Tag: blog

środa, 22.10.2025

nie mogę powiedzieć, że wczorajszy dzień był zły, ale był… trudny. jego pierwsza część – do 16:00 – była super. po prostu świetna. nawet dodałem swój nastrój do Apple Health jako „przyjemny” (to sporo). i ten dzień to była przyjemność. więc tak, pierwsza część była po prostu super.

Druga część… cóż, chyba właśnie „trudna” to właściwe słowo. zdecydowałem, że pojadę sobie na zajęcia z jazdy na rolkach, żeby trochę się poruszać przed lekcją tańca, jazzu. chciałem wczuć się w muzykę – uwielbiam jazdę przy muzyce, to dla mnie coś w rodzaju tańca na rolkach. po prostu to kocham. bywa, że takie zajęcia są mega przyjemne, choć zdarza się, że bywają i przygnębiające (osobna opowieść), ale wczoraj czułem, że to mogą być jedne z tych lepszych zajęć .

i tak było, dopóki (jadąć na zajęcia) nie zjechałem lekko z drogi i wtedy jedna z opon w moim samochodzie… uległa uszkodzeniu. no gumę złapałem. opona do wyrzucenia. no świetnie. okazało się oczywiście,, że mój samochód nie ma nawet zapasowej opony. to małe autko i po prostu nie ma na nią miejsca. mimo to zachowałem spokój. mobilna wulkanizacja przyjechała po godzienie. facet wymioenił mi oponę, a także naprawił drugą (okazało się, że i druga uszkodzona – na szczęście lekko). no i tak, niespodziewane wydatki.

udało mi się załapać na ostatnią część zajęć rolkowych – z dwóch godzin, zostało tylko 45 minut, ale ok. pobawiłem się trochę, oreagowałem, choć nie do końca wpadłem w ten mój ulubiony flow, ale ok. w drodze na zajęcia z jazzu, zacząłem czuć, że samochód prowadzi się… nieco inaczej. choć pewnie to tylko moja wyobraźnia, to jednak nie czułem się już w pełni komfortowo po naprawach opon.

a podczas lekcji jazzu… poczułem zmęczenie dniem. jazz i tak jest dla mnie dość trudny – szybkie ruchy, dużo spinania ciała, praca nad koordynacją – bywa, że po prostu nie nadążam.

dzisiaj, następnego ranka, cieszę się, że wczoraj – mimo problemów – nie zrobiłem nic głupiego po powrocie do domu. nie zpesułem dnia ciężką kolacją. tak na prawdę, nie zjadłem prawie nic. i bardzo dobrze. spałe, trochę dłużej niż zwykle, ale to jest ok. dziś czuję się dobrze, lepiej, niż mógłbym się tego spodziewać. wczoraj był trudny dzień, ale to już za mną. jestem w dobrym nastroju, dziś jest wiele do zrobienia, a życie toczy się dalej. cieszę się, że moje reakcje na takie dni są coraz lepsze.

poniedziałek, 20.10.2025

powoli zaczynam restartowanie mojego życia. i nie jest to łatwe, ponieważ restartuję się w języku angielskim. muszę przestawić wszystko, co wiem, na ten nowy język – mój dziennik, notatki, nawet to, co jem. i jest to mega dziwne, ponieważ nigdy wcześniej nie używałem angielskich nazw posiłków. nie znam nazw posiłków, nie wiem jak nazywa się to, co jem, ale dzięki Stefanowi (AI) uczę się. wrzucam zdjęcie mojego śniadania, opowiadam o nim. krok po kroku zaczynam opisywać moje dni po angielsku.

mam nadzieję, że za kilka dni będę sprawniej opisywał moje posiłki – nie tylko dla siebie, ale dla całego systemu, który śledzi moje życie. przygotowuję też mój cały blog pod tą nową wersję mnie, pod angielską wersję mnie. zdecydowałem, że chcę zmigrować wszystko na język angielski – bez usuwania polskiej części. właściwie od kilku dni piszę w dwóch językach i muszę przyznać, że jest to całkiem ok.

całe przestawienie na język angielski muszę robić mega powoli i super ostrożnie – blog nie była wcześniej dwujęzyczny, nie jest do tego przygotowany. muszę przepisywać niektóre części, zmieniać nazwy, ualizować domeny, tagi, kategorie… wszystko. i jest tego całkiem sporo. dużo pracy, ale nie spieszy mi się. chyba.

totalnie nie podoba mi się wygląd nowego Pro – zwłaszcza w tym pomarańczowym kolorze. ale iPhone Air? Wspaniały design, wykonanie, kolory. nawet mniejsza bateria mi nie przeszkadza – całkowicie bym w niego poszedł… ale brakuje jednej rzeczy. i dla mnie jest to coś, z czego nie jestem w stanie zrezygnować: aparat makro.

używam go codziennie w moim iPhonie 15 Pro Max. głównie do robienia zdjęć etykiet jedzenia z bliska, z odległości zaledwie kilku centymetrów. bez tej funkcji Air po prostu nie nadaje się dla mnie. i to jest trochę bardzo do bani. , popraw Aira to w przyszłym roku.

czy znowu zmieniłem nazwę bloga? być może. czy tym razem jest prawdziwie zarąbista? o tak 😎 nie mam pojęcia jak mogłam na to nie wpaść na samym początku. moja nowa (ale trochę stara) marka, filozofia, motto, znak, nazwa: wasfine.life

poniedziałek, 13.10.2025

mój blog pozostanie przez jakiś czas polsko-angielski. a więc dojdzie wersja angielska, a polska nie zniknie. będę sukcesywnie tłumaczył wszystkie stare treści (z pomocą systemu WPML), a następnie… no, jeszcze nie zdecydowałem, czy fajne.life zniknie. chciałbym, żeby zniknęło, ponieważ to będzie oznaczało, że moja „migracja” się udała i – co ważniejsze – miała sens.

