważniejszego: cierpliwość, dystans, uśmiech.
a to już się raczej nie gubi.