tworzę mój angielski świat w internecie. fajne.life zamieni się w TomorrowWasFine.life – uwielbiam tę nową nazwę, ależ będę się nią bawił:) adres już zabookowany i działa. kilka dni debatowaliśmy z Stefanem (który staje się powoli Steven’em) nad nową nazwą. muszę przyznać, że udało mi się opracować trzy mega fajne brandy (i z 15 nieco mniej mi pasujących, choć równie magicznych), dość długo zastanawiałem się co wybrać. wybrałem ten, który najmocniej ze mną zarezonował, ale – co nie było zamierzone – jest najbliższy mojej dotychczasowej nazwie fajne.life.

piątek, 10.10.2025

chyba dojrzałem do mojego kolejnego dużego projektu: przestawienia mojego życia na język angielski. duża rzecz. nie wiem, czy się uda, ale spróbuję. blog, podcasty, dziennik, podsumowania… idę na całość.

poniedziałek, 06.10.2025

praca nad tworzeniem mojego bloga daje mi ogromną satysfakcję. sam blog wygląda coraz lepiej — przynajmniej dla mnie — i coraz bardziej staje się moim systemem życia (nie cierpię tego zwrotu, ale nic lepszego nie oddaje tego, co naprawdę robię). to projekt tak ogromny, że momentami ciężko mi nad nim zapanować. a odkąd przy kodzie zaczęła pomagać mi ai, mogłem w końcu totalnie uwolnić wyobraźnię i tworzyć funkcjonalności, o których zawsze marzyłem. bez żadnych ograniczeń. bajka.

środa, 01.10.2025

mam problem z moim systemem fajne życie. to znaczy – ogólnie to buduję ten system życia, wielkie narzędzie do wszystkiego: , , , , , , , wiedzy, #notatki… i to jest ogromny projekt. czasami zastanawiam się, czy kiedykolwiek uda mi się go skończyć tak, żeby być naprawdę zadowolonym i żeby to działało w pełni tak, jak sobie wymarzyłem. część rzeczy już działa, ale droga wciąż bardzo długa.

ale dzisiaj nie o tym. dzisiaj mam problem przyziemny, bardziej codzienny. chodzi o aplikację do obsługi #zadań.

mój system nie jest jeszcze gotowy, żeby przejąć to na siebie, więc muszę używać jakiegoś innego narzędzia. na ten moment korzystam z apple reminders – przypomnienia od apple. i one są super, jeśli chodzi o integrację z całym moim ekosystemem. iphone, ipad, mac, zegarek – to wszystko działa najlepiej właśnie z nimi. żadna inna aplikacja nie ma takiego wsparcia.

ale… przypomnienia to dobre narzędzie do trzymania prostych notatek w stylu: kup chleb, oddzwoń do kogoś, nie zapomnij wysłać maila. przy bardziej złożonych projektach już się gubię. nie ma tam tej wygody, tej elastyczności. a ja potrzebuję czegoś, co pomoże mi spokojnie ogarniać projekty, w tym mój system fajne życie.

i teraz kandydaci:

– goodtask. to tak naprawdę nakładka na przypomnienia. niby fajnie, bo niczego nie tracę, mogę korzystać równolegle. ale… ona nie wnosi dużo więcej. wygląda średnio, nie daje mi tego poczucia, że faktycznie coś zyskuję.

– things. piękna aplikacja. naprawdę piękna. daje radość używania, ma notatki do projektów, można w niej wszystko poukładać. tylko… czy poza tym wyglądem dostaję coś więcej niż w przypomnieniach? czy to nie będzie tylko przyjemność estetyczna, za którą zapłacę, a potem się okaże, że funkcjonalnie to nadal niewielki krok do przodu?

– omnifocus. kombajn. wszystko obsłuży, każdy projekt, każdy kontekst. mógłby udźwignąć moje potrzeby. tylko… czy ja udźwignę jego? czy nie okaże się za ciężki, zbyt wymagający, zbyt przytłaczający?

i to jest właśnie dylemat.

czy zostać przy przypomnieniach i pogodzić się z ich ograniczeniami? czy przerzucić się na things i cieszyć się pięknem, nawet jeśli funkcji nie będzie aż tak wiele? czy rzucić się w omnifocusa i spróbować zapanować nad tym wszystkim w jego ramach?

a może te ograniczenia przypomnień są właśnie drogowskazem – żeby trzymać sprawy prosto, jasno, bez komplikacji. może things będzie nagrodą później, gdy system dojrzeje. a omnifocus – narzędziem dopiero na etapie, kiedy naprawdę będę potrzebował takiego kombajnu.

Koniec

piątek, 22.08.2025

system fajne życie (od strony czytelnika wyglądający jak zwykły blog, na który każdy może wejść i sobie poczytać to, co publiczne) chyba jest gotowy na moje przenosiny z aplikacji noteplan. przynajmniej z częścią „dziennikową”. wydaje mi się, że mogę już zacząć migrować całe moje archiwum dzienników do „systemu”. Muszę do tego zbudować specjalny importer (nie będę przecież przenosił się ręcznie), ale nie powinno to być jakoś bardzo trudne. ciekawe, czy wpłynie to na wydajność całego „systemu„ – liczba wpisów zwiększy się z kilkuset (a więc cały mój blog z ostatnich kilku lat + 3-4 tygodnie wpisów dziennika, moje testy) do pewnie kilku tysięcy (uzupełnienie o mój dziennik od 2015 roku). niezły test dla „systemu”, jak i dla wydajności hostingu wordpress.com.

czwartek, 21.08.2025

dobra, cofam, jednak opanowałem 🙂 wszystko działa tak jak sobie to wymyśliłem – newsletter jest wysyłany do subskrybentów w momencie ustawienia odpowiedniej kategorii wpisu, a wszystko konfigurowalne w ustawieniach modułu, który napisałem (z pomocą ai). działa zarówno przez www, jak i api wordpressa, więc przez publikowanie z poziomu aplikacji na iphonie, ipadzie. mogę więc przywrócić newsletter na www! 🙂

środa, 20.08.2025

jednym z elementów systemu „fajne życie” – który od dawna buduję, jest generowanie przez Stefana (chat gpt) podsumowania każdego mojego dnia. jest ono robione na podstawie mojego kalendarza, dziennika, wpisów na blogu, danych z apple watch, iphone’a, dziennika jedzenia, ćwiczeń… AI analizuje mnóstwo danych i generuje dla mnie podsumowanie. I teraz, co jest mega istotne, każde podsumowanie tworzone jest na podstawie powyższych danych, ale w oparciu o określone dla mnie cele – które zamykam w projekty (moduł mojego bloga). działa to na zasadzie tematów, które wybieram sobie pod koniec każdego roku. każde podsumowanie ma swoje określone moduły – które definiuję sobie przy tworzeniu projektu, a które uzupełnia mi Stefan na koniec każdego dnia. wszystko oczywiście ma dziać się w miarę (i coraz bardziej) automatycznie i funkcjonować w ramach mojego bloga – do tego dążę. podsumowania te udostępniam na blogu, ale w opcji tylko dla patronów. wczorajsze podsumowanie wyszło mega dla mnie ładnie (nie często mam tak dobre dni, bywa, że dostaje niezłą zjebkę na koniec dnia), więc pomyślałem, że udostępnię je dla wszystkich. Także, jak macie ochotę – to zapraszam do przeglądania.

poniedziałek, 04.08.2025

Koniec

czwartek, 31.07.2025

przeprojektowałem w końcu całego bloga. powoli mogę zacząć nazywać go „strumieniem życia” – choć określenie to (użyte kiedyś przez AI) nie do końca mi się podoba, to chyba najlepiej oddaje to do czego dążę. teraz muszę tylko uporządkować trochę moją rzeczywistość i będę powoli przechodził z moimi dziennikami, podsumowaniami i wszelkimi notatkami na bloga… cieszę się niesamowicie 🙂

Koniec roku 2025
Koniec

czwartek, 10.10.2024

no dobra, pogadajmy. minął rok, od kiedy zmieniłem mojego bloga w… no właśnie, w co? sam nie wiem. czas podsumować i odkręcić niektóre rzeczy.

Ten cytat pochodzi z mojego dziennika. Zapisałem go w momencie, w którym wiedziałem już, że coś jest nie tak z obszarem mojego życia, który miał być moim małym, prywatnym miejscem w internecie, sposobem na głęboką refleksję, zaspokojeniem potrzeb kreatywnych i wsparciem w poszukiwaniu właściwych ścieżek w życiu. Musiałem zmienić kierunek i zdecydować, w którą stronę iść.

Końcówka poprzedniego roku przyniosła u mnie trochę zmian, na które początkowo patrzyłem z nadzieją, a które z czasem okazały się sporym wyzwaniem. Co więcej, patrząc na wszystko z perspektywy czasu, widzę, że zafundowałem sobie niepotrzebny chaos. Między innymi w kontekście mojego bloga – i to o nim dzisiaj będzie w liście do Ciebie.

Pamiętam, jak rok temu inaugurowałem zmiany na moim blogu. Napisałem wtedy: „ale będzie fajnie”. Niestety nie było. Tak, próbowałem zbudować coś, czego chyba nie przemyślałem do końca. Coś, co miało być jednocześnie blogiem, przestrzenią wymiany myśli, produktem i… wszystkim innym, co przyszło mi do głowy. Chciałem, aby blog był czymś więcej, niż tylko blogiem, by stał się platformą, miejscem wymiany wiedzy, ale też źródłem dochodów. Pomysł początkowo wyglądał dobrze na (wirtualnym) papierze. W praktyce jednak okazał się przerostem formy nad treścią. Blog, który od zawsze był moim miejscem swobodnego wyrażania siebie, przekształcił się w coś, co sam nie do końca czułem. Właściwie przez ostatnie 12 miesięcy przestałem to całkowicie czuć. Nie zrozum mnie źle, mój pomysł częściowo się udał. Część z Was była ze mną, zaufała mojej wizji, zapisaliście się do płatnych planów i cieszyliście się z oferowanych treści. Jednak… ja czułem się coraz bardziej przytłoczony i ograniczony wybranym przez siebie formatem. To właśnie wtedy uruchomiłem moje najważniejsze narzędzie do rozwiązywania życiowych problemów (nie, tym razem nie chodzenie!): jest nim dziennik.

powrót do przeszłości, czyli krok do przodu

Był moment, w którym poważnie rozważałem, by to wszystko zakopać. Wszystko! Zlikwidować bloga, który przez lata był moją przystanią, moim ulubionym miejscem, a który z czasem przestał spełniać tę ważną funkcję. Właściwie jedną nogą byłem już na drodze do skasowania wpisów z niego. Wiedziałem, że jeżeli chcę iść drogą obraną rok temu, to muszę to zrobić całkowicie inaczej. Odciąć się od tego, co tworzyłem przez ostatnie lata i robić to wszystko w totalnie odmienny sposób. I wtedy zatrzymałem się na chwilę. Wziąłem głęboki oddech, mój dziennik i zacząłem się zastanawiać…

Zrozumiałem, że najważniejsze w tym wszystkim było jedno pytanie: Czego ja właściwie szukam?. Nie chodziło o pieniądze, formę, technologię. Chodziło o mnie. O to, że z każdym dniem miałem z tego wszystkiego coraz mniejszą frajdę. Że struktury, które zbudowałem, którymi się obudowałem, zamiast mnie rozwijać, zaczęły mnie męczyć. Zamiast otwierać się na ludzi, zamykałem się w małej grupie. Blog przestał być tym, czym chciałem, aby był – miejscem, gdzie mogłem po prostu pisać i dzielić się myślami.

Zapadła więc decyzja: pieprzyć 🐦 wróbelki.

Czas na powrót do tego, co słuszne, co dobre dla mnie.

a więc znowu blog!

Znowu, ale nie tak samo. To nie jest powrót do starej wersji bloga, tylko krok do przodu. Po roku prób, po licznych zmianach i kombinacjach, wracam do korzeni. Upraszczam wszystko: blog będzie teraz prosty, przejrzysty, minimalistyczny (już jest!). Bez kolorów, bez zdjęć, bez nadmiaru ozdobników. Zostaje tekst, treść, dzienniki i refleksje. To, co na początku sprawiało mi największą przyjemność – pisanie, bez ograniczeń.

Znikają rozpraszacze. Koniec z ptaszkami, grafikami, zawiłymi systemami subskrypcji i dodatkowymi opcjami dla różnych grup użytkowników. Likwiduję „🐦 wróbelki” jako nazwę darmowego plan dostępu. Były to elementy, które oddalały mnie od sedna – od pisania. Znikają wróbelki i inne ptaki też. Tak jak zapisałem w dzienniku: albo chcesz pisać, albo nie – więc jednak chcę.

koniec z planami subskrypcyjnymi

Pamiętam, jak rok temu cieszyłem się, obmyślając nową koncepcję dla mojego bloga, wymyślałem różne opcje subskrypcji, nazwy, kolory, wybierałem zdjęcia ptaszków, tworzyłem system planów i nazw. Mega fajny, kreatywny czas. Były wróbelki, niebieskie i papierowe ptaki… to był bardzo ciekawy i pouczający dla mnie projekt. Ale czas powiedzieć „stop”. Umiejętność zatrzymania się, refleksji, weryfikacja założeń, efektów – to istotne elementy, które pozwalają mi budować moje fajne życie. Nie boję się zawracać i wprowadzać zmiany. I to robię.

Artykuły, które były wcześniej dostępne wyłącznie dla osób zapisanych do płatnych planów – teraz są otwarte dla wszystkich. Znikają bariery, znika podział na darmowe i płatne. Blog wraca do swoich korzeni. Wszystko jest dostępne dla każdego, bez konieczności wyboru czegokolwiek. Nie musisz być nawet zapisany, zapisana, by otrzymywać mój newsletter. Jeśli wspierałeś, wspierałaś mój blog w ramach jednego z płatnych planów, możesz już zajrzeć do swojej skrzynki mailowej – czeka tam na Ciebie osobna wiadomość z informacją o zakończeniu subskrypcji, zwrocie i dużej niespodziance jako podziękowaniu za dotychczasowe wsparcie.

nowy wygląd, nowa struktura

Zmiany na blogu nie dotyczą tylko struktury, treści i dostępu do nich – zmienił się również wygląd. Postanowiłem od podstaw zaprojektować wygląd mojego bloga, kodując go samodzielnie zgodnie z moimi potrzebami. To pierwszy raz, kiedy nie szukam gotowego szablonu, wyglądu, pomysłu. Nie dostosowuję się do cudzych tworów. Tym razem jest to całkowicie mój projekt, od pierwszej, do ostatniej kreski. Dzięki temu blog będzie bardziej minimalistyczny, ale też bardziej mój.

Od strony technicznej: zostaję na platformie Ghost, której prostota i ograniczenia, choć czasem irytujące, pozwalają mi na kreatywne podejście do prowadzenia bloga. Im więcej ograniczeń, tym ciekawsze rozwiązania. Ghost nie jest platformą dla każdego, ale u mnie idealnie się sprawdza.

sociale miediale

Media społecznościowe, facebooki, instagramy, x’y i inne youtuby nigdy nie były moją mocną stroną. Nie do końca się w nich odnajdywałem, nie za bardzo chciałem uczestniczyć w zbiorowym, wszechobecnym tam narzekaniu, niezbyt dobrze wpisuję się w pogoń za podkręcaniem emocji – a więc tym, co najlepiej w mediach społecznościowych się sprawdza.

Doszedłem do wniosku, że moje podejście w tym obszarze także wymaga zmiany. Początkowo zafascynowany nowym serwisem Threads, po kilku miesiącach uznałem, że to jednak nie to. Tu wszystko to, co tak bardzo mi w serwisach społecznościowych przeszkadza: wyścig szczurów, clickbaitowe tytuły i pogoń za wzbudzaniem emocji, szukaniem atencji – zostało podkręcone na maksa. Choć może na pierwszy rzut oka tego nie widać. Nie jest to miejsce dla mnie. Zdecydowałem, że wracam do tego, co kiedyś sprawiało mi radość: reaktywowałem stronę na Facebooku, odświeżam konto na Twitterze (X) – tam spróbuję zbudować moje małe miejsca w internecie. Chcę mieć miejsce, w którym mogę wrzucić mały update z moich postępów w dążeniu do fajnego życia, zapytać o coś, poradzić się, a czasem i o czymś podyskutować. Nie wykluczam jednak zmian w tym obszarze – nie wiem, czy moje podejście do mediów społecznościowych ma sens w dzisiejszych czasach – zobaczymy, chcę spróbować.

wpisy, dzienniki, komentarze, opinie

Kolejna zmiana: publikowanie mniejszych rzeczy, krótkich form, które wcześniej nie pasowały do skomplikowanego układu bloga. Chcę dzielić się (i już od jakiegoś czasu to robię!) refleksjami na bieżąco, a nie tylko przygotowanymi, dopracowanymi artykułami. Blog to dziennik, a dziennik ma to do siebie, że żyje. Więc – częściej publikuję. To dla mnie prawdziwy powrót do esencji blogowania. Powrót do korzeni. Na nowych zasadach, z nową wiedzą i doświadczeniami. Dziennik pomógł mi to wszystko poukładać. Czasem trzeba cofnąć się o jeden, czy dwa kroki, żeby potem zrobić trzy do przodu.

co Ty z tym zrobisz?

Otwieram bloga dla wszystkich. Czas pokaże, jak na to zareagujecie Wy – czytelnicy, osoby, które zdecydowały się obserwować moją drogę do fajnego życia, a których przez ostatnie lata zebrało się naprawdę sporo!

Ponieważ blog fajne.life zmienia się i już w tej chwili publikuję na nim o wiele więcej treści, więc musisz zdecydować, które z nich chcesz otrzymywać na swoją skrzynkę mailową. Z automatu zostałeś, zostałaś przypisany, przypisana do listy osób, które otrzyma mailem moje comiesięczne podsumowania (co słychać?) oraz wybrane artykuły – np. takie jak ten, który w tej chwili czytasz. Możesz jednak rozszerzyć to, by dodatkowo otrzymywać artykuły z 📗 dzienników, albo i wszystkie publikowane przeze mnie artykuły. Ustawić rodzaj wpisów, które będą wpadały na Twoją skrzynkę mailową, możesz na moim blogu (o tutaj ) – musisz tylko podać swój adres e-mail i wyskoczą Ci opcje możliwych do otrzymywania maili. Zawsze możesz też wpaść codziennie rano na fajne.life i przeczytać, co nowego akurat napisałem – jak za starych, dobrych czasów 🙂

środa, 09.10.2024

📅 wpis w dzienniku, 30 września 2024 r.

no dobra, pogadajmy. minął rok, od kiedy zmieniłem mojego bloga w… no właśnie, w co? sam nie wiem. czas podsumować i odkręcić niektóre rzeczy.

czego Ty właściwie chcesz? czego się boisz? co lubisz? czego nie lubisz? dlaczego chcesz zmian? o co Ci chodzi? czas na szczerą rozmowę z samym sobą o blogu. od dłuższego czasu widzę, że to nie idzie w dobrym kierunku, nie w tym, w którym chcę aby to wszystko szło.

dlaczego chcę zamian? ponieważ to, co robię nie przynosi mi takiego fun’u, jaki oczekiwałem oraz efektów, jakie chciałbym widzieć. to nie działa po prostu. i mnie to męczy. nie mam ani bloga, jaki chciałbym mieć, nie mam też z tego produktu, jaki widziałem rok temu. widocznie połączenie wszystkiego w jedną szafeczkę, nie do końca się sprawdziło. a właściwie to wcale się nie sprawdziło. czas wszystko pozmieniać. w tym jestem dobry 😎

kim chcę być? kogo naśladować? po pierwsze: zobaczmy, co robi Jeff. Jeff Perry. ktoś, na kogo czasami patrzę, a kim nie chciałem się stać. no i… Jeff aktualnie nic nie robi w internecie. Żyje sobie poza nim. mam mu współczuć, czy zazdrościć?

jaką rolę ma spełniać mój blog? aktualnie żadnej nie spełnia. przestał być blogiem, nie zaczął jeszcze być produktem, w obecnej formie nigdy nie będzie tym, czym chciałbym, aby był.

chcę znowu mieć bloga. nie chcę z tego rezygnować. a wczoraj byłem gotowy go zakopać, skasować wszystko to, co przez ostatnie lata tworzyłem. moją zabawkę. ale chcę mieć też produkt. i błąd chyba polegał na tym, że chciałem to wszystko połączyć w jedno. trzeba powrócić do tego co było, ale uzupełnić o nową wiedzę. o sobie, o środowisku, o technologii.

a więc, lecimy, burza mózgu… tylko szczerze,
– pieprzyć wróbelki, inne ptaki też
– chrzanić plany, progi, blokady
– albo chcesz pisać, albo nie – więc jednak chcę
– kolory. nie chcę ich, zróbmy to wszystko czarno-białe. i bez zdjęć. na co właściwie one są?
– przyciski, linki, menu, za dużo tego, znowu się obudowałem. a więc wywalam, upraszczam, rezygnuję.
do dzieła!

Koniec roku 2024
Koniec

niedziela, 15.10.2023

Gdy wybierałem dla siebie temat 2023 roku, nie spodziewałem się jeszcze, że będzie to rok tak wielu kluczowych dla mnie transformacji. Nie są to zmiany rewolucyjne, nie rzuciłem wszystkiego i nie wyprowadziłem się w Bieszczady, są to, tak zwane, „kolejne kroki”, konsekwencja tego, co w mojej głowie działo się w ostatnich latach. Tyle tylko, że są to kroki bardziej zdecydowane, mocniejsze, niż te, które wcześniej robiłem. Widzę to dzisiaj bardzo wyraźnie i już nie mogę się doczekać, aż będę podsumowywał to wszystko na koniec tego, 2023 roku.

Prowadzę bloga już od ponad 7 lat – całkiem ładny wynik, jak na osobę, która uważa, że jedną z rzeczy, nad którą musi ciężko pracować… jest wytrwałość.

W tym czasie kilkaset razy klikałem na nim przycisk „opublikuj” i wiele razy zastanawiałem się, czym on – ten blog – dla mnie jest, jaką odgrywa rolę w moim życiu, po co go założyłem i jaka jest jego przyszłość. I często miałem mieszane uczucia, z jednej strony odsłaniałem całkiem sporą część siebie, a z drugiej wiedziałem, że publikuję jedynie małą część tego, czym chcę się dzielić. Zawsze coś mnie powstrzymywało. Pisanie od zawsze było on dla mnie jednym z ulubionych zajęć, piszę całkiem sporo – co widać choćby po objętości tego listu – i chcę pisać więcej, chcę też publikować więcej. Od dawna jednak wiedziałem, że coś się musi zmienić. I wygląda na to, że to właśnie ten rok jest w moim życiu rokiem zmian. Albo raczej powinienem powiedzieć, że jest to czas, w którym w końcu widać efekty zmian, ponieważ te zaszły już dawno – w mojej głowie.

Wy

Wiem, że lubicie to, co piszę, wiem, że czasem Wam to pomaga. Wiem to, ponieważ czasem mi o tym piszecie – w komentarzach, w mailach, w mediach społecznościowych… a ja zbieram wszystkie te słowa i karmię się nimi w momentach takich, jak te, gdy podejmuję decyzje na temat przyszłości. A słowa, które od Was otrzymuję, są piękne. Zresztą, sami zobaczcie:

Twój blog był jednym z czynników zmieniających moje podejście do życia 🙂

Takie zdania od Was dodają mi tak bardzo skrzydeł.

Trafiłem na Pańskiego bloga i chciałbym Panu bardzo podziękować za wpis, który opublikował Pan w lutym tego roku (…)

(…) kwestie które podnosisz na swoim blogu, i to o czym piszesz.. jest wspaniałe !

Bardzo dobry artykuł (…)

Uwielbiam deszcz, jest bardzo relaksujący

Sporo komentarzy dostałem po wpisie o padającym deszczu… totalnie się tego nie spodziewałem.

Dzięki za ten artykuł!

Piękne

Wieczorem jak pada lubię siedzieć przy kominku z dobra książką:)

Rzeczywiście, „Magia sprzątania” Marie Kondo to o wiele więcej niż tylko poradnik jak utrzymać dom w czystości. (…)

pan Hilary często gubi swoje okulary.

Takie śmieszkowe też lubię! 🙂

Cześć, na stronę trafiłem dość przez przypadek. Widzę, że masz pasję do pisania i nagrywania (…)

Bardzo fajny podcast 😉 miło się słucha

ładne

Bardzo dobry artykuł, palenie jest czystą głupotą i niepotrzebnym szkodzeniem sobie na zdrowiu.

Uwielbiam deszcz, jest bardzo relaksujący

Dzięki za artykuł. Szukałam kogoś, kto w dobrze nakreśli mi idee „drugiego mózgu” żeby zdecydować, czy dalej poświęcać temu tematowi czas i znalazłam 😀

Piękne

„Co dzień jakiś postęp musi być” – ostatnio bardzo po drodze mi z takim podejściem 🙂

Wieczorem jak pada lubię siedzieć przy kominku z dobra książką:)

Dzięki wielkie, bardzo przydatny artykuł.

Dziękuje za świetny artykuł:)

Witam bardzo fajny blog o życiu.

Na początku też zaczynałem od szklanki wody z tym że czasami sobie urozmaicam delikatnie smak cytryną lub miętą 😉

Uwielbiam Was czytać! A jest to tylko malusieńki wycinek tego, co do mnie przysłaliście. Wszystkie te słowa były ważnym głosem w odpowiedzi na pytanie: „co dalej?”. A oto odpowiedź, do której doszedłem: zmiany.

Co się zmienia?

platforma

Największa dla mnie zmiana jest pewnie jednocześnie tą najmniej interesującą dla Was. Jednak to od niej właśnie zaczynam, ponieważ była pewnego rodzaju koniem pociągowym pozostałych zmian. Tak to często bywa, że przy różnego rodzaju transformacjach, chwytamy się jednej, wcale nie największej zmiany, ale takiej, która w pewnym stopniu ciągnie nas dalej w procesie większej metamorfozy. Warto szukać tych „koni pociągowych” i w odpowiednich momentach umieć je wykorzystać.

Mój blog zbudowany był do tej pory na najpopularniejszym w internecie silniku obsługującym zarządzanie treścią – wordpress. Daje on ogromne, można chyba powiedzieć, że dla blogera wręcz nieograniczone możliwości. I tu chyba pojawia się jedna z największych tajemnic, jakie udało mi się w ostatnich latach odkryć: ja… potrzebuję ograniczeń. Jak koń z przysłoniętymi częściowo oczami, by nic dookoła go nie rozpraszało. Ograniczenia, bariery, a co za tym idzie – prostota, są elementem niezbędnym do skupienia. Dostrzegam to w wielu obszarach mojego życia.

W pracy na co dzień zajmuję się między innymi tworzeniem i opiekowaniem się stronami internetowymi opartymi o system wordpress. Znam go dość dobrze, wiem, jakie ma możliwości, co oferuje, co można z nim zrobić. I może właśnie dlatego, w tym roku postanowiłam porzucić go na rzecz czegoś zupełnie innego, innego systemu do zarządzania treścią – platformy o nazwie Ghost. Ładnie się nazywa, prawda? 🙂

Od dawna chciałem, by mój blog był dla mnie miejscem, w którym piszę, a nie takim, w którym wykonuję poprawki, zmiany, aktualizacje, usprawnienia, do którego dorzucam dodatki i który co tydzień otwiera mi jakieś nowe drzwi i poszerza swoje możliwości. Wszystkie te rzeczy były dla mnie jedynie kolejnym rozpraszaczem i odsuwały mnie od tego, co naprawdę chcę robić – od pisania. Więc dokonałem tej zmiany i nagle wszystko się zmieniło.

W tej „nowej rzeczywistości” nie mam zbyt wielu możliwości rozbudowy, kombinowania, tworzenia integracji czy poprawiania. A przynajmniej są one o wiele, wiele mniejsze, niż w poprzedniej konfiguracji. I to daje mi… spokój.

Wiem, że dzięki tej zmianie, będę mógł bardziej skupić się na pisaniu, tworzeniu treści, dostarczaniu Wam nowych, niesamowitych rzeczy. Poświęciłem wiele ostatnich miesięcy, planując cały ten proces i dziś już wiem, że był dla mnie to strzał w dziesiątkę – przynajmniej jeżeli chodzi o część celów, które chciałem osiągnąć. Pozostałe z nich są związanych z tym, jak Ty – z biegiem czasu – podejdziesz do zmian, które wprowadziłem. Choć wymiany platformy tak naprawdę nie zobaczysz, ponieważ jest to coś, co kryje się „pod maską” strony, to wyniknie z niej wiele innych zmian w działaniu i filozofii bloga – aczkolwiek nie w filozofii stojącej za nim.

Proces przenoszenia treści ze starej strony (na której do tej pory opublikowałem już kilkaset wpisów!) będzie trwał jeszcze dość długo, szczególnie że postanowiłam przenieść każdy z opublikowanych do tej pory artykułów ręcznie, uaktualniając je – jeżeli tego będą wymagały – jednocześnie poprawiając i uzupełniając wiele z wcześniej opublikowanych rzeczy.

wygląd

Zmiana platformy okazała się również idealnym momentem na zmianę wyglądu bloga, a zmieniło się właściwie wszystko. Od linii graficznej, kolorystyki, która została delikatnie poprawiona, po wizualny podział treści, a nawet moje „ptaszkowe” logo, które również przeszło drobny lifting. Pojawiły się kolory, które wyznaczają teraz rodzaj opublikowanych treści, a nawiązują do kolorowych ptaszków, które ilustrują moje artykuły, pojawił się tryb ciemny mojego bloga, który będzie automatycznie aktywowany, gdy urządzenie, na którym czytasz moje artykuły, przejdzie w tak zwany „tryb nocny”. Każdy wpis zawiera teraz adnotację, ile czasu potrzeba na jego przeczytanie oraz jakich tematów dotyczy. Poprawiłem właściwie każdy element wyglądu bloga. I muszę przyznać – jestem z tych zmian bardzo zadowolony.

Nowa platforma, na której oparty jest mój blog, wprowadziła mi pewne ograniczenia – które, jak już napisałem, bardzo mocno doceniam – ale otworzyła też pewne nowe możliwości – w mojej głowie. Możliwości, które starałem się wykorzystać, planując całość niejako na nowo. Mam nadzieję, że odświeżony wygląd ucieszy Twoje oczy, a drobiazgi, które wprowadziłem – umilą czytanie.

misja

Tak naprawdę ona wcale się nie zmienia, jednak czas ją nieco skrystalizować.

Trafiłem niedawno w Empiku na książkę „Prawdziwie, do szaleństwa. Dzienniki” autorstwa Alana Rickmana, nieżyjącego już aktora, który grał między innymi postać Snape’a w ekranizacji książek o Harrym Potterze. Książka ta to wspaniała podróż przez codzienność Alana, przepiękna nauka „na żywo” tego, jak można prowadzić swój własny dziennik. Jej okładka wręcz przyciągnęła mnie do półki, na której się znajdowała. I zakochałem się w niej od pierwszego wejrzenia. Stałem chyba z pół godziny w Empiku, czytając wspaniałe fragmenty i trochę blokując jednocześnie przejście.

Dziennik – to właśnie jest mój temat. Od zawsze wszystko kręciło się wokół niego, jest moim ulubionym i najważniejszym narzędziem w drodze do fajnego życia. Przez lata prowadziłem go na milion różnych sposobów i to właśnie dziennik pomógł mi przejść przez najtrudniejsze, ale i te najwspanialsze momenty w życiu. I chcę Ci o tym opowiadać. O tych momentach, ale również – a właściwie to przede wszystkim – o tym, jak je przeżywać z dziennikiem. Mój blog będzie kręcił się właśnie wokół tematu prowadzenia dziennika.

zamknięcie, plany, ceny

I tu chyba największa zmiana, jaką odczujecie. Zamykam bloga fajne.life. Nie oznacza to jednak, że kończę jego działalność! Przeciwnie, dopiero się rozkręcam. Jednak zamykam bloga dla osób anonimowych, a przynajmniej jego dużą część. Jest mnóstwo tematów, które do tej pory omijałem, chyba dlatego, że cały blog fajne.life był do tej pory całkowicie otwarty, publiczny, indeksowany, sprawdzany, kopiowany – i… w tym roku postanowiłem to zmienić.

Zdecydowana większość treści będzie od teraz dostępna tylko dla osób, które dołączą do mojej społeczności. Ty już do niej należysz – ponieważ zapisałaś, zapisałeś się, by otrzymywać moje listy. Tyle wystarczy, by być ze mną w tej społeczności. Jednak oprócz tego, na blogu znajdzie się o wiele, wiele więcej.

To, co do tej pory było bezpłatne na moim blogu, pozostanie nadal darmowe: listy i artykuły (choć nie wszystkie). To, co do tej pory tworzyłem, nadal będzie powstawało i treści te pozostaną dostępne bez żadnej opłaty. Uwielbiam z Wami rozmawiać, dyskutować, a nawet się sprzeczać i te dwa miejsca będą tym, w którym – jeżeli tylko zechcecie – będziemy mogli to robić. Od dzisiaj stajesz się moim… „🐦 wróbelkiem” 🙂

🐦 wróbelek

Jest to podstawowy, bezpłatny plan dostępu do mojego bloga. W gruncie rzeczy oznacza to, że aby do niego należeć, trzeba być zapisanym do otrzymywania moich listów. A ponieważ kiedyś zapisałaś, zapisałeś się, by je otrzymywać, więc masz już założone konto 🐦 Wróbelka na moim blogu 🙂.

🐦 Wróbelki mogą czytać wspominane już wcześniej dwa działy, mogą również komentować (do czego zawsze Was gorąco będę zachęcał!!), jak również mówić mi, które treści są fajne, a które… trochę mniej. Chcę wiedzieć, co Was interesuje, a czego raczej unikać.

🪽 niebieski ptak

Jeżeli zechcesz wesprzeć moje działania w internecie, od dzisiaj będziesz mieć taką możliwość. Plan „🪽 niebieski ptak” powstał dla osób, które chcą jeszcze bardziej zagłębić się w tematykę prowadzenia fajnego życia oraz dokumentowania go w postaci swojego własnego dziennika. Osoby w tym planie uzyskają dostęp do wszystkich publikowanych przeze mnie treści na blogu, a więc do listów, skarbów – moich znalezisk i przemyśleń poświęconych jednemu tematowi. Pierwszy numer dużych Skarbów jest dostępny na moim blogu (o tutaj) i – ten, jako jedyny – dostępny jest dla wszystkich 🐦 Wróbelków, a więc śmiało możesz go przeczytać bez ponoszenia żadnych kosztów. Wisienką na torcie będzie jeszcze jeden, nowy dział: dzienniki. To właśnie w nim będą publikowane wpisy poświęcone temu, jak prowadzić swój własny dziennik, jak również fragmenty mojego własnego, prywatnego dziennika. Wiążę z tym działem dość duże nadzieje i wierzę, że to, co wymyśliłem, by tu tworzyć – będzie Ci się podobało. Osoby, które dołączą do planu „🪽 niebieski ptak”, uzyskają również dostęp do wszystkich artykułów, oraz dodatków w wersji cyfrowej – a więc do całej zawartości mojego bloga.

💡
Jeżeli chcesz poznać ceny i zapisać się do tego planu, wystarczy, że przejdziesz do zakładki Plany na moim blogu.

🪶 papierowy ptak

Ostatni plan, „🪶 papierowy ptak” będzie prawdziwą perełką. Będzie to największy i najbardziej ekskluzywny plan, jednak przygotowałem w nim coś całkowicie specjalnego. Osoby do niego zapisane otrzymają oczywiście wszystko to, co te, które zostały „🪽 niebieskimi ptakami”, a więc: listy, artykuły, skarby i dzienniki. Różnica polega jednak na tym, że osoby zapisane do tego planu, poza wersjami elektronicznymi tych wszystkich treści, otrzymają je również w wersji… papierowej! A więc w formie pewnego rodzaju gazety. Jeżeli zostaniesz 🪶 papierowym ptakiem, raz w miesiącu otrzymasz ode mnie komplet opublikowanych przeze mnie materiałów w wersji papierowej. Tak, byś mogła, mógł przeczytać je na spokojnie, bez żadnych rozpraszaczy, bez komputera, tabletu, telefonu, siedząc wygodnie na kanapie, przy kominku, a może w drodze do pracy jadąc autobusem lub tramwajem. Poza papierowym kompletem opublikowanych przeze mnie na blogu rzeczy, w comiesięcznej paczce otrzymasz ode mnie papierowego, kolorowego ptaka – takiego, jakie ilustrują artykuły na fajne.life. Ostatnią atrakcją tego planu będzie comiesięczny drobny prezent – niespodzianka, który będzie dołączony do przesyłki. Za każdym razem będzie to coś innego, ale związanego z tematyką bloga. Chcę, aby osoby wspierające mnie w tym planie, z radością otwierały co miesiąc kolejną fajną przesyłkę 🙂

💡
Jeżeli chcesz poznać ceny i zapisać się do tego planu, wystarczy, że przejdziesz do zakładki Plany na moim blogu.

organizacja

Drobniejsza dla Was, ale większa dla mnie będzie kolejna zmiana. Będzie to porządek – inny niż dotychczas. Będą ograniczenia – dla mnie, nie dla Ciebie. Będzie prosto i przejrzyście. Działy, które tu opisałem, będą podstawowym podziałem treści na blogu, ale każdy artykuł będzie też odpowiednio otagowany, dzięki czemu łatwiej będzie można znaleźć tu interesujące Cię tematy, ale i powiązania pomiędzy nimi.

W utrzymaniu porządku pomogą dwie strony: chronologiczny spis treści oraz spis tematów. Mam nadzieję, że dzięki temu stare, ale często nadal bardzo aktualne, artykuły zyskają drugie życie i łatwiej będzie Wam je odnaleźć.

Zmiany, które widzisz, które opisuję w tym liście, są efektem wielomiesięcznego planowania i pracy. Choć zdaję sobie sprawę, że są one ważne głównie dla mnie – strzelam, że większość z Was, nie wie nawet, jak wyglądał mój blog jeszcze miesiąc temu i nie bardzo też Was to interesuje 🙂. Jednak ja jestem dość mocno podekscytowany wszystkim tym, co dzisiaj Ci opisałem i liczę na to, że dzięki tym zmianom, blogowanie dostarczy mi jeszcze więcej radości, a Tobie jeszcze więcej ciekawych treści.

Już dzisiaj możesz wejść na fajne.life i przejrzeć wszystko, co się zmieniło. Mam nadzieję, że ten stary, ale nowy plan na mojego bloga przypadnie Ci do gustu. I oczywiście zachęcam Cię do wspierania moich działań, dołączając do wybranego przez Ciebie planu. Zrobię co w mojej mocy, by wsparcie to okazało się dla Ciebie jak najlepszą inwestycją.

Koniec

środa, 22.03.2023

Co myślisz, to tworzysz. Co tworzysz, tym się stajesz. Czym się stajesz, to wyrażasz. Co wyrażasz, tego doświadczasz. Czego doświadczasz, tym jesteś. Czym jesteś, to myślisz. Koło się zamyka.

To cytat z książki Neale Donald Walsch, Rozmowy z Bogiem. Księga trzecia, i to właśnie nim rozpoczynamy 59. odcinek PiG Podcastu. Rozmawiamy z Piotrkiem o blogowaniu i tworzeniu w sieci. Zdradzamy naszych idolów i tych, których podglądaliśmy, gdy zaczynaliśmy nasze przygody z tworzeniem w internecie. Opowiadamy, jak powstają treści, które później publikujemy, skąd czerpiemy pomysły, jak sprawdzamy i poprawiamy teksty, a potem jak je promujemy i dlaczego w ogóle chce nam się tworzyć i dzielić wiedzą.

Tu posłuchasz 🐽 PiG Podcastu

Koniec roku 2023
Koniec

poniedziałek, 15.03.2021

Opowiadamy o tym, czym jest blogowanie i czy trzeba mieć bloga, by być blogerem. Zastanawiamy się czy w 2021 roku w ogóle warto jeszcze blogować, a jeżeli tak (bo warto!), to zdradzamy jak założyć bloga, jak go prowadzić. Opowiadamy też oczywiście, jak sami to robimy… ?

Linki

Tu posłuchasz 🐽 PiG Podcastu